15

Przerażająca arktyczna wyprawa owiana tajemnicą. Co tam się stało? „Terror” – recenzja przedpremierowa

Uwielbiacie seriale kostiumowe? Jeśli tak, to moglibyście w tym momencie przestać czytać ten tekst, ale wiem, że tego nie zrobicie. Jeżeli nie przepadacie za takimi serialami, to "Terror" może zmienić Wasze zdanie. Sam się o tym przekonałem.

Jeszcze kilka lat temu tego typu produkcje były jednymi z moich ulubionych, lecz  zniechęcenie prawdopodobnie wynikło z przesycenia i postanowiłem nie zmuszać się do nawet najlepiej ocenianych i najciekawiej zapowiadających się produkcji. Od nowego roku moje zainteresowanie serialami kostiumowymi powraca, głównie za sprawą ramówki kanału Epic Drama, która jest ich pełna – moje zamiłowanie jest skrupulatnie odbudowywane i zgodnie z przewidywaniami serial „Terror” mogę określić mianem wisienki na torcie, bo mam ochotę na zdecydowanie więcej.

„Terror” to tytuł serialu, ale również nazwa jednego z historycznych statków

„Terror” opowiada o wyprawie Królewskiej Marynarki Wojennej rozpoczętej w 1845 roku. Wtedy z portów wyruszyły dwa statki: HMS Terror i HMS Erebus, na pokładzie których w sumie znajdowało się ponad 120 członków załogi. Ich zadaniem było odnalezienie Przejścia Północno-Zachodniego. Losy statków były do niedawna nieznane, ponieważ obydwa okręty zaginęły w trakcie rejsu i odnaleziono je dopiero w 2014 i 2016 roku. Jako pierwszego znaleziono HMS Erebus, później natrafiono na HMS Terror – ten ostatni został odnaleziony pod wodą w perfekcyjnym stanie. Jak do tego doszło?

Głód i zimno to nie jedyne problemy

Jeśli ta historia nie jest Wam znana, to przed zobaczeniem serialu nie zalecałbym poszukiwać na ten temat żadnych informacji. „Terror” będzie nie tylko dobrą okazją do poznania fascynującej historii, ale prawdziwą wyprawą. Twórcy zadbali o to, byśmy jak najlepiej odczuli warunki, z którymi musieli zmagać się żołnierze. Ograniczone zasoby, przenikliwe zimno i dezorientacja to jednak tylko część problemów, z którymi musieli się zmagać. Pomimo wspólnego celu i charyzmatycznego przywódcy Johna Franklina (Ciarán Hinds) nie brakuje sytuacji spornych. Jego zastępcy nie zawsze się z nim zgadzają i nie zamierzają się z tym kryć. Francis Crozier (Jared Harris), kapitan drugiego z okrętów, wielokrotnie poddaje w wątpliwość podejmowane przez Franklina decyzje i na ekranie wyraźnie widać, że obydwaj panowie za sobą nie przepadają.

Na całe szczęście „Terror” nie skupia się tylko na przeżyciach i odczuciach dowodzących. Sporą rolę odgrywają też zwykli żołnierze, których sytuacja jest naturalnie jeszcze mniej komfortowa podczas tego rodzaju wyprawy. Kontrast pomiędzy warunkami, w których muszą podróżować, a wystawnymi posiłkami i spotkaniami najwyższych rangą przypomina o obowiązującej hierarchii. Czy na samym końcu świata zachowanie jej może okazać się jedynym ratunkiem, a może ekstremalne warunki sprawiają, że wszyscy stajemy się równi?

Producenci bardzo dobrze poradzili sobie z poprowadzeniem akcji, ponieważ udało się wprowadzić elementy zaskoczenia – te pojawiają się w najmniej spodziewanych momentach, gdy nasza czujność uśpiona jest dialogami lub kompletną ciszą. W celu pogłębienia naszej wiedzy na temat postaci serwowane są flashbacki ukazujące wydarzenia poprzedzające wyprawę.  To dobra szansa na poznanie kluczowych bohaterów – lepiej rozumiemy łączące ich relacje i powody podejmowanych decyzji. „Terrorowi” zdecydowanie należy się kilka słów na temat oprawy wizualnej – w tej wersji, którą miałem okazję zobaczyć, wszystko wygląda jak najbardziej w porządku i mam nadzieję, że podczas emisji telewizyjnej tak pozostanie. Wydaje się, że arktyczne widoki przygotowano z odpowiednią dokładnością i pieczołowitością.

Nieco więcej spodziewałem się natomiast po muzyce, która momentami powinna jeszcze bardziej podkreślić intensywność scen. Decyzją twórców było sprowadzenie jej na dalszy plan, co mi nie do końca odpowiada.

Terror, horror, strach

Serial „Terror” oparto o książkę o tym samym tytule autorstwa Dana Simmonsa. Co ciekawe, produkcja otrzymała zielone światło w tym samym roku, gdy odnaleziono drugi z okrętów, ale miał to być tylko przypadek. Już na samym wstępie dowiadujemy się, co stało się z całą załogą – 129 śmiałków zginęło – bo prawdziwą zagadką jest, co dokładnie stało się z każdym z nich. Krąży wiele teorii i można by śmiało przypuszczać, że dopadły ich głód oraz wyziębienie, ale na zachętę dodam, że to jedyne wierzchołek góry lodowej i w grę wchodzą nawet morderstwa i kanibalizm.

Musicie jednak przygotować się na dość wolne, melancholijne, wręcz metodyczne opowiadanie tej historii, co nie każdemu przypadnie do gustu. To klimatyczne widowisko, gdzie główne role odgrywają emocje i napięcie, a nie efektowne sceny. W tym miejscu dodam, że ujęcia są naprawdę fantastyczne i momentami można mieć wrażenie, że mamy do czynienia z produkcją o znacznie wyższym budżecie niż telewizyjne seriale. Pierwszy odcinek może wydawać się zbyt mało przerażający, ale to jedynie wstęp do prawdziwego horroru, który rozegra się w następnych…

Pierwszy odcinek „Terror” zobaczycie na kanale AMC Polska 5 kwietnia o 22:00.