20

Po miesiącu z kontrolerem Xbox Elite, nie wyobrażam sobie grania bez niego

Od miesiąca korzystam z elitarnego pada do Xboksa. Prezentowaliśmy już go Wam na wideo tuż po odpakowaniu paczki od kuriera. Teraz przyszła kolej na ostateczną ocenę urządzenia. Jak już zdradza tytuł – kontroler nie oczarował i zdecydowanie podniósł komfort zabawy. Phil Spencer kierujący działem Xboksa w Microsofcie przyznał w jednym wywiadów, że zainteresowanie i popyt […]

Od miesiąca korzystam z elitarnego pada do Xboksa. Prezentowaliśmy już go Wam na wideo tuż po odpakowaniu paczki od kuriera. Teraz przyszła kolej na ostateczną ocenę urządzenia. Jak już zdradza tytuł – kontroler nie oczarował i zdecydowanie podniósł komfort zabawy.

Phil Spencer kierujący działem Xboksa w Microsofcie przyznał w jednym wywiadów, że zainteresowanie i popyt na kontroler Xbox Elite przerosły oczekiwania firmy. Niech nie zdziwi Was zatem, że pady całkowicie zniknęły z półek. Nawet w oficjalnym internetowym sklepie Microsoftu zobaczymy informację o brakach w magazynie. Oczywiście jest to sytuacja przejściowa, bo kontroler wróci do sprzedaży. Byłoby głupio zarżnąć taką kurę znoszącą złote jajka.

Solidność i ergonomia

Nie bez powodu zresztą, bo to kawał solidnej konstrukcji. Zanim jednak do niej przejdę, warto zwrócić uwagę na akcesoria, jakie znajdujemy w pudełku. Producent dodaje do zestawu dwa wypukłe analogi, dwa wklęsłe na wyższej nóżce, alternatywny krzyżak oraz łopatki do montażu na spodzie pada. Rewelacyjnym pomysłem jest etui, w którym możemy przechowywać pada oraz wszystkie elementy zestawu. Kontroler Xbox Elite to rozwiązanie modularne, a więc gracz sam decyduje, jakich elementów użyje.

Xbox elite pad recenzja (6)

Standardowe pady do Xboksa One miały wiele zalet – ja ciągle uważam, że są o wiele bardziej wygodne od tych dla PS4. Sęk w tym, że ich wykonanie nie rzucało na kolana. Mam dwa egzemplarze i każdy przy mocniejszym uścisku lubi zaskrzypieć. Zresztą konkurencja ma ten sam problem, co zauważyliśmy w redakcji, gdzie również przewinęło się kilka kontrolerów. W przypadku kontrolera Xbox Elite nie ma o niczym takim mowy.

Obudowę w przeważającej części wykonano z gumowanego tworzywa o dużej odporności na zarysowania. Jest ono przyjemne w dotyku i pozwala na lepszy chwyt – szczególnie, że na spodzie, w miejscu, gdzie trzymamy palce zastosowano prążkowaną gumę. Efekt jest bardzo zadowalający. Górna część, a więc przestrzeń wokół przycisku z logo Xboksa oraz trigery i bumpery zostały wykonane ze srebrnego plastiku. Mam pewne obawy, czy po dłuższym użytkowaniu nie zacznie się on przecierać. Jak na razie nic takiego nie zaobserwowałem. Natomiast srebrna wstawka czyni całą konstrukcję znacznie ładniejszą.

Xbox elite pad recenzja (4)

Pad posiada wszystkie standardowe przyciski oraz kilka dodatkowych. Na przedniej części umieszczono przełącznik ustawień. Możemy skonfigurować dwa profile, przypisując za pomocą wbudowanej w konsolę aplikacji poszczególne funkcje wybranym przyciskom, a następnie szybko się między nimi przełączać. Z tyłu mamy natomiast miejsce na zamontowanie wspomnianych metalowych łopatek. Nadają się one doskonale do np. przełączania biegów w grach wyścigowych, zmiany broni i nie tylko. Trzeba się jednak do nich przyzwyczaić. Ja przez pierwsze tygodnie wciskałem je przypadkowo i ostatecznie zdecydowałem się odłączyć wszystkie i używać tylko w razie potrzeby, w konkretnych grach.

