47

Zegarek e-paper komunikujący się ze smartfonem zbiera na Kickstarterze 0,5 mln $ w jeden dzień

Wydawać by się mogło, że czas naręcznych zegarków przeminął, w końcu to urządzenie o tylko jednym zastosowaniu -it’s so 90’s. Dziś tradycyjny zegarek ma funkcje głównie ozdobną, nie użyteczną. Były próby wskrzeszenia chronometrów przez stworzenie naszpikowanych elektroniką gadżetów rodem z filmów o agencie 007, ale też nie zdały egzaminu. Zbyt mały ekran i zwykle powiększone przez baterię i dodatkowe bajery rozmiary […]

Wydawać by się mogło, że czas naręcznych zegarków przeminął, w końcu to urządzenie o tylko jednym zastosowaniu -it’s so 90’s. Dziś tradycyjny zegarek ma funkcje głównie ozdobną, nie użyteczną. Były próby wskrzeszenia chronometrów przez stworzenie naszpikowanych elektroniką gadżetów rodem z filmów o agencie 007, ale też nie zdały egzaminu. Zbyt mały ekran i zwykle powiększone przez baterię i dodatkowe bajery rozmiary zniechęcały. Kiedy wydawać by się mogło, że nic się już nie zmieni, wtem na Kickstarterze projekt zegarka zbiera pół miliona dolarów w jeden dzień, co jest kwotą pięciokrotnie przekraczającą wymagane minimum. Na czym polega sukces?

Smartfony to dzisiejsze komputery osobiste. Spełniają rolę telefonu, aparatu, kamery, radia, odtwarzacza mp3, nawigacji GPS, komputera i wiele innych, w tym samego zegarka. No właśnie, mimo, że posiadam kilka klasycznych zegarków, od wielu lat ich po prostu nie używam. I tak mam telefon w kieszeni, który zawsze pozwala mi sprawdzić godzinę, datę i znacznie więcej. Są jednak sytuacje, w których sięganie do kieszeni jest mimo wszystko niezręczne. W tłoku w metrze, kiedy mamy zajęte ręce, w czasie jady na rowerze może to być niebezpieczne. Z resztą chodzi o samą wygodę, rzucić okiem na nadgarstek jest łatwiej, niż wyjmować telefon z ekranem o przekątnej 4 cale lub większej.

W tym momencie wkracza Pebble, czyli nowa koncepcja zegarka na miarę naszych czasów. Pebble wyposażony jest w ekran wykonany w technologii elektronicznego papieru, podobnie jak czytniki e-booków, o rozdzielczości144 x 168 pikseli . Oznacza to bardzo niewielkie zużycie energii i doskonałą czytelność w bardzo ostrym świetle słonecznym. Tarcza zegara jest widoczna cały czas (ekran się nie wyłącza), dostępne jest rownież podświetlanie, umożliwiające korzystanie z Pebble w nocy. Urządzenie komunikuje się z naszym telefonem wyposażonym w system iOS lub Android za pomocą Bluetooth 2.1 + EDR. Całość dopełniają 4 przyciski, akcelerometr potrafiący rozpoznawać gesty, oraz silnik wibrujący.

Pebble jest przedłużeniem naszego telefonu, jego drugim ekranem. Jeśli dostaniemy wiadomość, wyświetli się ona na ekranie „zegarka”, jeśli ktoś do nas dzwoni, jednym rzutem oka sprawdzimy kto. Zegarek jest w stanie wykorzystać wszystkie czujniki telefonu np. GPS, który pozwoli zamienić Pebble w licznik rowerowy, albo monitor treningowy podczas biegania. Możemy również za pomocą zegarka sterować funkcjami telefonu. Podłączamy telefon do sprzętu grającego i sterujemy nim zdalnie za pomocą naszego naręcznego komputerka.

To tylko przykłady, a możliwości są nieograniczone, ponieważ na Pebble wgrywamy aplikację na podobnej zasadzie jak w przypadku App Store czy Google Play, tyle, że z poziomu aplikacji Pebble na telefonie. Co więcej, dostępny będzie SDK za pomocą którego każdy chętny będzie w stanie stworzyć własne aplikacje obsługujące Pebble. Zmiana tarczy zegara, czy przedstawienie godziny w formie binarnej to tylko wierzchołek góry lodowej.

Bardzo podoba mi się, że możemy skonfigurować rozmaite powiadomienia za pomocą wibracji, które z kolei możemy wyłączyć jedynie potrząsając ręką. Jakby to było niewystarczające, możemy skonfigurować powiadomienia korzystając z popularnego i opisywanego na Antyweb serwisu ifttt.com (if this then that). Koszt zegarka jest raczej rozsądny. 115$ za czarny kolor, 125$ za każdy inny, przynajmniej w czasie trwania zbiórki pieniędzy, później cena najprawdopodobniej wzrośnie.

Pomysł bardzo mi się podoba i chociaż do tej pory żyłem bez takiego gadżetu i zapewne dalej żyć mogę, to chętnie sobie sprawię takie cudeńko, zwłaszcza, że często jeżdżę na rowerze i wyciągnie telefonu każdorazowo w celu sprawdzenia godziny, czy zmiany piosenki jest kłopotliwe, a tak dodatkowo zyskam jeszcze licznik :) Najwyraźniej nie tylko mnie spodobał się pomysł, projekt zebrał wymagane 100 000$ w przeciągu dwóch godzin, po jednym dniu było już pół miliona dolarów. W chwili obecnej zebrano już 830 000$ (wzrosło o 55 000$ tylko w czasie pisania tego artykułu) i pozostało jeszcze 36 dni do zakończenia zbiórki!

Na koniec zwracam uwagę na ekipę, która zaprojektowała i stworzyła ten produkt. To grupka młodych ludzi w wieku plus minus studenckim. Mieli pomysł, rozwijali go przez, jak sami mówią, trzy lata, rozpoczynając od eksperymentów z częściami od starych telefonów i można już  na tym etapie w zasadzie powiedzieć, że odnieśli ogromny sukces.Gratuluje im uporu w dążeniu do celu, opłaciło się!