Nie sądziłem, że będzie mi dane napisać to po raz kolejny, ale stało się: nowa usługa streamingowa pojawia się w Polsce. Odpowiada za nią Google i mowa oczywiście o YouTube Music. Jednocześnie nad Wisłę wkracza także YouTube Premium, którego obecność na pewno ucieszy niejednego użytkownika.

 Ale dlaczego musieliśmy czekać na nie tak długo? Jaka wizja stoi za nową ofertą i na co położono nacisk przy projektowaniu i wdrażaniu YouTube Music? Jeszcze przed premierą miałem możliwość nie tylko sprawdzić obydwie usługi, ale także porozmawiać z osobami będącymi u ich sterów, dlatego nie omieszkałem zapytać o te wymienione oraz kilka innych, nurtujących użytkowników kwestii. Po kilku dniach spędzonych z muzycznym i płatnym YouTube’em już chyba wiem do kogo adresowane są obydwie oferty.

Początki YouTube Music były zupełnie inne

Historia YouTube Music jest dość pokrętna i dziś, w dniu premiery usługi w Polsce, raczej mało kogo interesuje, co działo się przez ostatnie lata, ale naprawdę warto wiedzieć, że forma, w jakiej usługa wkracza nad Wisłę, wykształtowała się zaledwie rok temu. Z jednej strony jest to więc całkiem niewiele czasu, bo serwis operuje jedynie od 12 miesięcy i od razu pojawia się w Polsce, ale jak pisałem, YouTube Music działało na innych zasadach od 2015 roku. Dlaczego jest to ważne? Ponieważ w pewnym stopniu przywodzi mi to na myśl sytuację z komunikatorami Google, o których tak wiele się mówi i pisze. Być może sprawy nie są analogiczne, ale nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że w niektórych kwestiach Google potrzebuje znacznie więcej czasu niż inne firmy, by zrozumieć pewne rzeczy, wyciągnąć wnioski i wykonać właściwy ruch. Piszę o tym głównie dlatego, że YouTube Music czeka jeszcze wiele zmian, w międzyczasie zniknie Google Play Music, a teraz panuje lekki nieporządek, w którym pewni użytkownicy mogą się delikatnie pogubić.

Istnienie obok siebie YouTube Music i Google Play Music podyktowane jest kilkoma warunkami. Google nie zdołało jeszcze przenieść wszystkich kluczowych funkcji z Google Play Music do YouTube Music, choć zespoły odpowiedzialne za obydwie usługi zostały już połączone. Celem jest oczywiście wyposażenie YouTube Music w te kluczowe dla użytkowników cechy Google Play Music, ale czy i kiedy do tego dojdzie, naprawdę trudno powiedzieć. Wśród wymienionych funkcji GPM, jako jedna z najważniejszych, znalazła się ta pozwalająca na wgranie na serwery Google 50 tysięcy własnych utworów, których można dowolnie słuchać na wszystkich urządzeniach i ponownie pobierać. Tego brakuje w YouTube Music, ale tło tej usługi jest ciekawsze, niż mogłoby Wam się wydawać.

Zaskoczę Was, ale YouTube Music nie musi być rywalem dla Spotify czy Tidala

Wyróżnienie się na rynku pełnym serwisów streamingowych jest arcytrudnym zadaniem. Można powiedzieć, że YouTube wcale nie musi zabiegać o uwagę, ale o klientów już będzie musiał. Nikt nie przywykł do płacenia za treści na YouTube, niezależnie od tego, czy interesują Was vlogi, recenzje, relacje, reportaże, wywiady czy właśnie teledyski, koncerty i pojedyncze utwory muzyczne. Przekonanie użytkowników może nie być łatwe, ale podejście zespołu pod kierownictwem T. Jay Fowlera wydaje się być właściwe. YouTube nie stanie się z dnia na dzień bezpośrednią konkurencją dla Spotify, Apple Music czy Tidal. Wydaje mi się, że walka o klientów będzie odbywać się na nieco innych zasadach, ponieważ YouTube Music (i YouTube Premium) mogą zainteresować tych, którzy do tej pory nie sięgnęli po żadną usługę streamingową albo odbili się od tej, której spróbowali.

