25

Specjalnie dla Antyweb twórcy innowacyjnego projektu w polskim Internecie

Twórców SHOWROOM – Michała Judę i Jana Stasza (choć sam Jan woli chyba Jaśka) – poznałem na konferencji Bitspiration, z której relację zdałem Wam w połowie czerwca. Projekt młodych przedsiębiorców ze stolicy przykuł nie tylko moją uwagę i z pewnością ma on duże szanse na to, by wyrobić sobie silną pozycję na europejskim rynku. Jeśli […]

Twórców SHOWROOM – Michała Judę i Jana Stasza (choć sam Jan woli chyba Jaśka) – poznałem na konferencji Bitspiration, z której relację zdałem Wam w połowie czerwca. Projekt młodych przedsiębiorców ze stolicy przykuł nie tylko moją uwagę i z pewnością ma on duże szanse na to, by wyrobić sobie silną pozycję na europejskim rynku. Jeśli jesteście zainteresowani pomysłem łączącym nowe technologie i modę, to zapraszam do lektury rozmowy, jaką człowiek z Krakowa przeprowadził z ludźmi z Warszawy.

Na wstępie zaznaczę, że obyło się bez ofiar. Powiem więcej – z mojego punktu widzenia rozmowa była dość inspirująca i dowiedziałem się sporo na temat branży, która jest mi całkowicie obca. Niniejszy tekst nie jest efektem jednego posiedzenia – z Michałem i Jaśkiem mailowałem i rozmawiałem przez dłuższy czas po zakończeniu Bitspiration. Nim przejdziemy do efektów, warto zacytować krótką notkę z informacji prasowej, dotyczącej wspomnianego projektu:

SHOWROOM to wyjątkowe przedsięwzięcie na rynku polskiej mody. Nie jest to zwykły sklep, lecz platforma stworzona specjalnie z myślą o młodych, niezależnych markach z branży mody i designu. Oferuje kompleksowe narzędzia do sprzedaży (między innymi bardzo popularną aplikację facebookową), promocji oraz zarządzania magazynem i wysyłką produktów. SHOWROOM zarabia wyłącznie dzięki prowizji od faktycznie sprzedanych produktów, a znaczna część przychodów spółki inwestowana jest w promocję polskiej mody, która oprócz nielicznych wyjątków, jest zupełnie nieznana poza granicami kraju.

Wiecie już zatem (mniej więcej) z czym macie do czynienia. A jak to wygląda w praktyce?

Na początek proszę o proste wyjaśnienie: na czym polega różnica między e-sklepami z ubraniami, jakich w Sieci mamy dość sporo, a Waszym projektem? Czym się odznacza na tle pozostałych i co można powiedzieć o jego największych atutach?

Przede wszystkim wyróżniamy się tym, że oferujemy produkty tworzone wyłącznie przez polskich niezależnych twórców. Ponadto różnica pomiędzy innymi butikami, a SHOWROOMEM polega na:

Zasięgu: jesteśmy największą platformą tego typu w Polsce (a działamy dopiero od stycznia bieżącego roku). Skupiamy ponad 300 brandów z dziedziny mody i designu (codziennie pojawiają się nowe marki). Warto zaznaczyć też, że nie przyjmujemy wszystkich marek, które się do nas zgłaszają. Świadomie rozszerzamy ofertę, cały czas dbając o wysoki poziom oferowanych produktów.

Warunkach współpracy: nie jesteśmy klasycznym butikiem internetowym. Naszym klientom oferujemy kompleksowe narzędzie do sprzedaży (3 kanały sprzedaży online), promocji i zarządzania magazynem. Zdajemy sobie sprawę, że nie każdy projektant musi być przedsiębiorcą. Pomagamy im prowadzić biznes. Oferowane przez nas warunki są najkorzystniejsze na rynku (prowizja w naszym multibrandzie jest bardzo atrakcyjna). Staramy się też jak tylko się da promować niezależną polską modę.

Spójnej polityce produktowej – dbamy o to, co znajduje się w SHOWROOMIE. Autentycznie pochylamy się nad każdym produktem z myślą o obowiązujących i nadchodzących trendach, potencjale sprzedażowym, grupie docelowej, itp.

