38

Świetna opaska dla leniwego człowieka. Taki jest Xiaomi Mi Band 4

Nie należę do ludzi nadmiernie aktywnych. Konieczność wsuwania leków porządkujących zwoje w mózgu oraz kompletny brak dyscypliny żywieniowej (znowu) zrobiły ze mnie brojlerka. Jeszcze jestem w stanie schylić się i zawiązać buty, ale coraz częściej dopada mnie mityczna "zadyszka". Ale nie dlatego kupiłem Xiaomi Mi Band 4. Kierowała mną głównie ciekawość.

Tydzień z opaską na ręce i muszę powiedzieć, że… jestem zadowolony. Niewiele Wam powiem o funkcjach sportowych, bo te interesowały mnie znacznie mniej. Jedyne, co w moim przypadku Xiaomi Mi Band 4 zlicza, to kroki i jakość snu. Ewentualnie tętno. I nic więcej – jedyny sport jaki uprawiałem z tym sprzętem na ręce, to potyczka w FIFA 20, swoją drogą bardzo słaba ta nowa odsłona. Rzekłbym: nihil novi.

Ok, Szczęsny. Ale dlaczego Ty jesteś zadowolony z Xiaomi Mi Band 4?

Przecież nie uprawiam żadnego sportu, a jest to gadżet dedykowany fanom zdrowego stylu życia. Nawet aplikacja, z którą paruje się owe akcesorium nazywa się „Mi Fit”, jednoznacznie wskazując na przeznaczenie gadżetu. Jak ja mogę być zadowolony ze sprzętu, dla którego nie jestem częścią grupy docelowej? Co poszło nie tak… albo właśnie poszło dobrze?

Obawiałem się, że przy moim podejściu polegającym na niemożności zaakceptowania pewnych kompromisów, opaska podziała kilka dni na jednym ładowaniu i zawoła o podłączenie do źródła energii. A gdzie tam – minął tydzień na pełnej mocy wyświetlacza, na powiadomieniach z przeróżnych aplikacji wyświetlających się na opasce, na mierzeniu tętna co 10 minut i braku włączonych trybów nocnych dla ekranu oraz detekcji podnoszenia opaski. Tydzień i Xiaomi Mi Band 4 wskazuje na naładowanie na poziomie 62 procent. Paweł Winiarski, który ma dokładnie ten sam model mnie odrobinę zagiął: po 11 dniach jego akcesorium zgłasza 58 procent. Sztos.

Nie wiem, jak Paweł to zrobił, ale wydaje mi się, że mój Mi Band 4 nie jest specjalnie mocno eksploatowany. Sprawdzam co jakiś czas godzinę, sprawdzę zmierzone uprzednio tętno, zainteresuję się ilością zrobionych kroków. Na spotkaniach cieszę się z możliwości podejrzenia powiadomień na opasce – to znacznie bardziej wygodne i taktowne niż wyciąganie telefonu z kieszeni. Jak wspomniałem wyżej, funkcje sportowe mnie średnio interesują, nie wykluczam natomiast, że z nich skorzystam.

Ekran, funkcje i wrażenia

Niewielki ekran OLED to właściwie najmocniejsza część tego urządzenia. Nie jestem w stanie wskazać drugiego tak uniwersalnego sprzętu w tej cenie. No, może jeszcze ostatni Honor Band jest najbliższy pod względem ilości funkcji recenzowanej opasce, ale jakoś mnie do siebie nie przekonał. Miałem Mi Banda 2 i tak zwyczajnie zdecydowałem się zaopatrzyć w najnowszą odsłonę tej mimo wszystko bardzo udanej serii.

Treści można przeglądać na wyświetlaczu o przekątnej 0,95 cala w rozdzielczości 240 x 120 pikseli. I… to absolutnie wystarcza. Użytkownik w aplikacji Mi Fit może zmieniać tarcze (istnieją również nieoficjalne aplikacje pozwalające na instalację niestandardowych tarcz) wedle własnego uznania. Co więcej, możliwe jest także zmienienie kolejności elementów menu oraz ich ukrycie. Przesunięcie tarczy w bok powoduje uruchomienie przełączników odtwarzacza multimedialnego – przyda to się na przykład w momencie, gdy słuchacie czegoś np. w Spotify.

Opaska wyświetla również powiadomienia z aplikacji zainstalowanych na smartfonie: zapomnijcie o tym, że będą to piękne skróty z komunikatorów. Font zastosowany w tej kwestii jest… średni, ale bodaj najbardziej optymalny dla tego wyświetlacza. Wodotrysków nie oczekujcie, ale… za ok. 150 złotych nie będę na to narzekał. Potrafię się doczytać, co właśnie trafiło na telefon i chętnie z tego korzystam. Ponadto, opaska informuje mnie o tym, kto do mnie dzwoni i co więcej – mogę za pośrednictwem tylko zegarka np. odrzucić połączenie. Nie ma opcji, by zrobić to z uwzględnieniem wysłania wiadomości (a szkoda).

