3

Zamiast „rodzinnego albumu” zamów „rodzinną grę wideo” – nowatorska usługa Amuse Me

Gry wideo jako masowy produkt komercyjny? Są w tym absolutnie najlepsze, ostatnia część Call of Duty w pierwszy dzień tylko na rynkach amerykańskim i brytyjskim zarobiła niemal 500 milionów dolarów – filmy mogą pomarzyć o takich otwarciach. Ale czy fakt wejścia tego typu rozrywki do masowej świadomości nie pociąga za sobą też drugiej strony? Pewnie, […]

Gry wideo jako masowy produkt komercyjny? Są w tym absolutnie najlepsze, ostatnia część Call of Duty w pierwszy dzień tylko na rynkach amerykańskim i brytyjskim zarobiła niemal 500 milionów dolarów – filmy mogą pomarzyć o takich otwarciach. Ale czy fakt wejścia tego typu rozrywki do masowej świadomości nie pociąga za sobą też drugiej strony?

Pewnie, znaleźli się tacy, którzy podchodzą do tematu z artystycznym sercem. I stawiają całkowicie na anty-masowość, istotne jest doświadczenie spersonalizowane. Krótko mówiąc – powstała działalność, która może zamienić Twoje życie, życie Twojej rodziny na grę wideo. Tylko dla Ciebie.

Usługa nosi nazwę Amuse Me, a za projektem stoi Abdel Bounane, redaktor naczelny Amusement – dość znanego w pewnych kręgach, francuskiego czasopisma artystyczno-growego.

Dzięki Amuse Me możemy odtworzyć (a raczej ktoś zrobi to za nas) własne życie pod postacią gry wideo. Sami ustalimy scenariusz, sami wybierzemy przeciwników, z którymi się zmierzymy i tak dalej. Bounane mówi, że już pierwszych klientów zdobyli, dzieląc się wrażeniami z tych zamówień:

Jak dotychczas, jedno z naszych pierwszych zamówień było na grę, gdzie matka klienta walczyła z George Papandreou

Także jak widać, osoby publiczne także można umieścić i nikt nas o użycie wizerunku nie powinien oskarżyć – w końcu egzemplarz będzie tylko nasz.

Usługa nie jest oczywiście zbyt tania, natomiast dostępna w kilku wariantach. Można bazować na jednym z 6 typów gry i podmienić tylko elementy w nim zawarte – postaci, tła i tak dalej – wówczas za każdy z nich zapłacimy 20 euro. Na drugim biegunie jest w pełni dopasowana kreacja, tworzona z udziałem najwybitniejszych artystów, wypuszczona na stworzonym specjalnie dla nas tablecie czy innym urządzeniu – to potrafi już jednak kosztować nawet 50 tysięcy euro.

Czy to przyszłość gier? Oczywiście nie, te są z definicji przede wszystkim produktem masowym, ale podobnie jak z obrazami – będą znajdować się jednostki, które namalują nasz portret. W przypadku gier to oczywiście sporo większy wydatek, ale i ogromna ilość włożonej pracy. Fajnie by było kiedyś móc pozwolić sobie na tytuł, gdzie wszystkich męczących niegdyś kolegów mogę torturować. Godzinami. A potem iść z nigdy nie odwzajemnioną miłością na lody. Czy coś.

[źródło]