94

Wywiad z twórcami Wydaje.pl, self-publishing i kawał dobrego startupa

Gorąca dyskusja wywiązała się ostatnio na temat self-publishingu, postanowiłem więc zerknąć, jak ma się całkiem świeży Polski startup, Wydaje.pl, oferujący właśnie self-publishing polskim internautom. Nie dostał ani setek tysięcy złotych dofinansowania, ani też nie jest serwisem społecznościowym, a jednak można przyznać, że pokazuje, jak powinno się prowadzić firmę w internecie. Udało mi złapać Ahsana, czyli […]

Gorąca dyskusja wywiązała się ostatnio na temat self-publishingu, postanowiłem więc zerknąć, jak ma się całkiem świeży Polski startup, Wydaje.pl, oferujący właśnie self-publishing polskim internautom. Nie dostał ani setek tysięcy złotych dofinansowania, ani też nie jest serwisem społecznościowym, a jednak można przyznać, że pokazuje, jak powinno się prowadzić firmę w internecie. Udało mi złapać Ahsana, czyli szefa szefów w Wydaje.pl i namówić go na udzielenie kilku informacji. 

Antyweb: To może na początek, przytocz proszę trochę statystyk – ile książek wydaliście, ilu użytkowników posiadacie?
Wydaje.pl: Jeżeli chodzi o ilość wydanych książek, to podam dla kontrastu dwie liczby: w lutym tego roku mieliśmy wydane 22 ebooki. Teraz jest ich ponad 260. Jeżeli chodzi o użytkowników, dzisiaj jest ponad 1000 zarejestrowanych autorów i czytelników, nie licząc użytkowników, którzy codziennie kupują u nas książki bez rejestracji. Dla kontrastu – serwis liczył w lutym około150 użytkowników.

Antyweb: A jak wygląda sytuacja z zarobkami? Jesteście rentowni, czy chociaż stać was na kolejne inwestycje?
Wydaje.pl: W kwestiach finansowych odnotowujemy ciągły wzrost przychodów i praktycznie wszystkie pieniądze inwestujemy w rozwój. Na razie nie są to olśniewające kwoty, ale powoli robią się coraz większe i zbliżają nas do progu rentowności.

Antyweb: Jak rozwinął się serwis w ciągu ostatnich miesięcy?
Wydaje.pl: W ciągu tych 7 miesięcy wprowadziliśmy sporo zmian, które mają na celu ułatwienie korzystania z serwisu. Nieraz nowe funkcjonalności były sugerowane przez użytkowników. Należą do nich: wprowadzenie systemu płatności bez konieczności rejestracji, rozbudowany system edycji ebooka po wydaniu, prosty system zarządzania wypłatami zgromadzonych środków oraz masę niezauważalnych, ale ważnych funkcjonalności. Zorganizowaliśmy również innowacyjny konkurs dla self publisherów, który cieszył się ogromnym zainteresowaniem – oddano w sumie ponad półtora tysiąca głosów na wszystkie prace konkursowe; wprowadziliśmy pierwszy z ośmiu modułów kursu Creative Writing (zajęcia twórczego pisania, służą opanowaniu rzemiosła pisarskiego oraz technik tworzenia tekstów, nie tylko literackich.)- do końca roku wprowadzimy całość kursu. Patronujemy także różnym imprezom literackim i okołoliterackim, np. Krakon 2011.

Antyweb: Jakie jest Twoje zdanie na temat self-publishingu w Polsce? I czy Polacy chętnie kupują e-booki?
Wydaje.pl: Self publishing się rozwija w Polsce coraz szybciej i cieszy się rosnącym zainteresowaniem. Wystarczy spojrzeć na podane powyżej liczby. Ponadto ostatnio mnoży się coraz więcej serwisów, naśladujących Wydaje.pl, co świadczy samo za siebie. Aczkolwiek uważam, że minie jeszcze przynajmniej rok, dwa, zanim self publishing na dobre przyjmie się w polskiej świadomości, jako drugi obok tradycyjnego, sposób wydawania książek.

Polacy na razie dość zachowawczo podchodzą do kupna ebooków. Ebook to przecież nie ‚prawdziwa’ książka, itd. Mimo to część Polaków ebooki kupuje. Nie są to na razie oszałamiające liczby, ale powoli rosną. Myślę, że głównym powodem, który wpływa na jeszcze niskie zainteresowanie książką elektroniczną jest cena. Po pierwsze cena ebooków – nieraz kosztują tyle, co książki papierowe, a powinny być o 60% tańsze – w Wydaje.pl sugerujemy autorom, żeby ich książki elektroniczne miały właśnie takie optymalne ceny. Po drugie cena e-czytników. Jak na razie są za drogie i tak naprawdę nie ma na czym tych ebooków czytać, poza oczywiście monitorem komputera, czy smartfonem.

