44

Czy Zdjęcia Google mnie kiedykolwiek zawiodą? Dziś zachwyciły nową, niezwykle przydatną funkcją!

Długo wyczekiwana funkcja rozpoznawania tekstu na zrzutach ekranu i zdjęciach nareszcie wkracza do Zdjęć Google. Dzięki temu, będziecie mogli skopiować tekst dokumentu czy hasło do Wi-Fi i wkleić w dowolne miejsce.

Nie widzę konkurencji dla Zdjęć Google

Zdjęcia Google to moja domyślna usługa do zdjęć. Kopia zapasowa, synchronizacja i wstępna edycja oraz udostępnianie pełnych albumów, które zazwyczaj powstają samodzielnie, to funkcje do których bardzo łatwo przywyknąć i niezwykle trudno z nich zrezygnować. Zdecydowałem się na płatną wersję Dysku Google, gdyż zdjęcia przechowuję w maksymalnej rozdzielczości, ale dokładnie te same narzędzia stoją otworem przed darmowymi użytkownikami, którzy godzą się na (minimalną?) kompresję fotografii, ale zyskują nieograniczoną przestrzeń.

Jestem nawet gotów napisać, że gdyby powstała oddzielna oferta na Zdjęcia Google z dodatkowymi funkcjami i miejscem tylko dla fotografii, to bez zastanowienia zdecydowałbym się na jeden z pakietów. Jest to na tyle wygodna i uniwersalna usługa, że z mojej perspektywy nie widzę dla niej konkurencji.

Rozpoznawanie i wyszukiwanie tekstu na fotografiach w Zdjęciach Google

Tym bardziej w takich momentach jak ten, gdy dowiadujemy się, że Googlerzy rozpoczęli wdrażanie świetnej nowości, dzięki której sfotografowane dokumenty staną się plikami z tekstem, który można swobodnie skopiować w inne miejsce. Narzędzie OCR (optyczne rozpoznawanie znaków) będzie też przydatne na przykład w miejscach, gdzie znajdują się naklejki ze skomplikowanymi hasłami do Wi-Fi czy innymi informacjami, które są sam potrzebne w edytowalnej formie, a nie jako obrazek.

Co więcej, algorytmy Google przeanalizują wszystkie znajdujące się w bibliotece zdjęcia, dzięki czemu każdy tekst stanie się wyszukiwalny – będzie to działać zupełnie tak samo, jak teraz z obiektami na fotografiach. Wpisanie w pole wyszukiwarki konkretnego hasła pozwala na odnalezienie zdjęć konkretnych przedmiotów czy budynków oraz okoliczności – niejednokrotnie pozwoliło mi to na błyskawiczne wręcz dotarcie do zdjęć, których potrzebowałem. Nie wyobrażam sobie już dziś manualnego przeglądania całego katalogu w poszukiwaniu tego jednego, konkretnego zdjęcia. A skoro wyszukiwarka stanie się jeszcze bardziej rozbudowana, to pozostaje się tylko cieszyć.

Na tę chwilę, nowa funkcja działa na niektórych urządzeniach z Androidem, nie jest dostępna w aplikacji na iOS, natomiast w przeglądarce powinna być już w pełni gotowa do użycia.

Na niektóre nowości trzeba (cierpliwie) zaczekać…

Oczywiście nie wszystkie funkcje, które Google zapowiedziało, trafiły już do usługi Zdjęć. W pamięci szczególnie zapadło mi narzędzie mające pozwolić na usuwanie ogrodzenia ze zdjęć, których nie było możliwości zrobić w innym sposób jak zaraz zza siatki. Google wciąż nie dopracowało tej funkcji na tyle, by wdrożyć ją globalnie, mimo, że miało to nastąpić już kilka miesięcy temu. Nie zdziwię się jednak, jeśli dostaniemy ją z solidnym opóźnieniem, ale wreszcie będzie dostępna. Niestety, tak działa Google.

O czym przekonać się można i tym razem, bo choć nowości dla Obiektywu (Lens) w Zdjęciach Google powinny trafić do większości użytkowników, to w naszej redakcji jeszcze chyba nikt nie może z nich skorzystać. Mam więc nadzieję, że zmieni się to na przestrzeni następnych kilku dni, a nie tygodni czy miesięcy, a może nawet i lat, bo i takie opóźnienia notuje od czasu do czasu Google.

A teraz zgadnijcie, kiedy o tego typu nowościach mówił Sundar Pichai, CEO Google? Wspominał o tym podczas konferencji Google I/O 2017, czyli ponad dwa lata temu. Lepiej późno, niż wcale.

Lepiej późno, niż wcale.