51

Wyzwiska, agresywne gesty – tak wyglądają pro-gamerzy w Call of Duty? Nie chcę takiego e-sportu

E-sportów mamy nielichą ilość. Praktycznie każda gra wyposażona w tryb multiplayer może stać się polem do popisu dla naszych umiejętności. Nic więc dziwnego, że wokół rozmaitych produkcji zbierają się miłośnicy danego rodzaju zabawy, pragnący zarabiać na graniu pieniądze. Zazwyczaj też widoczna jest zależność – im bardziej popularna jest dana produkcja, tym większe sukcesy święci jako […]

E-sportów mamy nielichą ilość. Praktycznie każda gra wyposażona w tryb multiplayer może stać się polem do popisu dla naszych umiejętności. Nic więc dziwnego, że wokół rozmaitych produkcji zbierają się miłośnicy danego rodzaju zabawy, pragnący zarabiać na graniu pieniądze. Zazwyczaj też widoczna jest zależność – im bardziej popularna jest dana produkcja, tym większe sukcesy święci jako e-sport.

Biorąc pod uwagę popularność Call of Duty, to mimo braków jakie owa produkcja ma, w kwestii dostosowania trybu dla wielu graczy, do profesjonalnej rywalizacji, musi mieć swoje miejsce na e-sportowym piedestale. Nie jestem tylko pewien czy to dobrze. Obejrzyjcie ten filmik i sami się zastanówcie – czy to nie jest archetyp gracza, z którym od lat walczymy?

Wielkiej styczności z Call of Duty jako pola wirtualnych zmagań do tej pory nie miałem. Ot, zobaczyłem kilka wstawek z rozgrywek Major League Gaming. Planowałem zagłębić się w temat, ale jakoś zawsze brakowało czasu. Po tym co pokazał Eurogamer.net, zdaje się, że trochę tego żałuję – zdaje się, na owej scenie wyczyniają się niezłe jaja.

Nie przekonują mnie tłumaczenia przepytywanego później zawodnika. Ci ludzie zachowują się jak wkurzone goryle, dresiki z osiedla, albo pseudokibice. Rozumiem emocje, rozumiem krzyczenie do kolegów z drużyny, ale wyskakiwanie w stronę przeciwników i obrażanie ich? To nie jest sportowe zachowanie, to jest ciemna strona współzawodnictwa. Przyzwyczaiłem się do poziomu kultury prezentowanego na scenie StarCrafta II, gdzie już wyjście z meczu, bez pogratulowania wygranemu jest uznawane za obrazę. Członek Gambit Gaming, profesjonalnej drużyny League of Legends, musiał się grubo tłumaczyć po pokazaniu w stronę przeciwników po wygranym meczu „gestu Kozakiewicza”.

Widząc sceny, które wyczyniają się na tym filmiku, mogę z czystym sumieniem powiedzieć – nie chcę takiego e-sportu. W ogóle nie trafiają do mnie słowa rzecznika ESL, organizatora imprezy, o emocjach. Zgoda, emocje są fajne i chcemy ich jak najwięcej, ale nie takich.