6

Zaczęli od komunikatora. Wkrótce to będzie cała platforma usług

Line, jeden z konkurentów WhatsAppa, Facebook Messengera czy WeChata, ma bardzo poważne plany. Swoją przyszłość chce oprzeć na czymś więcej, aniżeli samym komunikatorze internetowym, dlatego nadchodzą kolejne spore wydatki. Pierwszym z nich było przejęcie MixRadio od Microsoftu, lecz był to zaledwie początek. LINE Life Global Gateway będzie gotowe wydać 42 miliony dolarów, inwestując w usługi […]

Line, jeden z konkurentów WhatsAppa, Facebook Messengera czy WeChata, ma bardzo poważne plany. Swoją przyszłość chce oprzeć na czymś więcej, aniżeli samym komunikatorze internetowym, dlatego nadchodzą kolejne spore wydatki. Pierwszym z nich było przejęcie MixRadio od Microsoftu, lecz był to zaledwie początek.

LINE Life Global Gateway będzie gotowe wydać 42 miliony dolarów, inwestując w usługi rozrywkowe, e-commerce czy związane z płatnościami. Właściciel komunikatora Line, czyli LINE Corp chce w ten sposób zabezpieczyć swoją przyszłość i ochronić firmę przed zależnością od dość niestabilnego rynku komunikatorów internetowych. Jak na razie wpływy pochodzą między innymi ze sprzedaży naklejek wewnątrz aplikacji czy gier, jak Line Rangers, lecz to zdaniem szefów firmy zdecydowanie za mało.

LINE-Family-Apps

Dlatego też powstała usługa Line Pay, pozwalająca dokonywać płatności w oparciu o sam komunikator. Wkrótce uruchomiona będzie również funkcja bezpośredniego przekazywania pieniędzy pomiędzy użytkownikami. Line zainteresowane jest wzrostem w takich krajach jak Indonezja, Filipiny, Meksyk i Kolumbia, lecz nie zapomina też o Stanach Zjednoczonych. Będąc liderem w Japonii, Tajlandii i na Tajwanie cały czas konkuruje również z WeChat oraz WhatsAppem w Chinach. Właśnie w Tajlandii uruchomiono niedawno Line TV – konkurenta dla YouTube wraz z aplikacją Line Camera. Oprócz zakupu MixRadio, Line wyłożyło także pieniądze na japońską firmę tworzącą gry Gumi. Co ciekawe, wspólnie z WeChat zakupił 4:33 Creative Lab Games Studio wydając w sumie 110 milionów dolarów.

Dla polskich użytkowników takie działania mogą mieć dziś niewielkie znaczenie, ale wszystko to dobitnie udowadnia, że właściciele komunikatorów internetowych niekoniecznie mogą być pewni swojej dzisiejsze pozycji. Poza tym, nie zdziwiłbym się, gdyby i w naszym kraju zostały w przyszłości poczynione konkretne działania, które pozwoliłyby jeszcze bardziej zaangażować (czyt. wciągnąć) aktywnych użytkowników i przyciągnąć nowych, na przykład właśnie poprzez uruchomienie kompletnie nowych usług z wykorzystaniem znanej marki. I nie byłyby one koniecznie skazane od razu na porażkę.

Zdjęcia: 1, 2.