14

Xbox nigdzie się nie wybiera – Microsoft nie zamierza sprzedać swojej konsoli

Od pewnego czasu w sieci regulanie krążyły plotki o rzekomej chęci pozbycia się marki Xbox przez Microsoft. Te spekulacje w końcu uciął nowy dyrektor Microsoftu. Satya Nadella zapewnia, że konsola, wraz z przyległościami, pozostanie w rękach korporacji. Informacje dotyczące sprzedaży Xboksa trafiały na podatny grunt. Wiele osób wskazywało, że Nadella w Microsofcie skupiał się na […]

Od pewnego czasu w sieci regulanie krążyły plotki o rzekomej chęci pozbycia się marki Xbox przez Microsoft. Te spekulacje w końcu uciął nowy dyrektor Microsoftu. Satya Nadella zapewnia, że konsola, wraz z przyległościami, pozostanie w rękach korporacji.

Informacje dotyczące sprzedaży Xboksa trafiały na podatny grunt. Wiele osób wskazywało, że Nadella w Microsofcie skupiał się na biznesowych rozwiązaniach, dostarczanych przez firmę. To zresztą obszary, które uważane są obecnie za najwartościowsze i mające najlepszą pozycję na rynku, z całego portfolio Microsoftu. Po drugie, nowa konsola nie radzi sobie tak dobrze, jak można by mieć nadzieję, jeszcze przed jej zapowiedzią.

Jednakże, w wystąpieniu na konferencji Code, która odbyła się niedawno w Kalifornii, Satya Nadella, zapytany o tę sprawę, zapewnił, że nikt w firmie nie zajmuje się operacją „pozbądźmy się ciężaru”.

Nie mam intencji, żeby robić z Xboksem cokolwiek innego, niż robimy obecnie

Od czasu zapowiedzi Xboksa One sprzęt nie miał lekko. W pierwszej kolejności oberwało mu się za chęć ograniczenia możliwości handlu grami na rynku wtórnym. Do tego doszły kwestie związane z tak zwanym „always online”, czyli wymogiem regularnego podłączania konsoli do sieci. Na to złożyły się również kwestie prywatności, ponieważ sprzęt miał być na stale podłączony do Kinecta – tutaj Microsoft miał wyjątkowego pecha, bo mniej więcej w tym czasie wybuchła afera podsłuchowa z amerykańskim biurem NSA w roli głównej.

Już po premierze natomiast okazało się, że gorsza specyfikacja ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Mimo wyższej ceny, Xbox One ma nieco gorsze od konkurencji osiągi, co jest miejscami widoczne w tytułach multiplatformowych (sytuacja odwrotna niż w poprzedniej generacji). Do tego dochodzi niezdecydowanie firmy, która najpierw twierdzi, że Xbox One jest nierozerwalnie związany z Kinectem, a wypuszczenie wersji bez kamerki nie wchodzi w grę, po czym… zapowiada taką wersję. Mało tego – podczas gdy PlayStation 4 jest już obecne na całym świecie, Microsoft dopiero do końca roku zawita do wszystkich zakątków globu. Można wymieniać i wymieniać: nic dziwnego, że inwestorzy są zaniepokojeni.

Miejmy nadzieję, że za słowami pójdą czyny, a Microsoft zawalczy ostro jeszcze w najbliższych latach. Pojawiają się pierwsze objawy poprawy, a polityka producenta Xboksa nie jest też zupełnie bezsensowna – walka o tytuły na wyłączność i lepsza oferta związana z multimediami może z biegiem czasu przynieść efekty. Póki co ważne jest jednak, żeby firma w końcu zaczęła być konsekwentna. Nie można co chwila zmieniać zdania. I nie, argumenty o „wsłuchiwaniu się w głos społeczności” mnie nie przekonują. Microsoft się miota, bo panikuje, nie dlatego, że próbuje stać się nagle otwartą firmą.