28

Zanim obrazisz się na blogera, przeczytaj to

Dobry wieczór. Za pasem mamy maj, a zatem już prawie rok jestem częścią wspaniałej ekipy Antywebu. Uwierzcie mi, że nawet ja nie spodziewałem się, że zasilę szeregi bloga prowadzonego przez człowieka, którego czytam niemalże od samego początku. Te kilka miesięcy wiele mnie nauczyły, pozwoliły mi na własnej skórze odczuć pewne zjawiska, których nie sposób doświadczyć […]

Dobry wieczór. Za pasem mamy maj, a zatem już prawie rok jestem częścią wspaniałej ekipy Antywebu. Uwierzcie mi, że nawet ja nie spodziewałem się, że zasilę szeregi bloga prowadzonego przez człowieka, którego czytam niemalże od samego początku. Te kilka miesięcy wiele mnie nauczyły, pozwoliły mi na własnej skórze odczuć pewne zjawiska, których nie sposób doświadczyć w innych miejscach. Zawsze traktowałem blogi nie tylko jako typowe serwisy informacyjne (a w blogosferze niektóre takowymi się stają), ale także jako wdzięczny nośnik opinii zręcznie połączonej z informacją. W społeczeństwie nastawionym na konsumowanie, także i informacja zyskała swoją wartość, jednak w przypadku blogów, gdzie ważnymi bohaterami w medialnym teatrze są blogerzy, sucha informacja byłaby sierotą, gdyby nie dodana do niej opinia.

Kreujemy

Ilu jest blogerów, tyle może być w Internecie opinii na temat danego wydarzenia, produktu, usługi. Moje czytelnictwo w mediach na Antywebie się nie kończy (choć jest to mój ulubiony blog w ogóle – polecam!) i po tym, jak ja wyrażam opinię na temat czegokolwiek, zawsze sprawdzam, jak na ten sam temat wyrażono się w innych mediach. Co mnie bardzo cieszy – w niektórych kwestiach jesteśmy bardzo zgodni. A co jeszcze bardziej wywołuje uśmiech na mojej twarzy – w niektórych się nie zgadzamy. Tutaj dochodzę do ważnego tematu dla aktywności blogerów w Internecie – subiektywnej opinii. Czy w ogóle jako bloger można być obiektywnym? Nauczyłem się, że nie. Ale jako bloger można być prawdomównym i to według mnie jest najwyższą wartością.

blog3

Obiektywizm zakłada, że bloger jest całkowicie bezstronny i nie kieruje się uprzedzeniami. Cóż, pięknie to wygląda, ale tylko na papierze. Pamiętajcie, że blogi bardzo różnią się od klasycznych mediów, w których osoba podająca informacje jest TYLKO osobą, która podaje informacje i nikim innym. Bloger to także osobowość. Ludzie przywiązują się do pewnych autorów na blogach – ze względu na ich specjalizację, a także i opinię. Nie chciałbym być lubiany za to, że tak, a tak mówię o tym, czy o tamtym. Tym bardziej nie chciałbym być nie lubiany za opinie. A tak czasami się dzieje. Zastanawiam się w ogóle, jak kogoś można nie lubić w Internecie. Zastanawiałem się ostatnio, czy jestem w stanie wyrobić sobie taką zerojedynkową opinię bez dłuższej rozmowy z człowiekiem vis a vis. I wygląda na to, że nie. I uwierzcie mi, dopóki nie poznałem swoich kolegów z Antyweba osobiście, również nie miałem o nich żadnego zdania. Dopiero jak się poznaliśmy, pogadaliśmy, okazało się, że było za co ich polubić. W sumie, to i mieli odrobinę łatwiej. :)

Nigdy nie czytaj jednego blogera

W mojej ocenie powstanie blogów kolektywnych takich, jak m. in. Antyweb to konsekwencja wysokich wymagań stawianych przez świadomego czytelnika. Blogi to niewątpliwie igrzyska – blogerzy dają czytelnikom to, czego chcą. Jak wspomniałem wyżej, w dzisiejszych mediach informacja bez opinii to sierota. Intrnet czytam już przeważnie tylko po to, by wyszukać informacje, ale bardzo lubię poznawać punkt widzenia innych kolegów po fachu.

Z blogerem można natomiast i powinno się nie zgadzać. Literówki, które się zdarzają, babole to coś, czego najpierw bałem się jak ognia, a potem zacząłem to traktować jak „dodatek do”. Nie chodzi tutaj o to, że mam gdzieś sprawdzanie swoich tekstów. Powiem więcej – każdy sprawdzam przed publikacją, ale uwierzcie mi, że człowiek nie jest w stanie wyłapać wszystkich błędów czytając swój tekst. Idealnie wychodziłoby mi to w przypadku nie swoich prac. Ktokolwiek pisze w Internecie (a Antyweb także czytają takie osoby) wie, o czym mówię. Niektórych błędów sam autor może nie wyłapać. Stąd też taka prośba ode mnie – pokazujcie, poprawiajcie, ale nigdy nie atakujcie. A w ogóle, to ten tekst dedykuję wszystkim przygodnym korektorom. :)

Polemizowanie z blogerem to najlepsze, co mogło zdarzyć się czytelnikom. Kupując gazetę i czytając felieton jednego z autorów można jedynie zakląć, cisnąć gazetą i… to by było na tyle. Autor tekstu pozostał nietknięty i nie ma szans odpowiedzieć na Wasze argumenty, czy pytania. Na blogu macie tę możliwość i w mojej opinii jest to Wasze święte prawo. Poprzednie pokolenia powinny Wam, czytelnikom naprawdę zazdrościć takiego kierunku zmian w mediach. Zmian oczywiście na lepsze – nie wyobrażam sobie teraz czytać jakiegokolwiek tekstu i nie mieć szansy na wypowiedzenie się pod czyjąś pracą. Czytelnik czasem wnosi tyle do tekstu, że blogerowi jest po prostu wstyd.

blog2

Na Antywebie macie także ogromny wybór. Każdy z nas skupia się na nieco innych tematach, niektórym kwestiom poświęca nieco więcej uwagi, stąd też w bardzo prosty sposób możecie tak dobrać naszą ofertę tekstów do własnych potrzeb. I co najważniejsze – możecie nas o coś zapytać. Jeżeli nie podoba Wam się opinia, poświęciliśmy jej za mało uwagi, możecie podrzucić kilka pytań. Możecie się nie zgodzić. Ale…

Zauważcie, że to, co czasami piszemy jest „wykrzywione” przez nasze wcześniejsze doświadczenia, preferencje, przyzwyczajenia. Stąd też nie ma dwóch bliźniaczych blogerów. Opinia jest czysto subiektywna i uwierzcie, nudzilibyście się, gdybyśmy operowali tylko na suchych faktach i nie wprowadzali do tekstów cząstek naszych charakterów. Wiemy, że to lubicie – inaczej byście tego nie czytali.

Pamiętajcie również, że Wy także jesteście twórcami Antyweba. Autorzy to jedno, społeczność to drugie. Bez Was nie byłoby nas – bloga nie pisze się tylko dla sztuki, dla idei, ale dla czytelników, którzy chcą konsumować dane treści.