40

iPhone 11 Pro kontra 7-letnia Nokia Lumia 1020. Który smartfon robi lepsze zdjęcia?

Żałuję, że sam nie przeprowadziłem takiego porównania, ale - głupio się przyznać - nie miałem nigdy smartfona Nokia Lumia 1020. Mam jednak dwie znajome osoby, które mimo regularnego zmieniania telefonów, wciąż korzystają z tego sprzętu do robienia zdjęć i efekt jest świetny.

Na ten bardzo fajny pomysł wpadł jednak jeden z redakorów serwisu Cnet i to zdecydowanie materiał, który warto puścić dalej – a i samemu przyjrzeć się, a potem ocenić na ile mobilna fotografia poszła do przodu. Tylko od razu ostrzegam, do starcia z iPhonem 11 Pro został wybrany prawdziwy kozak, czyli Nokia Lumia 1020, która przez długie lata uważana była za najlepszy smartfon fotograficzny. Nie wiem czy pamiętacie, ale wypuszczony na rynek w lipcu 2013 roku smartfon miał kosmiczną wręcz jak na tamte czasy matrycę o rozdzielczości 41 megapikseli, która nawet dziś wpisuje się w standard, wtedy robiła ogromne wrażenie. Lumia 1020 mogła się również pochwalić oversamplingiem, czyli łączeniem wielu sąsiadujących pikseli w jeden „superpiksel” oraz cropowaniem obrazu z matrycy, który finalnie dawał bezstratny jak na tamte czasy cyfrowy zoom do 5 Mpix. Tu akurat bardzo dużo się na rynku zmieniło, ale zaraz zobaczycie jak Lumia 1020 poradziła sobie w bezpośredniej konfrontacji z uważanym za jeden z najlepszych smartfonów fotograficznych 2019 roku iPhonem 11 Pro.

Zamieszczone na Cnet zdjęcia są na pewno skompresowane, nie udostępniono ich też w pełnej rozdzielczości, więc chodzi raczej o porównanie efektu wizualnego na tak zwany pierwszy rzut oka niż analizowanie poszczególnych detali, ale nawet w takiej formie widać zarówno różnice, ale też przede wszystkim świetne fotki robione 7-letnim smartfonem. Gotowi?

Poziom detali wyłapanych przez iPhona 11 Pro jest nieporównywalnie lepszy, podobnie jak kontrast, jednak jednocześnie w porównaniu fotka zrobiona Lumią wydaje się bardziej naturalna, ta z iPhona nieco doostrzona przez algorytm i momentami nienaturalnie cyfrowa.Przy detalach na dwukrotnym zbliżeniu różnicę w szczegółach widać jeszcze bardziej.
Na kolejnym kadrze różnice są mniej widoczne, no może oprócz dolnej części zdjęcia gdzie fotka z iPhona ma dużo więcej detali wody i tego, co znajduje się pod nią. Ale na przykład niebo prezentuje się lepiej w obiektywie Nokii.
Bardziej podoba mi się również zdjęcie Lumii w tym kadrze. Fotka z iPhone jest aż nazbyt szczegółowa i nie wiem jak Wy, ale ja nawet w okularach nie widzę takich detali.
Tu natomiast iPhone robi dużo jaśniejsze zdjęcie, wyłapując też masę detali, które Lumia praktycznie całkowicie pominęła. Ale też nie jest to najlepsze zdjęcie jakie zrobiła Lumia w tym zestawieniu.
Tu również iPhone charakteryzuje się lepszą rozpiętością tonalną, nasyceniem kolorów, ekspozycją i odwzorowaniem detali.

W gorszych warunkach oświetleniowych Lumia nie ma żadnych szans. Wiem, że część osób uważa, że algorytmy nie dające kontroli nad czasem naświetlania w aktualnych iPhonach mocno ograniczają, jednak sam jestem im w stanie całkowicie zaufać w swoim iPhone 11 i są tylko sporadyczne sytuacje, w których nie jestem zadowolony z efektu końcowego.
To natomiast zdjęcie, które bardzo dobrze pokazuje na czym polega Deep Fusion w iPhonie 11/iPhonie 11 Pro. Średnio korzystne światło w ogóle nie przeszkodziło smartfonowi Apple w wyciągnięciu detali z oczu i sierści kota. W tym samym czasie Lumia poradziła sobie raczej słabo.

iPhone 11 Pro robi lepsze zdjęcia niż Nokia Lumia 1020

Tu chyba nikt nie jest zaskoczony. W temacie mobilnej fotografii 7 lat to wręcz wieki, ale też fajnie zobaczyć jak topowy choć leciwy aparat radzi sobie w konfrontacji z topowym aparatem 2019 roku. Moim zdaniem w każdym aspekcie wygrał smartfon Apple, jednak po pierwsze na niektórych kadrach różnica nie była kolosalna, po drugie Lumia 1020 wciąż robi niesamowite zdjęcia, które dodatkowo można obrobić samodzielnie, pewnie magicy zrobiliby to znacznie lepiej niż oprogramowanie od Apple. Co więcej – myślę, że zdjęcia robione Lumią 1020 koszą masę aktualnych smartfonów z niższych półek cenowych, co też daje do zrozumienia, że zrobienie telefonu z bardzo dobrymi możliwościami fotograficznymi to nie jest takie hop siup jak mogłoby się wydawać. Widzę to też ja testując telefony z różnych półek cenowych. Masa smartfonów robi niezłe zdjęcia, szczególnie kiedy ogląda się je na ekranie telefonu, ale naprawdę imponujące fotki zarezerwowane są tylko dla wąskiej grupy urządzeń. A korzystając z pełnej klatki (Sony A7 III) i wymiennych obiektywów nie mam wątpliwości, że smartfonom jeszcze bardzo daleko do dobrych aparatów. Co innego jeśli chodzi o wygodę korzystania – po pierwsze, telefon zawsze jest w kieszeni, a po drugie topowe urządzenie to możliwości, których i tak większość użytkowników nie wykorzysta, więc smartfon w zupełności im wystarczy.

źródło