30

“Rozjeżdżające się” napisy w płatnej usłudze VOD? To nigdy nie powinno mieć miejsca

pilot napisy język
Przyznam szczerze że dawno nie byłem tak zszokowany jakością płatnej usługi VOD. Przywykłem już do fatalnych tłumaczeń seriali i programów na Netflix — i choć tam widziałem najwięcej błędów, to nie jest tak, że inne serwisy są kompletnie pozbawione takich wpadek. Amazon Prime Video jednak wzbiło się na nowy poziom niedopracowania — serwując zdesynchronizowane napisy.

Zdesynchronizowane napisy w Amazon Prime Video – problem, którego nie potrafiłem ominąć więc je… wyłączyłem

Stosunkowo rzadko oglądam treści z polskimi napisami – ale czasem się zdarza. To był domyślny język po zalogowaniu się na nowym urządzeniu do Prime Video, więc niespecjalnie kombinowałem po latach serwując sobie ponowny seans jednego z najlepszych seriali wszech czasów: Damages (pl. Układy). Kto widział ten wie jak dobra to seria, to nie widział – niech nadrabia czym prędzej, bo tamtejsza rola Glenn Close jest doskonała, a seria trzyma poziom do końca. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po kilkunastu minutach (przerwa na reklamy?) napisy zaczęły się „rozjeżdżać” i było kilka sekund różnicy między dialogami wypowiadanymi przez bohaterów, a tłumaczeniem. Później (kolejna przerwa na reklamy?) było jeszcze gorzej. Wyłączyłem więc napisy, a w następnym odcinku uruchomiły się domyślnie i… dokładnie ta sama historia. Jako że w święta mój redakcyjny imiennik też zaczął oglądać Damages, zwrócił uwagę na identyczny problem. Ktoś tam się nie popisał.

Zobacz też: Czy można jeszcze oglądać seriale za darmo? Tak, ale nie na największych VOD

Sytuacja stara jak serialowe szaleństwo, ale w takim wydaniu niedopuszczalna

Kto wkręcił się w seriale kilkanaście lat temu doskonale pamięta że dostęp do nich wyglądał wówczas… nieco inaczej. Nie było legalnych sposobów na oglądanie (choćby w miarę) na bieżąco popularnych serii. Pozostawały warezy i fanowskie tłumaczenia. Te wszystkie opcje w odtwarzaczach wideo pozwalających przesunąć napisy nie wzięły się znikąd. Tam jednak była kwestia szemranej legalności treści i wkładu fanów. No i jakoś dało się z tego wybrnąć — w aplikacji Prime Video nie zauważyłem opcji przesunięcia napisów, a jedynie dostosowania ich stylu.

To niedopuszczalne: mówimy o płatnej usłudze VOD oficjalnie dostępnej na naszym rynku. Kontrola jakości się nie popisała, nie sprawdziła co serwuje i wzięła za pewnik że zakupione przez nich tłumaczenie będzie działać jak należy z serwowaną przez nich wersją serialu. I sam nie mam problemu z obejściem problemu – obejrzeniem bez napisów czy nawet przełączeniem się na angielskie. Ale nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić. Z automatu wiem, że nie mogę polecić serialu chociażby moim rodzicom — bo chyba nikt o zdrowych zmysłach nie czerpie przyjemności z oglądania wideo z „rozjechanym” tłumaczeniem. Nie mam pojęcia czy to problem powszechny czy sezonowy — wybryk, ale teraz z przekorności będę to sprawdzał. Chociażby dlatego, by nie rozczarować swoimi rekomendacjami bliskich, którzy nie znają angielskiego.