Antyweb: Czy macie propozycje od inwestorów? A jeśli tak, to jakie?
Wydaje.pl: W zasadzie od początku pojawiały się różne propozycje, ale na razie własnym nakładem wolimy ponieść koszty utrzymania i rozwoju serwisu. Natomiast być może początkiem przyszłego roku będziemy bardziej otwarci na inwestora, bo wtedy planujemy bardzo dużo inwestycji w serwis.

Antyweb: Jakie nowe funkcjonalności planujecie jeszcze wprowadzić do serwisu?
Wydaje.pl: Na jesień planujemy wprowadzić POD (print on demand) – będzie można zamówić wersje drukowane książek. Myślimy też oczywiście o programie partnerskim. Po drodze planujemy wprowadzić również pewne bardzo ciekawe rozwiązania specjalnie dla naszej społeczności, ale to niespodzianka ;)

Antyweb: To może na koniec, dodaj jeszcze coś od siebie.
Wydaje.pl: Zapraszam wszystkich do serwisu self publishing – Wydaje.pl

Antyweb: Dzięki wielkie za poświęcony czas!
Wydaje.pl: Dziękuję również.

Krótko o wydawaniu, krótko o startupie

Kwestia self-publishingu jest faktycznie drażliwa dla wielu. Nie mogę nie przyznać racji osobom, które argumentują, iż publikacje wydawane we własnym zakresie nie zawsze są najwyższych lotów. Jednakże od samego początku mówiłem: jakość zweryfikują czytelnicy. Cóż, mnie zweryfikowali niskimi notami publikacji w Wydaje.pl (czy jestem teraz stronniczy?), a jednocześnie dla kontrastu mam dobre recenzje publikacji zagranicznych. Rynek sam się kształtuje, dobrzy autorzy idą do przodu, a kiepscy uczą się na błędach.

A wracając do startupa. Wydaje.pl nie zachwyca wyglądem – przynajmniej mnie nie zachwyca. Jednakże, pomijając kwestię self-publishingu, trzeba przyznać, iż jest to kawał polskiego startupa. Nie tylko prą do przodu, finansując wszystko ze środków własnych, ale także nie ograniczają się do reklamy w sieci, patronując imprezom i edukując użytkowników. Z print-on-demand, czyli drukiem na żądanie w Polsce jeszcze się nie spotkałem, a w połączeniu z planami na przyszłość może się okazać, że skromne Wydaje.pl może szybko zgarnąć lwią część rynku, zanim konkurencja w ogóle zareaguje.

Czego osobiście twórcom życzę – jakoś już tak mam, że życzliwiej jestem nastawiony do startupów finansujących działalność ze środków własnych, niż do startupów, które to dostały milionowe dotacje na starcie.

A co na to konkurencja?

A skoro już o konkurencji wspomniałem – aktualnie ciężko usłyszeć coś konkretnego o self-publishingu w Polsce. Praktycznie największym konkurentem dla Wydaje.pl jest Virtualo, będące własnością Empiku. Dotychczas, nie ukrywam, nie stanowiło według mnie konkurencji. A to dlatego, że self-publishing przez ten serwis był tylko teoretyczny. Wyglądało to tak, że autor musiał napisać do odpowiedniej osoby i przesłać próbkę swego dzieła. Wtedy zaczynał się proces wydawania. Niestety, gdy kilka miesięcy temu kontaktowałem się z Virtualo, nikt mi nie odpisał.

Dopiero wczoraj dostałem odpowiedź, na pytanie powiązane z niniejszym artykułem. Ciekaw jestem, czy mój poprzedni mail faktycznie się zgubił, czy też wczoraj zadziałało magiczne słow-klucz ‚antyweb’ w tytule maila. Do rzeczy jednak, na moje pytanie odnośnie możliwości self-publishingu w Virtualo, pani Martyna Chrościcka odpowiada:

„W chwili obecnej są dwie możliwości nawiązania współpracy – do tej pory autor był proszony o przesłanie fragmentu swojej twórczości (…). Po zapoznaniu się z przesłanym fragmentem z autorem podpisywana była umowa na 24 miesiące. Na początku sierpnia rusza jednak platforma, za pośrednictwem której autor będzie mógł samodzielnie dodawać ebooki/audiobooki do oferty Virtualo. (…)”

Czyli rośnie konkurencja, do tego całkiem poważna, bo wydany w ten sposób ebook od razu trafia do kilku księgarni internetowych oferujących książki elektroniczne. Końcówka tego roku, oraz rok przyszły mogą więc się okazać punktem zwrotnym w kwestii polskiego self-publishingu.