7

Z pamiętnika ćwiczeniowca. Czego oczekuję od władz w nadchodzącym semestrze?

Nadchodzący semestr będzie wyzwaniem dla wszystkich uczelni w tym kraju. Trzeba powiązać interesy władz, kadry, a także studentów. Tym razem bez narzekania, bez oceniania. Oto lista rzeczy jakich oczekuję, aby to wszystko mogło się udać.

Jakiś czas temu podzieliłem się z Wami moimi przemyśleniami na temat tego jak polskie uczelnie poradziły sobie z pandemią koronawirusa. Jako że wakacje powoli mijają i coraz bliżej nowego semestru, naszło mnie na przemyślenia od drugiej strony. Mówiąc krótko, czego oczekuje od polskich władz i uczelni w kontekście nachodzącego roku akademickiego.

Plan

Dla jasności, nie mam pretensji o to, że przed wakacjami nie było sensownego planu. To usprawiedliwione. Koronawirus uderzył w nas mocno, decyzje zapadały szybko, czy słuszne czy nie to czas pokaże i ja tego oceniać teraz nie mam zamiaru. Jednak to jest już za nami. Teraz możemy się przygotować i stworzyć sensowny plan działania.

Wiemy, że niewiele wiemy. Przewidywana jest druga fala, ale czy nastąpi tego nikt na 100% nie wie. Powinniśmy mieć plan A, B i C. Obserwujmy, dostosujmy się, działajmy w sposób przemyślany i metodyczny tak, aby studenci na tym nie tracili. To w końcu o nich chodzi. 

Ze swojej perspektywy, jako dydaktyk, chciałbym wiedzieć jakie są warianty abym mógł lepiej przygotować się do zajęć. Ćwiczenia, laboratoria mają to do siebie, że zdalnie vs stacjonarnie robi różnicę, dlatego im lepiej prowadzący zajęcia się przygotują, tym więcej zyskają studenci.

Komunikacja

Władze mojej uczelni, ale i moich kolegów po fachu z innych placówek, wywiązywały się tu niemal wzorowo. Każda decyzja była komunikowana w sposób jasny, a co ważniejsze, bez zbędnej zwłoki. 

To na co liczę to, że nic się w tym zakresie nie zmieni. W końcu plan ma szansę zadziałać tylko wtedy, kiedy zostanie zakomunikowany w sposób jasny i zrozumiały. Obawiam się, że niestety czeka nas dynamicznie zmieniający się semestr. Władze każdej uczelni muszą stanąć na wysokości zadania, aby studenci nie czuli się zagrożeni i mogli skupić się na nauce.

Elastyczność

Jednym z największych wyzwań jakie widzę to walka ze strachem. Uczelnia to miejsce, w którym ciężko zachować bezpieczny dystans, spotykają się tam osoby z całej Polski, a miałem też sytuację, kiedy to student co 2 tygodnie przyjeżdżał na zajęcia z Niemiec.  W dobie koronawirusa strach i obawa przed dużymi skupiskami ludzi to normalne uczucia i nie ma co ludzi za to winić.

Poprzedni semestr pokazał, że wiele zajęć może z sukcesem być przeprowadzone online. Uczelnie muszą być elastyczne. Spodziewam się, że znajdzie się wiele osób, które nie będzie chciało przyjeżdżać do szkoły. Czy to znaczy, że będę musiał wystawić im ocenę 2.0 z powodu braku obecności? Uważam, że to najgorsze co by się mogło stać.

Doskonale rozumiem głosy mówiące, że edukacja bez swobodnego kontaktu traci na jakości. Równocześnie jesteśmy już na tyle mobilnym i dynamicznym społeczeństwem, że poradzimy sobie z takim wyzwaniem. Bezpieczeństwo i komfort tak kadry jak i studentów powinny obecnie stać na pierwszym miejscu. 

Osobiście nie uważam, aby była potrzeba przywrócenia klastycznego sposobu nauczania już teraz, to może poczekać. Powinniśmy podejść do tematu elastycznie i z rozwagą. Co się da, wypchnąć do internetu, a fizycznie i na miejscu tylko to co naprawdę musi.

Narzędzia

Ostatnie, ale równie ważne są narzędzia. Nie da się z sukcesem prowadzić zajęć, jeśli nie ma się do dyspozycji odpowiednich narzędzi. Nawet przedmioty z zakresu programowania czy architektury systemów bardzo dużo zyskują w momencie, gdy współpraca jest możliwa.

Kluczowe jest odpowiednie zaplecze do przeprowadzania kolokwiów i egzaminów. Niestety to nie tak łatwe jak się wydaje. Jednak i na to jest rozwiązanie. Przecież egzaminy certyfikacyjne online to chleb powszedni. To doskonały moment na to, aby uczelnie spotkały się z biznesem i wypracowały wspólnie, uszyte na miarę rozwiązanie.

Spokój

Najbardziej jednak życzę sobie i nam spokoju. Chciałbym, aby za kilka miesięcy ten artykuł okazał się zbędny i bezużyteczny, aby sytuacja na świecie się uspokoiła i aby rozważania na temat edukacji zdalnej wynikała z chęci, a nie z przymusu i zagrożenia.