4

Zawsze marzyłem o własnym plecaku odrzutowym

Jetpack to urządzenie, które pamiętam z filmów, kreskówek i gier. Zastanawiałem się, czy dożyję kiedyś czasów, kiedy będę mógł po prostu kupić taki pojazd do własnego użytku. Dożyję. Plecaki odrzutowe będą dostępne już w przyszłym roku, choć mają kosztować majątek. 150 tysięcy dolarów, czyli około 560 tysięcy złotych, jeśli przyjmiemy proste przeliczenie po aktualnym kursie […]

Jetpack to urządzenie, które pamiętam z filmów, kreskówek i gier. Zastanawiałem się, czy dożyję kiedyś czasów, kiedy będę mógł po prostu kupić taki pojazd do własnego użytku. Dożyję. Plecaki odrzutowe będą dostępne już w przyszłym roku, choć mają kosztować majątek.

150 tysięcy dolarów, czyli około 560 tysięcy złotych, jeśli przyjmiemy proste przeliczenie po aktualnym kursie amerykańskiej waluty. Tyle ma kosztować plecak odrzutowy, który trafi do sprzedaży w drugiej połowie 2016 roku.

https://www.youtube.com/watch?t=13&v=i8gncCih7Js

Urządzenie autorstwa firmy Martin Aircraft tworzone było przez blisko 35 lat. Napędza je 200 konny silnik V4, który pozwoli na 30 minut lotu. Wzniesie się (i pilota) na wysokość 1000 metrów, rozwinie prędkość 72 km/h i uniesie 116 kilogramów. Nieźle.

Produkt został niedawno zademonstrowany na pokazie powietrznym w Paryżu. Tyle tylko, że wirtualnie, gdzie przy użyciu gogli Oculus Rift odwiedzający targi mogli poczuć namiastkę wrażeń, jakie daje prawdziwe urządzenie. Plecak odrzutowy miał pojawić się w sprzedaży już w 2014 roku, w dodatku w niżej cenie – 100 tysięcy dolarów. Na pierwszy rzut oka jetpack wydaje się zabawką dla bogaczy, jednak firma celuje przede wszystkim w służby świadczące pomoc, agencje rządowe, policję, straż pożarną i służbę zdrowia.

I faktycznie, w niektórych przypadkach wydaje się to ciekawym rozwiązaniem. Na przykład przy poszukiwaniu pożarów, czy zwiadach mających na celu odnalezienie przestępców. Tylko czy nie lepiej w takich sytuacjach użyć drona i kamery? Z drugiej strony służby medyczne, ratowanie życia i możliwość lądowania w miejscach, w których helikopter nie wyląduje – wydają się najciekawszymi pomysłami. Tylko na tego typu wydatek będą mogły sobie raczej pozwolić wyłącznie prywatne placówki, bo nie wierzę by jakikolwiek państwowy szpital był w stanie zaryzykować inwestycję w tak innowacyjny produkt.

Ale mówią szczerze – latałbym jak szalony.

grafika: 1

Źródło