42

Ponad 80% użytkowników smartfonów choć raz zbiło w nich ekran. A jak jest z tym u Was?

Zabezpieczanie telefonu przed upadkami to zawsze aktualny temat, na który każdy ma własne zdanie. Tak samo własne jest też ryzyko, bo choć producenci dwoją się i troją by smartfony były jak najbardziej odporne na upadki i zarysowania, to wciąż nie jest to poziom starych Nokii, którymi można było rzucać o ścianę i to ona bardziej cierpiała na takim spotkaniu. Badanie przeprowadzone przez serwis iMad rzuca trochę światła na preferencje Polaków.

W styczniu 2021 roku Biostat przeprowadził na zlecenie iMad Sp. z o.o. ciekawe badanie pod nazwą „Diagnoza potrzeb i oczekiwań użytkowników telefonów komórkowych w obszarze nowoczesnych usług„. Wyniki pokazują jak wygląda w Polsce kwestia ochrony smartfonów i co robimy kiedy zdarzy się wypadek.

Zabezpieczacie czy nie zabezpieczacie?

Część z moich znajomych nigdy nie używa etui czy folii ochronnych na smartfony twierdząc, że psują one nie tylko aspekt wizualny urządzenia, ale również wygodę korzystania. Okazuje się jednak, że większość użytkowników stara się w jakiś sposób zabezpieczać swoje urządzenie, szczególnie że rodzajów ochrony jest już sporo. A jeśli nie chodzi o fizyczne zabezpieczenie w formie etui, folii ochronnej czy szkła hartowanego, to większość respondentów badania (51%) przyznało, że decyduje się na zakup usług dodatkowych. To jednak wciąż o wiele mniej niż pechowców, którzy przyznali, że choć raz zbili wyświetlacz w smartfonie (80,5%).

Badanie Biostat pokrywa się z naszymi statystykami serwisowymi. Faktycznie, ze zbitym wyświetlaczem zgłasza się do nas ok. 40 proc. klientów, którzy naprawiają u nas sprzęt. Blisko 30 proc. z nich decyduje się na zakup pakietu ochronnego. 90 proc. kupujących u nas smartfony wykupuje tę usługę od razu, a około połowa po wymianie w naszym serwisie uszkodzonego wcześniej wyświetlacza.

– mówi Maciej Lipski, Dyrektor Generalny w iMad Sp. z o.o.

Teoretycznie zbity wyświetlacz to ogromny problem, bo w dzisiejszych smartfonach to on jest głównym elementem urządzenia. Nie tylko wyświetla obraz, ale to właśnie za jego pomocą korzystamy z telefonu. Oczywiście takie uszkodzenie nie zawsze wiąże się z problemami z dotykiem, wiec część powypadkowych sprzętów jest dalej używanych. Badanie pokazuje, że mniej niż 10% ankietowanych naprawia uszkodzony ekran w kilka dni po uszkodzeniu, a aż 11% używało smartfonów ze zbitym wyświetlaczem przez około rok. W ciągu ostatniego roku serwis iMad przeprowadził ponad dwadzieścia tysięcy napraw i wymian wyświetlaczy i pewnie gdyby tak pododawać podobne dane od innych serwisów, zebrałoby się tego naprawdę sporo.

Jednak nie tylko ekran jest wskazywany jako najsłabsze ogniwo dzisiejszych smartfonów. 58,6% wymieniło również baterię, a aż 45,8% gniazdo ładowania. Serwisanci iMad wskazują jednak, że w pierwszych dwóch latach problemy z baterią wynikają głównie ze złego użytkowania telefonu.

Bateria w telefonie nie będzie działać wiecznie – to akumulator, który z czasem po prostu się zużywa. Jednak jako użytkownicy możemy mieć wpływ na jej żywotność. Osoby, które przychodzą do naszych serwisów z „popsutą” baterią bardzo często nie wiedzą, że proste czynności mogą przedłużyć jej działanie. Pomóc może ładowanie telefonu do końca, a nie wielokrotne doładowywanie go po trochu w ciągu dnia i wyłączanie aplikacji, gdy z nich nie korzystamy, inaczej urządzenie cały czas zużywa moc na ich działanie w tle.

– zaznacza Maciej Lipski z iMad.

I jeśli dobrze rozumiem, mimo tego jakie informacje o nowych bateriach krążą w sieci, w większości modeli wciąż warto przy pierwszym ładowaniu należy telefon najpierw całkowicie rozładować, a potem naładować do pełna.

Jeśli chodzi o gniazdo ładowania, to najczęściej powodem awarii jest rozłączanie wtyczki ładowania, a problem powstaje wskutek dostawania się drobinek kurzu, brudu i okruszków, które z czasem oblepiają wejście ładowania.

Według badania Kantar, przeprowadzonego dla Digital Care w sierpniu 2019 roku, Polacy w pierwszej kolejności szukają pomocy w punktach lokalnych (30%), później w autoryzowanych serwisach rekomendowanych przez producenta (19%). Z czego to wynika? Pewnie z różnicy cen, nieautoryzowane serwisy chętniej korzystają z tańszych zamienników, co wpływa na wycenę naprawy. Sam próbowałem sobie ostatnio przypomnieć ile razy naprawiałem swoje smartfony i na pewno było to bardzo dawno temu. Najbardziej pamiętam problemy z którąś z małych kompaktowych komórek Nokii, w której przestał działać dzwonek połączeń przychodzących. Jeden serwis stwierdził, że wszystko naprawił (nawet dostałem zastępczy telefon, ale działał na jednym ładowaniu około dwóch godzin), a kiedy po odbiorze przeszedłem 200 metrów, problem powrócił. Za drugim razem przyłożyli się jednak bardziej i faktycznie naprawili sprzęt. Czy zbijam ekrany? Nie, ale pewnie dlatego, że zawsze noszę telefon w etui, a w przypadku mocno rysującego się wyświetlacza iPhona 11, od razu zainwestowałem w lepszą folię ochronną, która trzyma się na nim i wygląda jak nowa po półtora roku. Oczywiście trochę boli, że smartfon nie wygląda tak, jak „Tim Cook przykazał”, ale przynajmniej nie muszę się martwić kiedy spadnie z szafki – a i całkiem niedawno, podczas biegania, wyleciał mi z kieszeni na chodnik. Nawet nie chcę myśleć jak wyglądałby teraz gdyby nie etui.

grafika: 1, 2

źródło: informacja prasowa