14

Zapowiada się świetnie, ale co w zasadzie wiemy o nowym Final Fantasy VII?

Final Fantasy VII to gra kultowa i nie mówią tylko o fanach japońskiego RPG. Wspominam ją z łezką w oku, ostatnio przechodzę jeszcze raz w wersji z wyższą rozdzielczością grafiki. I podobnie jak inni fani na całym świecie, prosiłem o remake przystający do dzisiejszych czasów. Odświeżenie Final Fantasy VII sięga roku 2005, kiedy to Square […]

Final Fantasy VII to gra kultowa i nie mówią tylko o fanach japońskiego RPG. Wspominam ją z łezką w oku, ostatnio przechodzę jeszcze raz w wersji z wyższą rozdzielczością grafiki. I podobnie jak inni fani na całym świecie, prosiłem o remake przystający do dzisiejszych czasów.

Odświeżenie Final Fantasy VII sięga roku 2005, kiedy to Square Enix pokazało technologiczne demo na PlayStation 3 obrazujące to, jak mogłaby wyglądać gra w wersji HD. I choć dziś nie robi już takiego wrażenia, dało jasno do zrozumienia, że kiedyś doczekamy się nowej wersji leciwej już produkcji.

W 2008 roku europejscy gracze mogli natomiast sprawdzić Crisis Core: Final Fantasy VII, jedną z najlepszych gier na PlayStation Portable. Zaliczyłem ją dwukrotnie i nie obraziłbym się, gdyby odświeżone FFVII wyglądało dokładnie tak samo. Oczywiście cały czas mówimy o 2008 roku, dziś gra nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś. Niestety temat samego remake’u ucichł i pojawiał się jedynie jako spekulacje lub plotki. Pamietam, że wspominano również o deklaracji, zgodnie z którą nie mamy co liczyć na odświeżone FFVII – gra musiałaby zostać stworzona od zera.

Tymczasem…

Na PlayStation Experience pokazano coś, po czym musiałem wstawać z kolan. Final Fantasy VII faktycznie dostanie odświeżoną wersję, która przynajmniej na pierwszych materiałach prezentuje się fenomenalnie. Przez tyle lat gracze pragnęli wręcz nowej wersji, jednak po niedawnym ogłoszeniu zaczęły pojawiać się słowa krytyki. I niestety ja również w pewnym sensie się do nich dołączam, bojąc się, że nic dobrego z tego nie wyjdzie.

Gra nie ukaże się przed 2017 rokiem, pozostaje nam więc czekać. Szczególnie, że w kolejce są jeszcze Final Fantasy XV i Kingdom Hearst 3, które są na takim stadium produkcji, że po prostu musza ukazać się wcześniej. Za grę ma być odpowiedzialny Tetsuya Nomura, który jakiś czas temu został wycofany z prac nad FF15, by skupić się na nowym Kingdom Hearts. Nie ma więc szans na kolejne przesunięcie, tym razem do FFVII.

Wiemy, że odświeżone Final Fantasy VII będzie grą na wyłączność dla PlayStation 4. Mało kto dodaje jednak, że chodzi o wyłączność czasową. Niby wersja na żadną inną konsolę nie została zapowiedziana, jestem jednak pewien, że tytuł dotrze również na Xboksa One, a być może też i na PC (choć tu ręki sobie uciąć nie dam). Ile może trwać taka wyłączność? Tyle, by zachęcić do zakupu PlayStation 4, a Sony ma pieniądze by za takie rzeczy zapłacić.

Wspomniałem, że za grę będzie odpowiedzialny Tetsuya Nomura – w przypadku oryginalnej wersji pracował przy tworzeniu bohaterów, przeciwników, elementów historii jak również przy samych walkach. Jest również odpowiedzialny za tworzenie filmu Advent Children i bohaterów w tak zwanych spin-offach. Za scenariusz będzie natomiast odpowiedzialny Kezushige Nojima, który pracował również przy scenariuszu oryginalnej wersji gry. Można też powiedzieć, że jest odpowiedzialny za ten aspekt większości gier z uniwersum Final Fantasy. Mocna ekipa, o której pracę można być spokojnym. Skoro przez tyle lat dostarczali świetne gry, nie wierzę, że tym razem się nie uda.

Ale nie wszystko zapowiada się tak kolorowo. Obawiam się trzech rzeczy. Pierwsza, to otwarty świat gry. Nie chciałbym, by na takiej zmianie straciła dynamika – owszem, mnóstwo gier jRPG posiada coś na kształt otwartego świata, obawiam się jednak, że twórcy mogą za bardzo wzorować się na produkcjach typu GTA czy Assassin’s Creed. Druga sprawa to system walki – na turowe podejście do starć nie mamy co liczyć, to nie te czasy i rozumiem, że producenci wolą patrzeć w przyszłość niż sentymentalnie oglądać się w przeszłość. Byle tylko nie przeholowali – system znany z Crisis Core? Jak najbardziej, ale nie chcę FFVII będącego chodzoną bijatyką z mocami. Cicho liczę na to, że przydadzą się fajne pomysły, które widziałem w Xenoblade Chronicles. No i najważniejsza sprawa – gra ma być sprzedawana w częściach. Niby rozumiem tłumaczenia, że to bardzo duży tytuł i ciężko stworzyć go za jednym zamachem. Nie wierzę jednak, że się nie da, a taka decyzja nie jest podyktowana finansowo korzystniejszym dla Square Enix modelem finansowym. Odświeżone Final Fantasy VII sprzeda się jak ciepłe bułeczki, ale jeśli wydawca przegnie z wyciąganiem od graczy pieniędzy, nic dobrego z tego nie wyjdzie.

Temat odświeżonego Final Fantasy VII poruszam nie tylko dlatego, że to jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie tytułów. Może on bowiem wpłynąć na cały rynek remasterów, który jak sami widzicie ma się ostatnio świetnie. Porażka, której oczywiście grze nie życzę, może bowiem otworzyć graczom oczy i dać do zrozumienia, że to zwykły skok na kasę i profanowanie kultowej produkcji. Widzieliśmy już takie nieudane powroty, ale ja jestem pełen nadziei. Tomb Raider i Mortal Kombat pokazały, że można wyciągnąć stare, upadłe serie i zrobić świetnie produkcje. Tylko czy Japończycy też to potrafią?

grafika: 1