To mnie drażni.

Z limitem, czy bez? Operatorzy mają różne definicje dla swoich ofert

JS
Jakub Szczęsny
66

Być może jestem dziwny, ale gdy tylko coś wydaje mi się "zbyt piękne", wyszukuję w tym jakichkolwiek haczyków. I z ostrożności i z przeświadczenia, że świat to taka dżungla, tylko w niektórych miejscach zalana betonem. Operatorzy bombardują rynek kolejnymi no-limitami, a ja się pukam w czoło. Dlacze...

Być może jestem dziwny, ale gdy tylko coś wydaje mi się "zbyt piękne", wyszukuję w tym jakichkolwiek haczyków. I z ostrożności i z przeświadczenia, że świat to taka dżungla, tylko w niektórych miejscach zalana betonem. Operatorzy bombardują rynek kolejnymi no-limitami, a ja się pukam w czoło. Dlaczego? Bo "bez limitu" ma być bez limitu. A często nie jest.

Nawet nie wiecie, jak irytuje mnie reklama Heyah

"Pierwszy prawdziwy no-limit" - drze się z teleodbiornika reklama Heyah. Jakub siedzi w fotelu, zajada i krztusi się po raz enty. Bo taki on bez limitu, jak ze mnie koszykarz. Dla mnie "nielimitowany" oznacza pozbawiony żadnych ograniczeń, jasny w zasadach i nieposiadający żadnych ukrytych zakazów. I tak oto owszem, dostęp do Internetu, dostępne do wykorzystania gigabajty są "nielimitowane", ale... nie zrobimy sobie hotspota Wi-Fi. Dlaczego? Bo nie. A tak poważnie, to po to, żeby wielu użytkowników nie wpadło na genialny pomysł darcia torrentów przez takie łącze doprowadzając innych użytkowników telefonii do szewskiej pasji.

Plus dostał po łapach

Brawo, Plus! Ten w swoich reklamach Internetu LTE wielokrotnie korzystał z określenia: "Internet LTE bez limitu", z powodu czego do Rady Etyki Reklamy wpłynęła skarga, która wskazywała na nie tyle bezprawne, co wprowadzające w błąd określenie sugerujące, że ta metoda dostępu do Internetu rzeczywiście jest nieobarczona limitami. Rada Etyki Reklamy przychyliła się do tej skargi orzekając, iż rzeczywiście, konsument może zostać wprowadzony w błąd:

Zespół Orzekający wskazał, że w reklamie użyto stwierdzenia „Internet LTE bez limitu", co może sugerować odbiorcom reklamy, że powyższa usługa dostępu do Internetu w rzeczywistości cechuje się brakiem jakichkolwiek ograniczeń. Zespół Orzekający podniósł, że na potwierdzenie użytego w reklamie hasła o braku limitów, Skarżony nie przedstawił żadnych dowodów świadczących, iż usługa rzeczywiście posiada powyższą cechę.
Zdaniem Zespołu Orzekającego reklama zawierając hasło INTERNET LTE BEZ LIMITU może wprowadzać konsumentów w błąd co do właściwości reklamowanego produktu oraz nadużywać zaufania odbiorców i wykorzystywać ich brak doświadczenia lub wiedzy.

W podobne praktyki bawi się Orange, który najpierw mówi o nielimitowanym Internecie, ale de facto (i tak nie do końca) dotyczy on najdroższych pakietów. Zresztą trudno sobie wyobrazić, że operator "od tak" odda możliwość nielimitowanego dostępu do Internetu LTE z całym ryzykiem, które ponosi. Tylko czekać, aż wpłynie do Rady Etyki Reklamy kolejna skarga, w której bohaterem będzie właśnie Orange.

Nie wszyscy interesują się taryfami

Mała świadomość konsumentów na rynku, a także niska zrozumiałość umów, ofert w połączeniu z notorycznym nieczytaniem umów zawieranych z różnymi instytucjami skutkują powstawaniem materiałów reklamowych, które "nie mówią wszystkiego do końca", uwypuklają jedynie te elementy, które przemawiają na korzyść danej oferty. Jednak konsumenci mogą się mocno zdziwić, gdy spróbują wykorzystać łącze w taki sposób, który może się operatorowi zwyczajnie nie spodobać.

Grafika: 1, 2, 3

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu