32

Zdeklarowanie minimalnej prędkości łącza będzie obowiązkowe. Co zrobią dostawcy?

Jedną z największych niesprawiedliwości, które Polacy akceptowali od lat z fatalizmem, była asymetria w umowach z dostawcami internetu. Płaciliśmy za maksymalną prędkość łącza, nie mając gwarancji, że ją otrzymamy. Dlatego wielokrotnie widziałem, jak łącze 10 Mbps przez trzy miesiące potrafiło pracować z prędkością 7 Mbps, albo gorzej nie mogąc absolutnie nic z tym zrobić. Wg. […]

Jedną z największych niesprawiedliwości, które Polacy akceptowali od lat z fatalizmem, była asymetria w umowach z dostawcami internetu. Płaciliśmy za maksymalną prędkość łącza, nie mając gwarancji, że ją otrzymamy.

Dlatego wielokrotnie widziałem, jak łącze 10 Mbps przez trzy miesiące potrafiło pracować z prędkością 7 Mbps, albo gorzej nie mogąc absolutnie nic z tym zrobić. Wg. umowy racja była po stronie dostawcy. Teraz, dostawcy mają zostać zobligowani do utrzymywania nie mniej niż 90% reklamowanej prędkości. Jak to sobie odbiją?

Gazeta Prawna napisała wczoraj, że trwają konsultacje społeczne nad założeniami projektu nowelizacji prawa telekomunikacyjnego. Projektowana zmiana będzie w pełni uwzględniać aktualne brzmienie art. 20 unijnej Dyrektywy 2002/22/WE. Oznacza to, że umowa o świadczenie publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych ma wyraźnie określać obowiązki operatora i abonenta. Resort infrastruktury zaproponował uzupełnienie listy obowiązkowych elementów umowy o minimalną gwarantowaną prędkość transferu danych. Nie będzie mogła ona być niższa niż 90 proc. prędkości oferowanej w materiałach informacyjnych lub promocyjnych.

Gazeta Prawna sugeruje, że to już postanowione. Nic tylko się cieszyć. Prawda?

Niestety, w naturze każda akcja wywołuje reakcję, a overselling pasma jest normalną praktyką od lat i nie ogranicza się do małych osiedlowych sieci. Samo w sobie sprzedawanie większej ilości pasma niż faktycznie dostawca ma do dyspozycji nie jest takie złe, jeśli przeciętne zużycie pasma właściwie ocenione i wzięto pod uwagę skromną grupę torrentowców i geeków, którzy jako nieliczni faktycznie wykorzystują łącze do granic możliwości.

Jednak dotychczas, błędy w ocenie nie niosły za sobą żadnych konsekwencji finansowych dla dostawcy internetu. Teraz, gdy się to zmieni, oczekuję ruchu z ich strony, który będzie miał zniwelować dodatkowe koszty generowane przez nowe zapisy. Nie wiem, czy będą to podwyżki, nowy wysyp uwag małym drukiem, czy też próby blokowania niektórych protokołów, witryn i usług (nie wiem jak to się wpisuje w polski system prawny).

Jednak, mam niemalże pewność, że cokolwiek wymyślą dostawcy internetu, aby odbić sobie koszta nowej odpowiedzialności, najsilniej uderzy to właśnie w heavy userów, do których – jak się domyślam – zalicza się zdecydowana większość czytelników Antyweb.