13

Znalazł się chętny na HTC?

Ciekawe wieści płyną z Chin, a ściślej pisząc z chińskich mediów społecznościowych. Można się w nich doszukiwać zapowiedzi przejęcie HTC przez chińską firmę TCL. Kilka lat temu taki scenariusz wydawał się mało prawdopodobny, ale… to było kilka lat temu. Dzisiaj mówimy już o innym HTC – takim, które za jakiś czas może potrzebować silnego partnera […]

Ciekawe wieści płyną z Chin, a ściślej pisząc z chińskich mediów społecznościowych. Można się w nich doszukiwać zapowiedzi przejęcie HTC przez chińską firmę TCL. Kilka lat temu taki scenariusz wydawał się mało prawdopodobny, ale… to było kilka lat temu. Dzisiaj mówimy już o innym HTC – takim, które za jakiś czas może potrzebować silnego partnera typu TCL.

Branżowe media przywołują wpis, jaki w serwisie Weibo umieścił szef TCL, Li Dongsheng. Wprost nie wynika z niego zbyt wiele, ale można przecież szukać między wierszami. Dongsheng posłał komplement w stronę szefowej HTC Cher Wong, wyraził uznanie dla samej korporacji i wskazał na ewentualną współpracę, która dałaby producentom większe szanse w starciu z takimi potentatami jak Samsung czy Apple. Zwyczajne bajdurzenie? Może tak, może nie – TCL działa już na rynku ultramobilnym i nie można wykluczać, że chce się na nim bardziej zakorzenić. Współpraca (przejęcie?) z HTC zapewne mogłoby im w tym pomóc.

TCL działa na kilku frontach: AGD, RTV, telekomunikacja. Radzą sobie całkiem nieźle i np. w branży TV zdobyli silną pozycję. W segmencie smartfonów też działają – to do nich od blisko dekady należy Alcatel. Popularna niegdyś marka pojawiła się m.in. na tagach IFA. Niedawno pisałem o fablecie, do którego producent dorzuca mniejszy telefon – to jeden z przykładów poczynań Alcatela. Czy są one skuteczne? Z pewnością nie mówimy o graczu, który mógłby poważnie namieszać w biznesie mobilnym, ale uderza tam, gdzie obecnie leżą pieniądze, czyli w średnią oraz niższą półkę i może na nich znaleźć swoje miejsce.

Rozwój chińskiej firmy wyłącznie w oparciu o markę Alcatel (lub własną) może być trudny – zwłaszcza na dojrzałych rynkach. Sytuację mogłoby zmienić włączenie do biznesu korporacji HTC. Byłby to zabieg podobny do tego, jaki chce zastosować Lenovo w przypadku Motoroli. TCL zyskałby firmę z rozpoznawalnym brandem, zdolną do tworzenia naprawdę ciekawych urządzeń. Jednocześnie kiepsko radzącą sobie na arenie marketingowej – ten problem spadłby na barki chińskiej korporacji. I może zostałby w końcu rozwiązany?

To tylko gdybanie, nie wiadomo nawet, czy prowadzone są jakiekolwiek rozmowy w sprawie przejęcia/współpracy. Pojawia się oczywisćie pytanie, czy HTC mogłoby pójść na taki układ? Możliwe, że niedługo nie będą mieli innego wyjścia. Firma cienko przędzie, cięcia w końcu dadzą o sobie znać i nie pozwolą normalnie funkcjonować, rosnąca w siłę konkurencja nie będzie stosować wobec HTC taryfy ulgowej i producent po prostu zderzy się z brutalną rzeczywistością. Jutro w Nowym Jorku korporacja ma zaprezentować nowe urządzenia, zapewne przedstawi swoją wizję rozwoju, za jakiś czas przekonamy się, czy to wypali.

Jeśli nie wypali, to pewnie przypomni o sobie szef TCL. Nie należy wykluczać, że za pomocą wpisu w serwisie Weibo po prostu dał do zrozumienia, że firma może mieć plan awaryjny – jeśli znowu nie uda się z przytupem wrócić do gry, to TCL pomoże. Nie za darmo, ale na dobrą sprawę będzie to już jedyny sensowny ruch. Obie strony powinny szybko go przeanalizować – na rynku smartfonów szykują się roszady i lepiej wziąć w nich udział, by po fakcie nie okazało się, że na stole zostały tylko okruchy po solidnej uczcie.