44

Zenbook 3 mnie absolutnie oczarował – pierwsze wrażenia

Macbook od ASUS-a? Nie do końca. Firmie udało się stworzyć urządzenie , które choć prezentuje się dość podobnie, oferuje znacznie większą moc obliczeniową.

Na wstępie ASUS powinien dostać naganę za kopiowanie designu Apple’a. Generalnie w premierach tajwańskiej firmy widać bardzo mocne inspiracje konkurencyjnymi rozwiązaniami. Nowy Transformer 3 to taki iPad Pro. Transformer 3 Pro to natomiast Microsoft Surface 4. Zenfone 3 Deluxe łudząco przypomina telefony Huawei, a Zenbook 3 – wspomnianego właśnie Macbooka. Z jednej strony to dobrze, że firma czerpie od najlepszych (wszystkie z tych urządzeń odnoszą mniejsze lub większe sukcesy na rynku). Z drugiej w tym wszystkim bardzo łatwo stracić charakter, a potem zostać zaszufladkowanym. Zgaduję, ze to ostatnie, czego chcieliby włodarze tajwańskiego koncernu.

Zapewne to właśnie dlatego podczas Computex 2016, na które pojechałem właśnie z ASUS-em, jednym z punktów agendy było spotkanie z przedstawicielem działu R&D firmy. Przesympatyczny mężczyzna o imieniu Peter (nazwisko nieistotne) tłumaczył nam, jak wygląda proces projektowania nowych konstrukcji, a także co leżało u podstaw designu nowych urządzeń. Obserwowanie współczesnych trendów jest tutaj jednym z etapów, co powinno wiele wyjaśniać.

Gdy się patrzy na nowego Zenbooka 3, zdecydowanie widać ambicje do stworzenia sprzętu z kategorii premium. Potwierdzeniem tego niech będzie chociażby cena komputera – 999 dolarów za najsłabszą wersję to naprawdę dużo. Czy warto? Na to pytanie odpowiem po testach urządzenia. Póki co mogę się jedynie podzielić pierwszymi wrażeniami po kilkudziesięciu minutach, jakie mogłem spędzić z komputerem.

Konstrukcję wykonano w całości z aluminium. Jest ona niezwykle smukła i kompaktowa – zaledwie 11,9 mm grubości i nieco ponad 900 gramów wagi robią piorunujące wrażenie. Komputer ma właściwie rozmiary karty papieru formatu A4. To jednak zostało okupione pewnymi kompromisami. Zenbook 3 posiada wyłącznie jedno złącze – jest nim USB-C. Za jego pomocą naładujemy baterię, prześlemy dźwięk i obraz, a także dokonamy transferu danych. Dlaczego tylko jeden port? Tego nie wie nikt. Dużym plusem jest tutaj na pewno kompatybilność z Thunderboltem 3, co pozwala m.in. podłączyć Zenbooka do zewnętrznej stacji dokującej ROG XG Station 2 z GeForce 1080 na pokładzie i przekształcić w maszynę do grania.

Zenbook 3 ma być dostępny w trzech wersjach kolorystycznych: niebieskiej, srebrnej i różowej. We tej pierwszej akcentowanym kolorem jest złoty, którego użyto podczas projektowania ramki wokół górnej klapy (szlifowanej diamentowym ostrzem), logotypu producenta oraz znaków na klawiszach. Wygląda to niesamowicie. Pozostałe dwa warianty są już bardziej klasyczne, co nie znaczy oczywiście, że brzydsze.

Ekran ma proporcje 16:9 i bardzo cienkie ramki wokół (stanowi 82 proc. całej powierzchni górnej klapy). To 12,5-calowa matryca IPS o rozdzielczości 1920 x 1080 px (Full HD) z panelem dotykowym. Zabezpieczono ją szkłem Gorilla Glass 4, co pozwoli zapobiegać zarysowaniom i uszkodzeniom fizycznym. Parametry obrazu są fantastyczne – szerokie kąty widzenia, bardzo wysoki kontrast i świetne nasycenie kolorów. Obaw nie budzi też podświetlenie, choć nie liczyłbym raczej na komfortową pracę w słoneczne dni poza pomieszczeniami. Zastosowana klawiatura sprawia wrażenie bardzo wygodnej. Producent maksymalnie wykorzystał dostępną przestrzeń i zastosował pełnowymiarowe klawisze. Mają one układ wyspowy i stosunkowo niski skok – są jednak sprężyste i właściwie reagują. Poniżej umieszczono dość duży touchpad ze zintegrowanymi przyciskami – raczej nie budzi większych wątpliwości. Na spodzie mamy aż cztery głośniki multimedialne, które wyprodukowano we współpracy z Harman & Kardon. Grają zaskakująco dobrze, zdecydowanie wyróżniając się na tle tych w większości laptopów. To czyni Zenbooka 3 fantastycznym narzędziem do m.in. oglądania filmów.

Zenbook 3 będzie dostępny na rynku w wersjach z procesorami Core i7-6500U oraz Core i5-6200U. W najmocniejszym wariancie znajdziemy 16 GB pamięci RAM, a w najsłabszym – 4 GB (LPDDR3 2133 MHz). Komputery będą różnić się też zastosowanymi dyskami SSD – w najdroższej wersji może to być nawet nośnik o pojemności 1 TB. Za chłodzenie odpowiada rewolucyjny system z wentylatorem o grubości zaledwie 3 mm. Ciepłe powietrze jest wydmuchiwane z tyłu obudowy. Komputer podczas korzystania nagrzewał się dość szybko, ale trudno mi tutaj wyciągnąć póki co jakiekolwiek konkretne wnioski. Mam nadzieję, że ASUS zadba o należyte temperatury, a to może stanowić spore wyzwanie – szczególnie w wersji z Core i7. Problemem może być też bateria. Komputer ma ogniwo o pojemności 40 Wh, co nie rzuca na kolana. Dobrze będzie, jeżeli pozwoli mu to pracować średnio przez 7-8 godzin.

Jestem przekonany, że jeśli kiedykolwiek będę szukał 13-calowego komputera, będzie nim na pewno Zenbook 3. Piszę to z czystym sumieniem, bo pod względem designu i wykonania nowy ultrabook ASUS-a jest po prostu zachwycający, a przy tym niesamowicie kompaktowy i praktyczny. To wszystko idzie w parze z dużą wydajnością (której, mam nadzieję, nie zniweczy throttling) oraz ergonomią. Sen z powiek spędzają niestety ceny, ale czy ktoś spodziewał się, że będzie inaczej?