Nawigacja odbywa się za pomocą ekranu dotykowego oraz malutkiej płytki dotykowej reprezentowanej na obudowie przez „kółeczko”. To ostatnie służy do wybudzania opaski oraz powracania do poprzednich pozycji menu. Co ciekawe, na obudowie właściwej części opaski nie znalazłem jeszcze żadnych rys, ani obić – choć zdarzyło mi się już kilka razy wyrżnąć Mi Bandem 4 o futrynę. Mimo tego, po tygodniu sprzęt wygląda jak nowy. To nieźle rokuje na przyszłość.

Jednak nie jestem w pełni przekonany do sposobu ładowania opaski oraz gumowej bransolety dołączanej w zestawie. Aby naładować Mi Banda 4, należy wyciągnąć go z „gumy” i umieścić w specjalnej ładowarce. Kumpel z pracy podsunął mi akcesorium pozwalające na swobodne ładowanie Mi Banda 4 „w gumie” – jednak biorąc pod uwagę to, że po tygodniu pracy mam do dyspozycji jeszcze ponad połowę energii w akumulatorze… raczej tego nie potrzebuję.

Sama gumowa bransoleta (u mnie w kolorze czarnym) nie powinna mocno przylegać do ciała – powoduje, że obejmowany skrawek skóry się poci, a jeżeli ktoś ma problemy alergiczne (tak jak ja), po chwili dostanie z tego powodu wyprysków. Warto założyć Xiaomi Mi Band 4 nieco luźniej – mimo wszystko urządzeniu i tak uda się zmierzyć puls. Jak dokładnie – nie wiem.

Xiaomi Mi Band 4 – jak jest z krokami i pomiarem snu?

W telefonie Honor 20 mam do dyspozycji licznik kroków i… ten zawsze wskazuje ich znacznie więcej niż opaska. Nie jestem absolutnie pewien, który z moich sprzętów się myli, ale wolę bardziej stonowane wskazania Mi Banda. Przynajmniej mam motywację do tego, aby codziennie „odbębniać” przynajmniej to minimum w postaci 10 000 kroków. Tego się trzymam.

Ciekawi mnie natomiast mechanizm mierzenia jakości snu. Akurat na punkcie tego aspektu mam świra: podejrzewam u siebie tzw. RBD (Rem Behavior Disorder), a biorąc pod uwagę historię chorób w mojej rodzinie, nie jest to dobry omen. Ba, to dosyć kijowy omen i jeżeli moje podejrzenia nie są jedynie wyrazem fobii, to mam po prostu przekichane. I niestety, ale Xiaomi Mi Band 4 zgłasza mi, że w trakcie snu zdarzają mi się okresy przebudzenia, których absolutnie nie pamiętam. Narzeczona skarży się, że gadam przez sen, potrafię wierzgać nogami, a nawet krzyczeć. No, świetnie. Zakup tej opaski skłonił mnie do tego, by postarać się o polisomnografię.

Więcej o RBD możesz przeczytać tutaj. Zaburzenia snu fazy REM to parasomnia, która polega w dużym uproszczeniu na „odgrywaniu snów w rzeczywistości” – chory jest w stanie krzyczeć po nocach, żywo wymachiwać kończynami, a nawet uderzyć śpiącą obok osobę lub wybiec z łóżka np. prosto w ścianę. Najnowsze badania naukowe wskazują, że jest to objaw zwiastunowy dla procesów neurodegeneracyjnych takich jak choroba Parkinsona oraz zanik wieloukładowy. Ojciec autora cierpi na drugą z wymienionych chorób, 15 lat przed wystąpieniem pełnoobjawowego MSA zdiagnozowano u niego RBD.

Odpowiadam na Wasze pytania

W tekście z pierwszymi wrażeniami odnoszącymi się do Xiaomi Mi Band 4 poprosiłem Was o zadawanie pytań dotyczących tej opaski. Spieszę z odpowiedziami!

Czy działa z aplikacją Zdrowie na iOS czy wymaga dodatkowej?

– airhead

Tak, jak odpowiedział autor innego komentarza: aby korzystać z opaski musisz mieć zainstalowaną aplikację Mi Fit dla iOS i ta automatycznie zsynchronizuje informacje zawarte w aplikacji Zdrowie.

Ja prosiłbym o kilka uwag negatywnych i pozytywnych po tygodniu czy dwóch użytkowania. Też jestem takim leniwcem i taka opaska robiła by jako zegarek i wyświetlacz powiadomień, do sportu nie będzie mi potrzebna.

