remote-control
18

Zamiast robotów… zdalnie sterowane zwierzęta. Sami oceńcie, na ile to moralne

Zamiast skupiać się na rozwijaniu wydajnych sposobów zasilania robotów, można po prostu pożyczyć rozwiązania od natury… tzn. dosłownie pożyczyć sobie np. żółwia i wyposażyć go w malutkiego robota, którego zasilanie nie jest już tak problematyczne.

Łatwy sposób na uzyskanie zdalnie sterowanego żółwia

W celu przekształcenia zwykłego żółwia w zdalnie sterowanego żółwia, wystarczy parę łatwych kroków. Wystarczy zamontować na jego skorupie malutkiego robota, który zostanie wyposażony w dodatkową ramę, na której końcu będzie pięć czerwonych diod LED. Niezbędny będzie jeszcze odpowiedni trening, dzięki którem żółw zrozumie, że po zapaleniu się np. diody umiejscowionej najbardziej na lewo, chcemy aby udał się dokładnie w tym kierunku. Czemy miałby to robić? To proste, w zamian otrzyma nagrodę w postaci pożywienia.

Poza samymi diodami, rusztowanie wymaga jeszcze rurki dozującej nagrodę żółwia. Całość wydaje się… dziwnie prosta metodą, która nie brzmi jak coś szczególnie wyrafinowanego, a jednak działa! Po co nam przesadnie skomplikowane sposoby na efekt, który można uzyskać dzięki rurce i kilku diodom?

Podczas przeprowadzonych testów na różnych parach „robot + żółw”, każda z par bezbłędnie poradziła sobie ze swoim zadaniem. Dobrze wyszkolony żółw zawsze płynął dokładnie tam, gdzie mu to sugerowano. Przykład na poniższym filmiku pochodzącym z New Scientist:

Czy pracownicy naukowi z Korea Advanced Institute of Science and Technology (KAIST), którzy to wymyślili, dopuścili się czegoś nieetycznego? Czy żółwie mają prawo do podejmowania własnych decyzji odnośnie kierunku w jakim się udają? Nie mnie to oceniac… Natomiast sam sposób jest prosty i mógłby zostać przeniesiony również na inne zwierzęta, dzięki czemu chęć prowadzenia badań czy nawet… inwigilacji w różnych środowiskach, staje się przystępna. Takie zwierzęta będą mogły trafić do miejsc, do których normalnie staralibyśmy się wysyłać miniaturowe roboty. Nie ma przy tym problemu ze zbyt krótkim życiem akumulatorów, albo niedostateczną zwrotnością robota.

To może coś bardziej skomplikowanego?

Można jeszcze podpiąć elektrody do mięśni żuków, dzięki czemu obchodzi się kwestie związane z jakimkolwiek trenowaniem. Zamiast tego przechodzimy do bezpośredniego przejmowania kontroli nad jego ciałem, poprzez odpowiednią stymulację elektryczną mięśni. Można w ten sposób skłonić go do wystartowania oraz narzucania kierunku lotu. Wszystko w czasie rzeczywistym, a więc jest to po prostu zdalnie sterowany żuk.

Zdalnie sterowane ważki

Jednak najbardziej finezyjnym rozwiązaniem wydają się być ważki cyborgi. Stopień precyzji uzyskiwany przy tym rozwiązaniu powinien być znacznie wyższy niż w sytuacji kiedy stymulujemy same mięsnie. Projekt DragonflEye zakłada konieczność dokonania modyfikacji genetycznych w układzie nerwowym. Umożliwią one wykorzystywanie impulsów światła do sterowania lotem ważki. Dzięki temu, że nie wykorzystuje się metody bazującej na rażeniu prądem, a zamiast tego wykorzystuje się światło, możliwa jest bardzo precyzyjna kontrola – tylko zmodyfikowane genetycznie neurony (a nie mięśnie, jak to ma miejsce w przypadku żuków) będą reagował na stymulację za pomocą światła, inne zaś pozostaną na nie obojętne.

Dodatkowo twórcy projektu chcą aby takie ważki były wyposażone w autonomiczne systemy sterowania, dzięki którym nie będzie wymogu nieustannej komunikacji z operatorem w postaci człowieka. Trzeba przyznać, że brzmi ambitnie.

Jak widać temat zdalnie sterowanych zwierząt jest ciągle rozwijany i stanowi konkurencję dla innych rozwiązań w np. postaci mikro robotów.

Źródło 1, 2, 3