YouTube Music powstał w oparciu o proste zasady: ma być łatwy do zrozumienia, łatwy w obsłudze i responsywny (co można rozumieć jako gotowość do sprostania oczekiwań użytkownika pod względem działania aplikacji). I rzeczywiście spoglądając na ekran główny oraz zawartość każdej z trzech zakładek w aplikacji mobilnej nie można odnieść innego wrażenia – YouTube Music jest prosty do bólu i można tym upatrywać wartości dodanej. W tle działo się oczywiście wiele więcej. Podjęto decyzję o wykonaniu kroku wstecz, by móc zastanowić się, w jakim kierunku można wykonać ruch z YouTube’em. Nie oszukujmy się, Google Play Music nigdy nie zdobędzie popularności na poziomie Apple Music czy Spotify, a z taką marką jak YouTube może być nieco inaczej. Wielu słuchaczy lubi i docenia to, co oferuje YouTube, podoba im się odkrywanie muzyki w ten sposób.

Dla kogo jest YouTube Premium? Czy warto wybrać YouTube Music? Ceny i promocje

Co znajdziemy na YouTube Music?

Dlatego powstał YouTube Music, ale zanim dotarł do Polski niezbędne było dopięcie wszystkich kwestii prawnych. Na bazę utworów w YouTube Music nie składają się wszystkie treści z YouTube’a, lecz jest to połączenie licencjonowanych treści (na tej samej zasadzie, co w innych usługach streamingowych) oraz udostępnionych na YouTube muzycznych materiałów wideo. Tych drugich możecie słuchać w formie audio, bez odtwarzania samego klipu, także przy zablokowanym ekranie i bez dostępu do sieci w trybie offline – do tego niezbędne jest jednak posiadanie wykupionej subskrypcji. To jest ta jedna z najważniejszych cech YouTube Music, ponieważ katalog YouTube’a to ogromne pokłady występów i nagrań, których nie znajdziemy nigdzie indziej.

Należy zauważyć, że może to być nieco kruchy argument, ze względu na zagrożenie usunięcia niektórych treści, a jak wiemy, do tego nieustannie dochodzi. Jednego dnia nasza ulubiona wersja danego utworu jest dostępna, drugiego dnia może już jej zabraknąć. Coś takiego nie stanie się z przygotowanymi na wyłączność dla Spotify, Tidala czy Apple Music nagraniami i ta różnica jest fundamentalna. W tym miejscu warto dodać, na co jeszcze pozwala YouTube Music, a czego nie znajdziemy w innych usługach. To funkcja wyszukiwania utworów po słowach piosenek – wystarczy, że w pole wyszukiwania wpiszecie kawałek tekstu, a usługa prawie na pewno zdoła znaleźć poszukiwany przez Was utwór. Momentami to działa jak magia, ale gdy się poważnie zastanowimy nad zapleczem, którym dysponuje Google, to takie wodotryski nie będą nikogo dziwić.

Jak działa YouTube Music?

Skoro jest to YouTube, to wideo odgrywa tutaj bardzo dużą rolę oraz Wasza dotychczasowa aktywność w serwisie. Jeśli byliście zalogowani na swoje konto i słuchaliście muzyki na YouTube, to już wtedy kreowaliście profil Waszego gustu muzycznego w usłudze. Przy pierwszym uruchomieniu (a później także w ustawieniach) możecie wskazać palcem wykonawców, którzy Was interesują, by YouTube Music lepiej poznał Wasze preferencje. Na ich podstawie wypełniany będzie główny ekran, który ugina się wręcz pod ciężarem sugerowanych playlist, wykonawców i albumów. Niektóre z list powstają specjalnie dla Was, inne są Wam podsuwane, bo zostały dopasowane do profilu. Nad playlistami czuwają redaktorzy, którzy wspomagają tworzenie list, ale żadna z nich nie jest w 100% przygotowana przez człowieka. To odwrotne podejście w porównaniu do Apple, które szczyci się zespołami redaktorów (curators) tworzących całe playlisty. To Wy zdecydujecie, co Wam bardziej odpowiada. Co do jednego możecie być pewni – jak na razie YouTube nie zamierza współpracować z wykonawcami nad treściami, które będzie można określić mianem “exclusive” – takie podejście do rynku jest krytykowane przez firmę i jak tłumaczyli T. Jay Fowler – Global Head of Music Product i Waleed Diab – Director, Label Business Development firma nie ma żadnych zamiarów “przeciągać” artystów na swoją stronę.