Tuż nad mocowaniem łopatek mamy dwa przełączniki blokady spustów. Dzięki nim możemy znacznie zmniejszyć ich głębokość, co szczególnie przydaje się w strzelankach – te setne sekundy, jakie w ten sposób zyskujemy mogą być nieocenione. Mi natomiast zdecydowanie bardziej pomagało w celowaniu, bo wykonywałem znacznie mniejszy ruch palcem i mogłem skupić się na poruszaniu analogiem. To świetny dodatek.

Xbox elite pad recenzja (3)

A skoro o analogach mowa, te wykonano z metalu (stopka) oraz gumy (główka). Są bardzo solidne i nie wycierają się jak ich plastikowe odpowiedniki. Nie przepadam za wypukłymi wariantami, ale te na wyższej stopce są całkiem ciekawe i pozwalają na bardziej precyzyjną kontrolę. Co najważniejsze, analogi możemy w precyzyjny sposób skonfigurować, określając ich czułość i zachowanie.

Xbox Elite Controller posiada dwa krzyżaki: standardowy oraz okrągły. Oba wykonano z metalu. Pierwszego nie trzeba nikomu przedstawiać. Drugi natomiast rewelacyjnie sprawdza się w bijatykach, pozwalając na bardziej precyzyjne wskazywanie kierunku podczas wykonywania kombosów. W standardowym użytkowaniu też przypadł mi bardziej do gustu – jest wygodny, świetnie wygląda.

Zarówno analogi jak i krzyżak są mocowane na magnesach. Te są jednak na tyle silne, że nie musimy się obawiać nieprzyjemnych niespodzianek podczas grania. Prawdopodobnie wytrzymałyby nawet upadek kontrolera na podłogę, ale tego akurat nie sprawdzałem.

Granie na wyższym poziomie

Co to wszystko nam daje? Przede wszystkim dostęp do rozbudowanego panelu ustawień i konfiguracji, który prezentowałem kilka tygodni temu na wideo. Tutaj tylko dodam, że daje nam on niemal nieograniczone możliwości. Przypisujemy przyciski, zmieniamy analogi, określamy martwe punkty spustów, a to wszystko zapisujemy jako profile dla osobnych gier. Microsoft zresztą sam przygotował kilka dla swoich exclusive’ów – zdecydowanie warto je wypróbować.

Xbox elite pad recenzja (2)

Pad nawet bez ustawień podnosi jednak komfort zabawy. Jest zauważalnie cięższy, co nie każdego pewnie przypadnie do gustu. Jest jednak również dużo bardziej solidny, a to już niewątpliwy plus. Te wszystkie drobiazgi jak chociażby blokowanie spustów sprawiają, że można czerpać znacznie więcej przyjemności z zabawy. Nie jest oczywiście tak, że każdy z padem Elite będzie nagle rządził w rozgrywkach wieloosobowych. Może jednak dzięki niemu zyskać lekką przewagę nad posiadaczami zwykłych kontrolerów.

Xbox elite pad recenzja (5)

Jeżeli miałbym wskazać na słabe strony urządzenia, na pewno zalicza się do nich klapka od baterii. Przy mocniejszym uścisku lekko się ugina i skrzypi. Zresztą myślę, że sam pomysł, żeby pozostać przy bateriach był tutaj kompletnie nietrafiony. O wiele lepszy byłby akumulator. Wielkim nieobecnym są również makra, o których jakby całkowicie zapomniano.

Za 599 złotych otrzymujemy najlepszy pad tej generacji konsol (i jeden z najlepszych w całej ich historii). Cena spędza sen z powiek, ale jakby ją zestawić ze sprzętem dla graczy, nie jest wcale taka astronomiczna. Zresztą widać to po sprzedaży – fanów i graczy najwyraźniej nie odstraszyła.