6

Zalany telefon – radzimy, jak przywrócić go do życia

Zalany telefon to duży problem. Czy jest coś, co możemy zrobić, by zaczął z powrotem działać?

Czy zalany telefon to faktycznie wielki problem naszych czasów?

Całe rozważania na temat tego, jak dużym problemem jest zalewanie przez nas telefonów ( i szerzej – urządzeń elektronicznych). Nie sądzę, by w kwestii ludzkiej koordynacji ręka-oko coś się w przeciągu ostatnich 20 lat zmieniło, więc i wypadki nie zdarzają się specjalnie rzadziej. Zmienia się jednak to, że z jednej strony otaczamy się coraz większą liczbą urządzeń (telefon, tablet, smartwatch, inne gadżety) a z drugiej – same telefony są coraz droższe, więc w przypadku uszkodzenia – naprawa czy wymiana to również wyższe koszty.

Jeżeli chodzi o zalania, to są jeszcze dwie ważne kwestie. Pierwsza z nich to oczywiście budowa smartfonów. Dziś to posklejane kanapki ze szkła, metalu, plastiku i innych materiałów, przez co dostanie się do nich jest mocno utrudnione. Finalnie, dziś smartfony służą nam nie tylko do dzwonienia, sms’owania i przeglądania internetu. Dla wielu osób są to też narzędzia pracy, zastępujące komputer, przez co ich uszkodzenie może być tym bardziej dotkliwe, zwłaszcza, że niektóre firmy blokują software’owo możliwość naprawy w lokalnych serwisach, wymuszając odesłanie telefonu do siebie.

Dlatego też, jeżeli zdarzy nam się już zalać telefon, najczęściej wiąże się to z szeregiem problemów.

Domowe sposoby na zalany telefon

Kiedy już dojdzie do zalania, po pierwsze, należy zachować spokój. Płyn, który przeniknął do wnętrza urządzenia ma szanse wyrządzić mniejsze szkody (bądź w ogóle nie uszkodzić smartfona) jeżeli zareagujemy odpowiednio szybko. W każdym ze scenariuszy musimy więc jak najszybciej wyłączyć smartfona. Brak zasilania niektórych komponentów może uratować je przed zwarciem i spaleniem. Co potem?

*Ważna kwestia – w przypadku zalania rekomendujemy oddanie urządzenia do specjalisty. Każde działanie „na własną rękę” może nieodwracalnie uszkodzić telefon i być powodem nieuznania gwarancji. Dlatego każde takie działanie użytkownik wykonuje na własną odpowiedzialność*

Przede wszystkim – wysuszmy telefon

Jeżeli chcemy sami spróbować odratować smartfon, musimy go najpierw porządnie wysuszyć. Nie używajmy do tego papierowych ręczników, które mogą rozmięknąć – najlepiej jest wykorzystać ściereczki z mikrofibry. Pamiętajmy, żeby w tym procesie nie wtłoczyć płynu głębiej do urządznia np. przez gniazdo minijack. Na własne ryzyko możemy też spróbować przedmuchać telefon sprężonym powietrzem, by usunąć wodę/płyn z wewnątrz, jednak tutaj trzeba być ekstremalnie uważnym, ponieważ ten proces może po pierwsze wtłoczyć więcej wody do urządzenia, a po drugie – może przemieścić ją na któryś z wrażliwych komponentów. Dlatego najbezpieczniej będzie zostawić smartfon na 48 h do kompletnego (to ważne) wyschnięcia.

Wsadzić telefon do ryżu? No nie bardzo’

Wsadzanie urządzeń elektronicznych do ryżu to znany (i lubiany) mit, który ma sobie ziarnko (hehe) prawdy. Ryż faktycznie ma właściwości pochłaniające wodę, jednak nie jest zbyt efektywny, jeżeli chodzi o wilgoć, która dostała się do urządzenia. Zamiast tego lepiej użyć pochłaniaczy wilgoci (silikażel), które znamy chociażby z pudełek z butami. Jeżeli mamy tendencje do zalewania swojego smartfona/upuszczania go do wody, może warto rozważyć kupienie opakowania tego preparatu do domu.

