11

Zmiana w wynikach wyszukiwania Google. Wszystko, aby ustrzec Cię przed koronawirusem.

google
Okres pandemii wszystkim wychodzi bokiem. Znane nazwiska, wielkie firmy angażują się, aby pomóc rządom i ludziom w walce z koronawirusem. Google postanowił dorzucić cegiełkę od siebie i modyfikuje wyniki wyszukiwania, aby ustrzec nas przed zagrożeniem.

Chciałbym zacząć ten artykuł od jakiegoś głośnego hasła typu…”Google robi wszystko, aby pokonać koronawirusa” albo „Giganci IT walczą z pandemią!”. Brzmiałoby to naprawdę dobrze i niosłoby ze sobą ogromną moc. Jednak nie mogę tak napisać. Prawda jest taka, że robią raczej niewiele w porównaniu do swoich możliwości. Jednak każdy ich ruch ma znaczenie i niesie ze sobą wartość. Robią „coś”, dorzucają swoje cegiełki do walki z dezinformacją, do szerzenie prawdziwych i potwierdzonych danych, do ochrony ludzi przed oszustami. Google właśnie dorzucił kolejną, zmodyfikował wyniki wyszukiwania w taki sposób, aby przestrzegać o zagrożonych obszarach.

To co cieszy to, że tym razem darowali sobie ograniczenia regionalne. Nowa funkcjonalność zdaje się działać we wszystkich krajach w których dostępny jest Google, w tym również u nas. Na czym wspomniana zmiana polega?

Google skupił się na jednym z największych obecni zagrożeń czyli podróże, a konkretnie na lotach, hotelach i zapytaniach dotyczących ciekawych miejsc do zwiedzenia. Nadal ciężko mi w to uwierzyć, ale mimo panujących warunków dla wielu ludzi to okres wakacyjny. Idealny moment na zwiedzanie i spacery. No bo przecież nie ma kolejek i ceny są takie niskie. Grzech nie skorzystać z okazji!

Google Cię ostrzeże

Oczywiście Google nie może za wiele w tym temacie zdziałać poza rozsądnym i odpowiedzialnym informowaniem nas o zagrożeniu. Dlatego w momencie wpisania frazy typu „lot do seulu” otrzymamy wyniki jak poniżej:

Niby nic, a jednak. Kolejna małą cegiełka, która zwiększa nasze bezpieczeństwo informacyjne. Informacje o potencjalnym zagrożeniu zostały wprowadzone do trzech usług: wyszukiwarka, Google Travel oraz Google Maps. Tam, gdzie to tylko możliwe Google dodatkowo linkuje do sprawdzonego i pewnego źródła informacji dotyczącego potencjalnego zagrożenia. W miarę możliwości są to oficjalne informacje rządowe.

Czy to ma sens?

Czy to ma jakikolwiek sens? Warto zadać sobie to pytanie. W końcu czy firma tej skali nie mogłaby zrobić czegoś więcej? Przecież nawet Robert Lewandowski podarował milion euro, a ta zmiana nie wydaje się tak istotna. Tak, jak najbardziej ma to sens! Każdy krok, każde działanie którego celem jest niesienie i szerzenie pomocy, każda taka cegiełka to bardzo ważny element wielkiego muru. Sumarycznie te starania przyniosą efekt.

Każdy powinien pomagać jak może. Google i Apple walczą z zalewem fałszywych aplikacji, Facebook i WhatsApp z fake newsami, organizacje dają pieniądze, inżynierowie wymyślają sposób na drukowanie respiratorów przy minimalnych kosztach. To wszystko pojedyncze gesty, ruchy i inicjatywy, które mają znaczenie dla obecnej walki i sytuacji. Są one równie ważne jak nasze siedzenie w domu w celu zapobiegania szerzeniu się wirusa.

Te wszystkie gesty to dowód na to, że w sytuacji kryzysowej jesteśmy w stanie połączyć siły i walczyć razem. Ciekawe czy tak nam już zostanie.