Firmie: Nasz zespół to ekipa zapaleńców – nie tylko modowych (śmiech). Mamy świetny feedback od strony kupujących, współpracujących z nami marek i projektantów, jak również ze świata biznesu.

Wasz projekt wystartował stosunkowo niedawno w naszym kraju, a teraz planujecie już podbój innych rynków. Możecie w skrócie powiedzieć, jak wyglądała historia SHOWROOM?

Nasza przygoda z SHOWROOMEM zaczęła się w październiku 2011. Wtedy jeszcze w ramach agencji interaktywnej Filemon&Baucis, którą prowadziliśmy, stworzyliśmy z myślą o zaprzyjaźnionej marce modowej aplikację do sprzedaży na Facebooku. Postanowiliśmy sprawdzić czy jest zapotrzebowanie na takie narzędzie i pojechaliśmy na Fashion Week w Łodzi pokazać nasze rozwiązanie młodym projektantom. Po dwóch dniach rozmów tylko jedna z około stu obecnych tam marek nie była zainteresowana współpracą. To dało nam impuls do rozwijania projektu. W styczniu 2012, kiedy kilkadziesiąt marek korzystało już z naszej aplikacji postanowiliśmy stworzyć agregator www, dzięki któremu będziemy mogli pokazać ich produkty w jednym miejscu. Niedługo później uzyskaliśmy wsparcie inwestycyjne HardGamma Ventures. Dzięki temu rozwijamy się jeszcze szybciej i obecnie jesteśmy największą platformą e-commerce skupiającą niezależną polską modę. Dwunastego czerwca uruchomiliśmy wersję anglojęzyczną. Liczba zamówień spoza granic kraju systematycznie rośnie.

Wspomnieliście przed chwilą o wsparciu inwestycyjnym HardGamma Ventures. Jak w Waszym wypadku wyglądało szukanie inwestora? Od początku istnienia SHOWROOM wiedzieliście, że konieczne będzie wsparcie z zewnątrz, czy taki pomysł przyszedł z czasem?

Przez pierwsze miesiące SHOWROOM budowaliśmy za własne pieniądze, jednak w pewnym momencie uznaliśmy, że pozyskanie inwestora pozwoli nam rozwijać projekt jeszcze szybciej. Warto dodać, że współpraca z inwestorem to coś więcej niż zasilenie rachunku bankowego: to sesje mentoringowe, doradztwo, udostępnienie kontaktów biznesowych. Nasze negocjacje z Krzyśkiem Kowalczykiem z HardGamma Ventures trwały bardzo krótko, szczegóły transakcji dogadaliśmy praktycznie w 2 tygodnie, później zostało już tylko załatwienie formalności. Obecnie, ze względu na nasze plany ekspansji międzynarodowej, planujemy zorganizowanie drugiej rundy finansowania, do której chcemy zaprosić fundusze VC z całej Europy.

Możecie powiedzieć coś więcej na temat poszukiwania inwestora zagranicznego?

Prowadzimy rozmowy z inwestorami z zagranicy i wiemy, że są zainteresowani projektem. Jak już wspominaliśmy, fundusz to nie tylko pieniądze. To również kontakty, wsparcie merytoryczne itd. Jeżeli poważnie myślimy o tym, by zrobić z tego duży międzynarodowy projekt, to z pewnością pomoże nam w tym międzynarodowy inwestor.

Zaczynaliście od własnego kapitału i biznes się rozwijał, a jednak zdecydowaliście się na szukanie inwestora. Z perspektywy czasu: Waszym zdaniem, bez wsparcia z zewnątrz byłoby możliwe zbudowanie SHOWROOM w obecnej formie i rozmiarze?

