46

Zakładki zmorą użytkowników Gmaila? A co mają powiedzieć sprzedawcy internetowi?

Każdą zmianę w usługach Google staramy się Wam opisywać od strony użytkownika. Czy to się nam podoba czy to kolejny dziwny pomysł czy też jak te zmiany wpływają na nasze korzystanie z tych usług. Wy dzielicie się swoimi wrażeniami w komentarzach, z czasem Google nowe odsłony swoich usług ustawia jako domyślne, temat przycicha, a my […]

Każdą zmianę w usługach Google staramy się Wam opisywać od strony użytkownika. Czy to się nam podoba czy to kolejny dziwny pomysł czy też jak te zmiany wpływają na nasze korzystanie z tych usług. Wy dzielicie się swoimi wrażeniami w komentarzach, z czasem Google nowe odsłony swoich usług ustawia jako domyślne, temat przycicha, a my czekamy na kolejne nowości.

Często jednak zapominamy o tej drugiej stronie medalu, czyli firmach, instytucjach, które za pośrednictwem tych usług docierają do nas. Okazuje się, że ostatnie zmiany w Gmailu – nowe zakładki, przysporzyły nie lada problemów sprzedawcom internetowym, którzy za pośrednictwem e-mail marketingu promują swoje sklepy, usługi czy produkty.

Wszystkiemu winna nowa zakładka w tym webmailu – Oferty, do której wpadają wszystkie e-maile z ofertami czy newsletterami, czyli cały e-mail marketing, który do tej pory wyświetlał się nam w skrzynce odbiorczej (nie mówię o osobach, którym nieobce były filtry, etykiety oraz folder Spam), przez co docieralność do potencjalnego odbiorcy wyraźnie spadła.

GmailTabs02

Już w lipcu Mailchimp opublikował raport, według którego Open Rate takich wysyłek spadł o jeden procent. Potwierdzają to inne firmy, takie jak Yesmail Interactive czy 3DCart. Procentowy spadek przez pół roku może i nie jest duży, ale pamiętajmy, że to tylko Open Rate, czyli wskaźnik, według którego można mierzyć tylko trend pewnych zachowań (otwarcie emaila, to tylko zobaczenie treści bez kliknięcia i to przy założeniu, że klient ma włączone pobieranie obrazków z serwera i nie korzysta z desktopowego klienta poczty), a ten jest spadkowy i tak naprawdę nie wiemy jak duże są straty w związku z tym w rzeczywistych klikach i już fizycznych przejściach potencjalnych klientów do ofert i promocji na stronach sklepów.

Problemem też jest opóźnienie w zaglądaniu do tej zakładki. Kiedy użytkownicy Yahoo Mail czy Outlooka otwierają takie emaile kilka godzin po wysłaniu, użytkownicy Gmaila robią to dopiero po 24 godzinach. Przez co tracą sklepy, wysyłające oferty w ograniczonym czasie obowiązywania wybranych promocji.

gap

O skali problemu świadczą też zabiegi sklepów, mające na celu minimalizacje tych strat. Dla przykładu sklep Gap rozsyłał swoim klientom emaile z ofertą 30% upustu na swoje produkty w podziękowaniu za zmianę w swoich skrzynkach, polegającą na przeniesieniu ofert z ich sklepu do głównej skrzynki – i to tylko „na słowo” (we trust you).

Mówimy tu cały czas o użytkownikach, którzy kliknęli po prostu „ok” przy komunikacie „Wypróbuj nową skrzynkę” i już nie zastanawiali się później nad powrotem do starego układu. Ale powyższe fakty świadczą o tym, że problem jest i będzie narastał, zwłaszcza z chwilą całkowitego wyłączenia opcji powrotu do starego układu, podobnie jak już jest zrobione z nowym oknem wiadomości.

Osobiście zastanawiają mnie jednak pobudki samego Google, który wprowadził te zmiany oficjalnie dla dobra użytkowników, które miały pomóc w uporządkowaniu napływającej korespondencji. Ok, ale tu też jest druga strona medalu i z tych zmian zamierza czerpać też zyski. W zakładce tej już raz u mnie pojawiła się reklama jakiś wizytówek. Będą się tam pojawiać wprawdzie na pierwszej pozycji, ale jak Google będzie przekonywać do skuteczności takiej reklamy w świetle tych publikacji? Cytowany artykuł w The New York Times tylko nakreśla i obrazuje problem, ale może okazać się też początkiem wojny, jaką muszą wytoczyć sprzedawcy internetowi, by e-mail marketing nie odszedł za czas jakiś w niepamięć. Już w tej chwili coraz więcej użytkowników Gmaila zaczyna traktować tę zakładkę Oferty, jako dodatkowy folder na spam, a stąd już niedaleka droga do zapomnienia.