55

60 fps na nowych konsolach znów będzie tylko obietnicą bez pokrycia. I to już na starcie

Mam nadzieję, że nacieszyliście się obietnicami Microsoftu i Sony związanymi z rozdzielczością 4K i 60 fps-ami w grach. Ubisoft wylał nam właśnie na głowy kubeł zimnej wody zapowiadając, że nowy Assassin's Creed Valhalla zadziała na Xbox Series X w 30 fpsach.

Konsole, czyli festiwal niespełnionych obietnic

Każdy będzie pamiętał poszczególne generacje konsol za coś innego. Oczywiście przede wszystkim za świetną zabawę, którą zapewniały te urządzenia i tysiące godzin spędzonych z padem w ręku. W mojej głowie zostają też jednak inne rzeczy, mniej przyjemne do wspomnień.

Siódma generacja to kosmiczne problemy Xboksa 360, przez które ludziom paliły się konsole, a Red Ring of Death stał się wręcz nieodłącznym elementem graficznym tego urządzenia – takim symbolem smutku i cierpienia. Nie żeby PlayStation 3 nie było awaryjne – ale i w obozie Sony działy się dziwne rzeczy, jak choćby problemy z optymalizacją gier z uwagi na trudny w okiełznaniu przez zewnętrzne firmy autorski procesor Cell.

Ósma generacja miała mniej problemów technicznych, no chyba że za taki uznamy Wii U, które bardzo szybko okazało się błędem i bardzo nietrafioną konsolą, co dobitnie pokazał rynek i sprzedaż sprzętu Nintendo. Dopiero Switch odratował ten obrazek, ale to zupełnie inna kategoria sprzętu i raczej ciężko go wpasować w tę generację. Ale na pewno pamiętacie obietnice i zapewnienia o rozdzielczości 1080p przy 60 fps-ach, prawda? Zniknęły kiedy okazało się, że 1080p i 30fps (a wcześniej nawet niższe rozdzielczości, szczególnie na Xbox One) i tak było wyzwaniem, które nie dla każdej produkcji było łatwe do osiągnięcia. Obietnic udało się dotrzymać dopiero po sprzedaniu „połówek” generacji, czyli Xbox One X i PlayStation 4 Pro, ale też nie zawsze. Dodatkowo generacja reklamowana rozdzielczością 4K kazała wybierać między większym zagęszczeniem pikseli, a prędkością animacji. Doskonale widać to było w Borderlands 3, które w rozdzielczości 4K było niegrywalne i framerate pozwalał na komfortową zabawę dopiero przy niższej rozdziałce. Ale nie każdy producent ryzykował – Destiny 2 na konsolach działa w 30 fps-ach, na PC-tach w 60 fpsach, różnica w komforcie zabawy jest znacząca i chyba nikogo nie trzeba o tym przekonywać.

30 fps na Xbox Series X

Jestem zaskoczony. Szczególnie teraz, choć doceniam szczerość Ubisoftu. W ogóle wczesna promocja Assassin’s Creed Valhalla zostanie na długo zapamiętana, ale chyba nie tak jakby sobie tego życzyła francuska firma. Najpierw fajny i oryginalny pomysł z rysowaniem podczas transmisji na żywo, a później spore zamieszanie z fragmentami rozgrywki, które… nie były fragmentami rozgrywki. No i sam zwiastun, który był po prostu ładnym renderem. Niestety takie decyzje odbiją się negatywnie na premierowej sprzedaży. Nowy AC nie będzie też miał dobrej prasy po deklaracji dotyczącej płynności animacji. Ubisoft potwierdził, że gra będzie działać w 30 fps-ach na Xbox Series X, co na starcie nowej generacji reklamowanej tak wyczekiwanymi 60-fpsami nie wróży dobrze nowym konsolom. To samo tyczy się deklaracji, jakoby to producenci gier mieli decydować o framerate. To oczywiście jest logiczne, bo przecież to od nich zależy jak wykorzystają moc dostępną w Xbox Series X i PlayStation 5, ale moim zdaniem premierowe gry zewnętrznych producentów powinny skupić się na pokazani właśnie tej obiecanej mocy. Bo co mi z tych wszystkich tabelek i obietnic Sony i Microsoftu, jeśli nowy Assassin’s Creed będzie jednak działał w 30 klatkach? Nie kupuję tłumaczenia, że tak jest bardziej filmowo. Ani tego, że ważniejsza jest rozdzielczość 4K. I ciekawe czy nowa gra Ubisoftu dostanie specjalne opcje, które oddadzą w ręce graczy możliwość wyboru sposobu optymalizacji – wyższa rozdzielczość, ale 30 fps-ów albo fullHD i 60 fps-ów.

Przeczytaj też: Która konsola jest mocniejsza – Xbox Series X czy PlayStation 5?. Porównanie specyfikacji

To naprawdę niezły kontrast z niedawnymi doniesieniami o tym, że wyścigowe Dirt 5 będzie można uruchomić w aż 120 fps-ach. Różnica jak sami doskonale widzicie jest ogromna.

Mam dla Was dobrą radę. Jeśli interesują Was cyferki, tabelki i setki fps-ów – kupcie PC

Wszyscy moi znajomi twierdzą, że od wielu lat jestem zagorzałym konsolowcem. To nie do końca tak – ja po prostu lubię grać, platforma ma dla mnie drugorzędne znaczenie. W przypadku poprzedniej generacji konsol nie miałem za bardzo wyboru z uwagi na brak dobrego komputera do elektronicznej rozrywki. Przy aktualnych sprzętach mam trochę większe pole manewru, ale kiedy przychodzi do kupowania gier, wybieram te konsolowe (przede wszystkim PlayStation 4, dokładnie Pro) z kilku prostych przyczyn. Kanapa+pad, dobry, duży telewizor ze świetnym HDR to jednak coś trochę innego niż zwykły monitor. Ale od jakiegoś czasu łapię się na tym, że kupuję te same tytuły kolejny raz po to, by ograć je w większej ilości fps-ów. Grand Theft Auto 5 w 60 fps smakuje zupełnie inaczej niż w 30, to samo Destiny 2. I też od jakiegoś czasu waham się czy nie zainwestować w mocniejszy komputer, dokupując jednocześnie monitor przeznaczony przede wszystkim do gier.

PC Master Race

No chyba, że w ogóle nie macie parcia na cyferki i walkę o tytuł najmocniejszej konsoli – wtedy najlepszym wyborem będzie Nintendo Switch. Japońska konsola niedomaga mocą, ale oferuje masę świetnych gier. I tu rozdzielczość czy fps-y schodzą na dużo dalszy plan, liczą się przede wszystkim świetne produkcje.

Jesienią będę stał przed tym samym wyborem co Wy. Nowy Xbox, czy PlayStation 5 – a może jednak skupić się przede wszystkim na PC, gdzie rozdzielczość i fps-y zależą ode mnie, a raczej od tego ile jestem w stanie wydać na upgrade sprzętu. Bo praktycznie wszystko wskazuje na to, że nowa generacja konsol będzie dokładnie taka sama jak poprzednia. Mnóstwo obietnic, zasłanianie się tabelkami, a potem srogie rozczarowanie, bo 4K+60fps zostanie na papierze i w sloganach reklamowych, a takiej jakości doświadczenie zagwarantuje raptem garstka gier, w dodatku tych, które pojawią się kilka lat po premierze nowych konsol.

źródło