Przeczyścić alkoholem? Zdecydowanie nie

Jeżeli oglądacie dużo technicznych porad na YouTube, zapewne nie raz widzieliście, jak ktoś czyści płytę główną izopropanolem. Ten alkohol szybko odparowuje, w związku z czym jest idealny do czyszczenia układów elektronicznych. Jednak pamiętajmy, że telefon to także m.in. klej, który w reakcji z alkoholem może stracić swoje właściwości i odklei nam się np. ekran. Jeżeli obawiamy się, że ciecz która dostała się do telefonu nie wyparuje, lepiej do tego celu użyć wody destylowanej, która również nie przewodzi prądu.

Zalany telefon a standard IP

Oczywiście, w trakcie czytania zastanawialiście się pewnie „a co z certyfikatem IP”, który rzekomo ma chronić telefon przed takim zalaniem. W końcu duża część telefonów na rynku już go ma, więc nie powinno być problemu, prawda? Niby tak, ale trzeba pamiętać że certyfikat certyfikatowi nierówny i w zależności od tego, który z nich posiada nasz smartfon, taki (teoretycznie) ma poziom ochrony. Certyfikaty IP w telefonach rozpoznajemy po ich cyfrach. Pierwsza z nich to odporność na kurz i bród. „ 1” oznacza ochronę przed dostępem do części niebezpiecznych wierzchem dłoni i przed obcymi ciałami stałymi o średnicy 50 mm i większej. „2” to ochrona przed dostępem do części niebezpiecznych palcem i przed obcymi ciałami stałymi o średnicy 12,5 mm i większej. W przypadku „3” jesteśmy telefon jest chroniony przed dostępem do części niebezpiecznych narzędziem i przed obcymi ciałami stałymi o średnicy 2,5 mm i większej. Od „4” wzwyż mamy ochronę przed ochrona przed dostępem do części niebezpiecznych drutem, przy czym „4” to też ochrona przed obcymi ciałami stałymi o średnicy 1 mm i większej, „5” – ochrona przed pyłem, a „6” oznacza obudowę pyłoszczelną.

Druga cyfra natomiast oznacza odporność na wodę. „1” to ochrona przed padającymi kroplami wody, „2” – przed padającymi kroplami wody przy wychyleniu obudowy o dowolny kąt do 15° od pionu w każdą stronę. „3” daje ochronę przed natryskiwaniem wodą pod dowolnym kątem do 60° od pionu z każdej strony, a „4” – ochronę przed bryzgami wody z dowolnego kierunku. „5” to teoretyczna ochrona przed strugą wody (12,5 l/min) laną na obudowę z dowolnej strony, „6” zwiększa tę wartość do 100/m. „7” pozwala na zanurzenie smartfona w wodzie (30 min na głębokość 0,15 m powyżej wierzchu obudowy lub 1 m powyżej spodu dla obudów niższych niż 0,85 m). „8” to już ciągłe zanurzenie (obudowa ciągle zanurzona w wodzie, w warunkach uzgodnionych między producentem i użytkownikiem, lecz surowszych niż według cyfry 7). „9” jest rzadko widywana i pozwala na ochronę przed zalaniem silną strugą wody pod ciśnieniem (80-100 bar i temp. +80°C) zgodnie z normą DIN 40050.

Lepiej zapobiegać niż leczyć – co z tym poleganiem na gwarancji?

Zauważyliście pewnie, że w wielu miejscach mówię o „teoretycznej” wodoodporności. Wszystko dlatego, że pomimo, iż producenci chętnie chwalą się spełnianiem normy wodoodporności (najczęściej IP68) to jeżeli oddamy telefon do naprawy, może on zostać odrzucony ze względu na.. zalanie. Tak np. robi chociażby Apple. Dlatego nawet jeżeli mamy wodoszczelne urządzenie, dobrze jest polegać bardziej na własnym rozsądku niż na tym, że w razie czego producent pokryje szkody w ramach gwarancji.