40

Zapłać, aby wyłączyć reklamy na ulubionej stronie. Oto nowy pomysł Google’a na usługę

Drażnią Was reklamy na ulubionych blogach lub serwisach www? Chcielibyśmy się ich pozbyć i jesteście nawet gotowi za to zapłacić? Google uruchamia projekt, który pozwoli urzeczywistnić te potrzeby. Contributor to usługa wpisująca się w szeroko pojęty nurt crowdfundingu. W odróżnieniu jednak od Kickstartera czy Indiegogo tutaj wspieramy strony www. Zapowiada się rewelacyjnie. Google nie ukrywa, […]

Drażnią Was reklamy na ulubionych blogach lub serwisach www? Chcielibyśmy się ich pozbyć i jesteście nawet gotowi za to zapłacić? Google uruchamia projekt, który pozwoli urzeczywistnić te potrzeby. Contributor to usługa wpisująca się w szeroko pojęty nurt crowdfundingu. W odróżnieniu jednak od Kickstartera czy Indiegogo tutaj wspieramy strony www. Zapowiada się rewelacyjnie.

Google nie ukrywa, że nowa usługa jest eksperymentem. Komunikat taki pojawia się zresztą na jej oficjalnej stronie. To zupełnie nowa, choć oparta na dość klasycznym modelu usługa, w ramach której czytelnik/użytkownik serwisu może wesprzeć jego twórców symboliczną kwotą (1, 2 lub 3 dolary) i wyłączyć w ten sposób reklamy. Przy czym ta „symboliczna kwota” to nie jednorazowy przelew a comiesięczna opłata, więc całość ma raczej postać dobrowolnej subskrypcji – dopóki płacimy, strona nie wyświetla reklam. Nie znamy przy tym prowizji, jaką dla siebie biorą twórcy serwisu. Z pewnością taka jednak będzie funkcjonowała w tym modelu.

2014-11-20_203840

Co widzimy w zamian? Kratkowane pola z podziękowaniem. Szczerze powiedziawszy wolałbym, żeby po prostu miejsca, gdzie były reklamy wypełniły klasyczne treści – dałoby to lepszy efekt. Trzeba jednak zrozumieć, że wyłączenie boksów całkowicie może w niektórych przypadkach całkowicie zniszczyć layout witryny i negatywnie wpłynąć na doświadczenia użytkownika. Takie rozwiązanie wydaje się zatem swego rodzaju kompromisem.

Jak cała usługa zresztą – bo to kompromis między finansowaniem opartym na reklamach a paywallem. Użytkownik dalej ma dostęp do treści i w dalszym ciągu może przeglądać swobodnie zasoby serwisu. Jednak nie musi walczyć z natarczywymi reklamami, wyskakującymi okienkami i migoczącymi niczym choinki bannerami. Całości przyświeca również pewna idea – wsparcie twórców dobrych treści lub dostawców użytecznych usług. Contributor ma być przede wszystkim formą podziękowania dla autora. U nas w ten model celuje m.in. Yeti Pay ze swoimi widżetami, jednak nie wiąże się to z wyłączaniem reklam na stronie.

example-use_2x

Na starcie Google rozpoczyna pilotaż z udziałem dziesięciu stron, wśród których znajdują się m.in. Mashable, Imgur, ScienceDaily czy Urban Dictionary. Dla pozostałych chętnych uruchomiono listę oczekujących, do której można się zapisać, pozostawiając swój adres e-mail. Póki co nie wiadomo, w jakich krajach będzie działać serwis. Można się jednak spodziewać, że główny nacisk zostanie położony na lokalny, amerykański rynek.

Contributor to model typu win-win. Wygrywają twórcy witryny, bo mają alternatywne dla reklam źródło dochodu – swego rodzaju płatnego i uczciwego Adblocka. Wygrywają też internauci, bo pozbywają się reklam z często odwiedzanych serwisów. Pozostaje pytanie, czy Google, jako jeden z największych dostawców treści reklamowych ma w tym rzeczywiście interes (a może chce uprzedzić zmiany, jakie w najbliższych latach czekają internet?). Otwartą kwestią jest też to, czy twórcom stron www bardziej będzie się opłacało stawiać na ten mechanizm niż na reklamy displayowe. Póki co wiele tych wątpliwości pozostaje bez odpowiedzi – tak jak fundamenty funkcjonowania nowej usługi.