Z YouTube Music możecie korzystać za darmo, ale muzyki posłuchacie z przerwami na reklamy i nie będziecie dysponować opcją zapisywania do trybu offline oraz nie zablokujecie ekranu podczas odtwarzania wideo. Jeśli zdecydujecie się na YouTube Music Premium, który teraz przez dwa tygodnie możecie aktywować za darmo na okres 3 miesięcy, zyskacie wszystkie oferowane przez usługę funkcje i w pełni wypróbujecie możliwości YouTube Music.

Alternatywą jest YouTube Premium – ta oferta zapewni Wam brak reklam na całym YouTube oraz możliwość pobierania filmów do trybu offline na urządzeniach mobilnych. Dodatkowo uzyskacie dostęp do programów YouTube Originals, jak chociażby wysoko oceniany serial Cobra Kai, będący kontynuacją dla filmów Karate Kid. Poza nim w ofercie nie znalazłem niczego specjalnego dla siebie, ale nie zdołałem obejrzeć nawet połowy tego, co już powstało. Niestety, na tę chwilę, kilka dni przed polską premierą usługi, brakuje tłumaczeń filmów i seriali – nie uświadczymy ani napisów, ani lektora. Czy i kiedy to ulegnie zmianie? Musimy poczekać.

Różnice YouTube Music i YouTube Premium

YouTube Music YouTube Music Premium YouTube Premium
Cena Za darmo 19,99 zł 23, 99 zł
Reklamy Tak Nie Brak
(na całym YouTube)
Tryb offline Nie Tak
(tylko muzyczne)*
Tak
(wszystkie wideo z  YouTube)*
Odtwarzanie na zablokowanym ekranie Nie Tak
(tylko muzyczne)
Tak
(wszystkie wideo z YouTube)

* – tylko w aplikacjach mobilnych na Androida i iOS

Jako użytkownik Spotify, Tidala oraz okazyjnie Apple Music, uważam, że YouTube Music jest bardzo fajnym dodatkiem, uzupełnieniem dla drugiej muzycznej subskrypcji. Ale są to tylko moje odczucia, bo nigdy nie traktowałem YouTube’a jako głównego źródła muzyki. Dla tych, którzy do tej pory postrzegali YouTube, jako najlepsze i najważniejsze miejsce do słuchania muzyki, YouTube Music Premium będzie świetną ofertą, wartą comiesięcznej opłaty w wysokości 19,99 zł. Do dyspozycji są aplikacje na Androida i iOS-a oraz web-aplikacja dostępna w przeglądarce – niestety, zabrakło typowej desktopowej aplikacji, której pozbawionej też było Google Play Music.

Co wybierzecie? YouTube Music czy YouTube Premium?

Z szerzej otwartymi ramiona przyjmuję polską premierę YouTube Premium, bo już dawno miałem dosyć reklam, których nie można się było pozbyć, a na czas podróży musiałem manualnie pobierać wideo z YouTube’a, zamiast po prostu tapnąć w jeden przycisk w aplikacji i mieć to z głowy.

Czy będę nieustannie subskrybował YouTube Premium, jednocześnie zyskując YouTube Music Premium i Google Play Music? Taka oferta wydaje się najbardziej opłacalna, bo kosztuje tylko 23,99 zł i w zamian otrzymujemy dosłownie wszystko, co Google ma do zaoferowania. Po okresie testowym na pewno będę pewien, jaką decyzję podejmę, bo jak na razie szeroko uśmiecham się na widok przycisku “Pobierz” w aplikacji i możliwość zablokowania ekranu w trakcie odsłuchu jednego z występów na żywo Led Zeppelin czy Arctic Monkeys.

Aplikacja YouTube Music ma trafić do Google Play i App Store jeszcze dziś, najpóźniej jutro rano powinniście móc ją pobrać.

Zdjęcia wykonano w Trybunalska City Pub w Lublinie – dziękujemy!