12

Zakupy grupowe dla twórców startupów. Daillly będzie miało konkurencję w sprzedaży usług

Idea sprzedaży grupowej wirtualnych dóbr i usług, zaczyna łapać wiatr w żagle. W połowie zeszłego roku oferty grupowe na aplikacje w modelu SAAS odpaliło AppSumo. Niedawno wystartowało polskie Daillly, które postanowiło podbić świat sprzedając wirtualne usługi i dobra, a teraz w tą samą niszę wpycha się KillerStartups obiecując spełnić marzenia twórców startupów oferując im taniej […]

Idea sprzedaży grupowej wirtualnych dóbr i usług, zaczyna łapać wiatr w żagle. W połowie zeszłego roku oferty grupowe na aplikacje w modelu SAAS odpaliło AppSumo. Niedawno wystartowało polskie Daillly, które postanowiło podbić świat sprzedając wirtualne usługi i dobra, a teraz w tą samą niszę wpycha się KillerStartups obiecując spełnić marzenia twórców startupów oferując im taniej potrzebne oprogramowanie, ebooki i gadżety pod adresem startups.com.

Ze wszystkich wymienionych serwisów, najbardziej wyróżnia się polskie Daillly, które jeśli dobrze zrozumiałem planuje najszerszy asortyment – włączając w to punkty, kredyty i inne waluty funkcjonujące w internetowych serwisach i grach oraz elementy gamification motywujące użytkowników, zamiast zamykania się dość specyficznej niszy, tak jak robią konkurenci. Jednak osobiście, zostanę raczej subskrybentem AppSumo i Startups ze względu na – już przerażającą ilość – maili z ofertami cud, które najczęściej nijak się mają do moich potrzeb.

Sprzedaż wirtualnych dóbr i usług w modelu Groupona (a wszystkie wymienione serwisy właśnie tym się zajmują) ma same zalety. eBooki, „punkty premium” i konta użytkowników można swobodnie powielać, a skalowalność aplikacji w modelu SAAS zawsze będzie większa niż salonu masażu lub solarki. Jestem zdziwiony, że serwisy zajmujące się ofertami grupowymi dla dóbr wirtualnych nie wyrastają jeszcze jak grzyby po deszczu.

Reklamującym się na Gruponie, bardzo łatwo przecenić swoje możliwości, niszcząc reputację swoją i idei zakupów grupowych. W obrocie wirtualnymi dobrami ten problem w praktyce nie istnieje. Co ważniejsze, jeśli oferty pokroju 50-80% mniej za pierwszy miesiąc korzystania z aplikacji SAAS będą chwytać, to ewentualny zysk dla reklamujących się jest oczywisty. Koszta takiej reklamy są łatwiejsze do zaakceptowania dla reklamodawcy, a użytkownikowi znacznie trudniej wyjść z takiej inwestycji.