12

To chyba najprostszy sposób na zwiększenie zasięgu Wi-Fi

Nie, to nie będzie żadna sztuczka software'owa, ani zabawa w MacGyvera. Najprostsze rozwiązania są najlepsze i jeśli nie planujecie wymiany routera, a chcecie zwiększyć zasięg sieci - domowej lub na wyjeździe - to taki gadżet jak TP-LINK Range Extender sprawdzi się w sam raz.

TP-LINK TL-WA820RE – tak brzmi pełna nazwa tego niewielkiego cudeńka, które gdyby było nieco mniejsze, to przypominałoby Wam zwykłego pendrive’a. Ale nim nie jest, co zdradza spora (w porównaniu do innych nośników flash), plastikowa obudowa oraz rozkładana konstrukcja. Górna część, w celu zwiększenia wydajności pracy przekaźnika, otwiera się i może być ustawiona pod kątem 45, 90 lub 135 – cokolwiek będzie dla Was najlepsze.

Czy to pendrive? Otóż nie

Miniaturowy wzmacniacz sygnału zasilamy przez złącze USB. Możemy skorzystać z ładowarki do telefonu czy innego portu USB. W efekcie dysponujemy sporą swobodą, ponieważ wrzucenie urządzenia do plecaka czy torby, to żaden problem i nie musimy zabierać ze sobą specjalnego zasilacza. Nawet odpowiedni port w komputerze może okazać się wystarczający, a alternatywą pozostaje również powerbank. Wewnątrz TP-LINK TL-WA820RE znalazły się dwie anteny, a wzmacniacz obsługuje standardy IEEE 802.11 b/g/n i częstotliwość 2,4GHz. Teoretycznie powinien pozwolić na połączenie o prędkości sięgającej 300 Mb/s.

Wzmacniacz sygnału Wi-Fi o skromnych wymiarach

Po podłączeniu wzmacniacza do zasilania od razu wpadłem na pomysł, że przecież konfiguracja sieci musi odbywać się za pomocą jakiejś aplikacji – takie czasy!. Pognałem do App Store, gdzie przekonałem się, że miałem rację. Appka o nazwie „Tether” błyskawicznie trafiła na mój telefon i nie martwcie się – jest też wersja na Androida. Od razu po uruchomieniu aplikacja skanuje urządzenia w najbliższej okolicy, a po ich wykryciu proponuje (pierwszą) konfigurację. Jeśli jakimś cudem nie stanie się to automatycznie, to możecie tapnąć na „plusik” w prawym górnym rogu ekranu i rozpocząć poszukiwanie od nowa. Podłączacie się do sieci rozszerzonej i ewentualnie zmieniacie ustawienia (nazwę, hasło, zabezpiecznia itd.). W obudowie znalazła się też dioda, która jednym z dwóch kolorów informuje nas o tym, czy odległość od źródła sygnału nie jest zbyt duża. Gdy miga na niebiesko, wszystko jest w porządku; gdy na czerwono, musimy przybliżyć wzmacniacz do routera.

Na wszystko znajdzie się aplikacja

Musi pojawić się kilka słów o wydajności. Na sieci właściwej udało się osiągnąć prędkość 45 Mbps, podczas gdy sieć rozszerzona zdołała zaoferować około 30 Mbps. A to wszystko w ramach jednego pomieszczenia, gdzie znajdował się i router, i wzmacniacz (oddalony o 2 m). Gdy ten drugi znalazł się w pokoju obok oddzielonym ścianą (dystans wyniósł 4 m), wartości były zbliżone – 30 Mbps vs. 30 Mbps. W sytuacji, gdy wzmacniacz znalazł się jeszcze dalej (ok. 10 m), wskaźniki zasięgu sieci (iPhone z iOS 11 i Windows 10) forowały sieć rozszerzoną i prędkości również zdecydowanie wskazywały właśnie na nią: 20 Mbps vs. 30 Mbps. Siecią bazową jest sieć 2,4 GHz, która jest znacząco wolniejsza od 5 GHz, ale tylko taką obsługuje wzmacniacz TP-LINK-a – być może w nowszej wersji będzie to poprawione? Obecnie to najpoważniejsza wada urządeznia. Za plus uznam też wsparcie dla funkcji WPS przyspieszającej podłączanie do sieci.

Czy warto kupić TP-LINK TL-WA820RE?

Koszt zakupu takiego urządzonka wynosi około 40 złotych, czyli naprawdę niewiele. W zamian otrzymujemy mobilny sprzęt, który posłuży nie tylko w domowym zaciszu, ale może przydać się podczas wyjazdu (nie tylko służbowego).

Kup TP-Link TL-WA820RE w Vobis za 39 PLN! Kliknij!