– Krzysztof Łoziński

Dzięki, Krzysztofie za to pytanie. W telegraficznym skrócie: Mi Band 4 jest świetny jako zegarek, średni jako wyświetlacz do powiadomień (spełnia swoją funkcję poprawnie, ale bez wodotrysków). Za około 150 złotych nic lepszego nie znajdziesz w mojej ocenie. Gumowa bransoleta mogłaby być trochę bardziej wygodna, a ładowanie nieco mniej „upierdliwe”. Szczerze? Bierz i się nie zastanawiaj.

Niezła sciemą ten artykuł. Drugi band jak również trzeci mierzył puls zawsze i na wszystkim. Nawet na rolce papieru toaletowego. Czwarty jest już poprawiony i na rolce papieru pulsu już nie mierzy… Ale na kubku termicznym w kolorze beżowym mierzy i czwórka

– Ron Mc Ron

Nie wiem jak u Ciebie, ale… u mnie butelka Coca-Coli jest martwa. Może dlatego, że niemalże wypita?

Xiaomi Mi Band 4

Czy jest dostęp do powiadomień z SMS i Messenger po jakimś czasie? W mi band 2 tylko na chwilę mogłem zobaczyć kto napisał a później nie było do tego dostępu. Jak jest tutaj?

– Patryk

Drogi Patryku, tak jak odpisał Ci inny czytelnik, są one dostępne do momentu odczytania ich na telefonie. Powiadomienia też można „odczytać” i wysłać je do krainy wiecznego liczenia bezpośrednio w opasce.

Gdyby mierzył jeszcze ilość puszczanych bąków, to miało by to sens dokładnie taki sam jak krokomierz i pozostałe. Gadżet dla gadżeciaży, nic poza tym

– Krzysiek Urbański

Powiem Ci, że ucieszyłbym się z licznika bąków, ale trudno mi wyobrazić sobie implementację takiego mechanizmu w opasce. To musiałby być przyrząd, który „wpina się” w nieco inną część ciała. Taka perspektywa skutecznie odrzuciłaby mnie od korzystania z takiego akcesorium.

Ale, generalnie nie zgodzę się z Twoim komentarzem. Ilość mierzonych kroków jest fajna. Mnie interesuje mierzenie jakości snu i powiadomienia – w tym Xiaomi Mi Band 4 sprawdza się naprawdę dobrze.

Już wszystko wiemy :)

– Marcin

Ja staram się być ostrożny z takimi stwierdzeniami. :)

Chciałbym się dowiedzieć czy podczas prowadzenia samochodu opaska przypadkowo się podświetla i czy nalicza przy tym kroki i czy zawsze, niezawodnie pokazuje każde powiadomienie czy czasem zdarza się mu zaspać.

– Jumperone

Inny czytelnik już Ci odpisał i potwierdzę jego słowa: opaska w trybie czułym wybudza się w trakcie jazdy autem. W trybie normalnym tego już nie ma – kroki również nie są naliczane. Co do powiadomień – pokazuje każde, nie zdarzyło mi się, bym o którymś się nie dowiedział z opaski.

Czy opaska zapamiętuje liczbę kroków, tętno itp. i w momencie podłączenia/sparownaia do telefonu z apką wtedy przekazuje te dane? Czy musi być przez cały czas sparowana z telefonem?

– Kaki

Jak wskazał Ci inny czytelnik, dane są przechowywane na opasce do 14 dni – na tyle pozwala wbudowana pamięć. Akcesorium nie musi być cały czas podłączone do smartfona, ale nie jest to przecież ogromny problem – nie wyobrażam sobie, by ktoś przez 14 dni nie łączył telefonu z Xiaomi Mi Band 4. ;)

Jakie macie wyniki snu głębokiego i czy macie duże różnice między MiFit i Notify&Fitness? U mnie to często ponad godzina. W MiFit wyniki zawsze słabsze.

– Daria

Mnie się wydaje, że Mi Fit nieco „przegina” z niewielką długością snu głębokiego. Mnie jednak interesuje co innego – wybudzanie się w nocy, które nie jest niczym fajnym w moim przypadku.

Jak w końcu z tym Xiaomi Mi Band 4? Kupować, czy nie?

Bierzcie, to naprawdę fajny sprzęt. Może i bransoleta jest zrobiona z mieszanki gumy i paździerzu, może i wyświetlane powiadomienia nie są najpiękniejsze na świecie, a Mi Fit nie jest najlepszą możliwą aplikacją służącą do parowania akcesorium z telefonem, ale za ok. 150 złotych (a gdzieniegdzie nawet taniej) nie dostaniecie nic lepszego. Ja jestem zadowolony, mimo że nie używam jej do „spraw sportowych”. Wygląda na to, że dokonałem dobrego zakupu i nie żałuję ani złotówki wydanej na opaskę.