Polska

Zarzucacie nam, że nie oznaczamy artykułów sponsorowanych... No to zobaczcie, jak się to może kończyć

TP
Tomasz Popielarczyk
38

Artykuły sponsorowane to swego rodzaju temat tabu. Teoretycznie wszyscy wiedzą, że powinny być oznaczane. W praktyce, często nie są. Za nieczyste praktyki jednych płaci reszta, bo czytelnik oszukany raz czy dwa zaczyna doszukiwać się ukrytych reklam tam, gdzie ich nie ma. Na szczęście koniec z bezka...

Artykuły sponsorowane to swego rodzaju temat tabu. Teoretycznie wszyscy wiedzą, że powinny być oznaczane. W praktyce, często nie są. Za nieczyste praktyki jednych płaci reszta, bo czytelnik oszukany raz czy dwa zaczyna doszukiwać się ukrytych reklam tam, gdzie ich nie ma. Na szczęście koniec z bezkarnością.

Jako pierwsza na nieoznaczonych artykułach sponsorowanych (czyli de facto kryptoreklamie) przejechała się spółka Express Media - wydawca  Expressu Bydgoskiego i toruńskich Nowości. UOKIK w komunikacie opublikowanym na swojej stronie zwrócił uwagę na treści publikowane w sekcji "Dbaj o Zdrowie", gdzie artykuły sprawiające wrażenie sponsorowanych nie były w żaden sposób oznaczone i podpisane jedynie imieniem i nazwiskiem autorki.

Wydawca oczywiście próbował się bronić, tłumacząc, że podpisywanie artykułów nazwiskiem autorki o niczym nie świadczy, a sekcja "Dbaj o Zdrowie" znajdowała się po stronie rozpoczynającej blok reklamowy. Urząd jednak szybko wypunktował te argumenty, tłumacząc, że czytelnik nie musi czytać gazety strona po stronie i komunikat o reklamie może mu umknąć. W dodatku okazało się, że autorka artykułu nie była nawet  członkiem redakcji. Kara, jak na regionalnego wydawcę jest dotkliwa, bo sięga prawie 13 tys. zł. Z naszego punktu widzenia jest ona jedynie doskonałym punktem wyjścia do rozważań związanych z internetem.

UOKIK tłumaczy jasno - artykuł sponsorowany powinien być wyraźnie i jasno oznaczony tak, aby zwykły konsument mógł bez trudu go zidentyfikować. Ma to swoje podstawy nie tylko w prawie prasowym ale również w ustawie o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Przepisy mówią jasno, że wykorzystywanie treści publicystycznych w środkach masowego przekazu w celu reklamy, za którą zapłacił klient jest kryptoreklamą, jeżeli wydawca nie oznaczy tego w wyraźny sposób (np. dopiskiem "artykuł sponsorowany").

Spójrzmy teraz na to, co dzieje się w internecie: na portale, wortale, a w szczególności blogi. Przyjęło się, że oznaczanie artykułów sponsorowanych jest dobrą praktyką, którą jedni stosują a inni mają w... nosie. Dostają za to wszyscy, o czym wspomniałem w lidzie. Przeciętny internauta, który konsumuje dziesiątki treści każdego dnia, powoli wykształca w sobie już pewien zmysł "nieufności". Do każdego artykułu podchodzi z dystansem, a każdą pochwałę odczytuje z podejrzliwością. Komentarzy sugerujących, że nasze recenzje lub felietony są sponsorowane czytaliśmy już dziesiątki.

Dlatego szalenie cieszy mnie fakt, że UOKIK w końcu zaczął zwracać na to uwagę. Szkoda, że póki co odbywa się to jedynie na rynku wydań papierowych. W internecie urząd zebrałbym bowiem o wiele większe żniwo. Pozostaje przy tym tutaj kwestia tego, jak przez prawo prasowe będą traktowane blogi i inne serwisy, które nie zostały zarejestrowane jako dzienniki. Czy będą one podlegały tym samym regulacjom? Na pewno można do nich odnieść przepisy z ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Pytanie, czy to wystarczy. Tak czy inaczej mam nadzieję, że na tym się nie skończy, a kary będą o wiele bardziej dotkliwe.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

InternetPolskaReklamaUOKiK