Tworząc produkt za własne środki doszliśmy do momentu przełomowego: albo zainwestujemy w to większe pieniądze i wyjdziemy z naszym pomysłem za granicę albo projekt pozostanie lokalną inicjatywą. Naszym zdaniem podjęcie współpracy z funduszem to był świetny ruch. Bez wsparcia pewnie byśmy się jakoś rozwijali, ale dużo wolniej. Oprócz pieniędzy uzyskaliśmy dużo fajnych porad, poznaliśmy wielu interesujących ludzi. Dla zdecydowanej większości start-upów jest to dobra droga. To naturalne rozwiązanie i każdemu radzimy, by spróbował odezwać się do funduszy, bo to daje niesamowitego kopa. Nie bez znaczenia jest też komfort psychiczny. Mogliśmy się skupić na rozwijaniu projektu. Robiliśmy to, co było do zrobienia i na spokojnie wdrażaliśmy kolejne pomysły.

Pomysł i pieniądze na realizację projektu to jednak nie wszystko. Stworzenie takiej platformy wymaga sporego „zaplecza” w sektorze mody i designu. Posiadaliście wcześniej znajomych w tym środowisku i postanowiliście to jakoś wykorzystać, czy może najpierw pojawił się pomysł na stworzenie SHOWROOM, a potem postanowiliście sprawdzić, czy teorię da się przełożyć na praktykę?

SHOWROOM powstał trochę przez przypadek. Przede wszystkim jesteśmy przedsiębiorcami i kiedy zobaczyliśmy, że nasz pomysł ma potencjał uruchomiliśmy wszystkie kontakty w świecie mody i designu, ale też sami zagłębiliśmy się mocno w to środowisko. Jesteśmy obecni na zdecydowanej większości imprez branżowych, znamy naszych klientów osobiście, rozmawiamy z nimi o naszym projekcie i o jego przyszłości. Nie bez znaczenia jest też fakt, że zatrudniamy świetnych fachowców, którzy na modzie znają się bardzo dobrze i obecnie to oni zajmują się kontaktami i selekcją nowych marek i ich produktów.

Jak dużo czasu zajęło Wam, by „wgryźć” się w temat? Teraz rozmawiam już ze znawcami świata mody?

Nie uważamy się za ekspertów ds. mody i pewnie nigdy nimi nie będziemy. Cały czas się uczymy. Gdy pojechaliśmy na Fashion Week z pierwszą wersją aplikacji, która nie wyglądała tak dobrze jak teraz, to wszyscy byli nią zainteresowani i przyjaźnie do nas nastawieni. Motywuje nas to, że w branży na temat SHOWROOM pojawiają się opinie, że wreszcie zajął się tym ktoś, kto zna się przede wszystkim na biznesie i Internecie. Mody cały czas się uczymy. Ludzie z branży fajnie nas potraktowali, bo poczuli, że chcemy zrobić wspólnie coś fajnego.

Jak często uczestniczycie teraz w imprezach branżowych?

Staramy się być na większości imprez modowych w Warszawie, weekendami podróżujemy też do innych miast. Wiadomo jednak, że nie możemy być wszędzie. Teraz interesuje nas zagranica, więc śledzimy eventy europejskie. Na początku lipca byliśmy w Berlinie, w sierpniu wybieramy się do Londynu. Przygotowaliśmy katalog, dzięki któremu goście będą mogli poznać polską modę i przekonać się, na jakim jest ona poziomie. Kluczem do sukcesu jest osobisty udział w takich imprezach i poznawanie ludzi z branży.

Promujecie SHOWROOM jako platformę skupiającą niezależne marki oraz projektantów z branży mody i designu. Nie ulega jednak wątpliwości, iż jest to dość szerokie pojęcie. Co oprócz odzieży znajdziemy na Waszej platformie i czy docelowo planujecie dodać kolejne gamy produktów?

Faktycznie odzież to w chwili obecnej najliczniej reprezentowana kategoria produktów. Staramy się cały czas rozwijać asortyment. Możemy zaoferować klientom ręcznie robione buty, a także piękne akcesoria – zarówno damskie, jak i męskie. Ponadto zapraszamy do odwiedzenia zakładki design, gdzie sprzedajemy sztukę użytkową, obrazy młodych artystów, a nawet meble!

Zamierzacie dynamicznie rozwijać pozostałe segmenty SHOWROOM, czy priorytetem pozostanie odzież?

Część produktów idzie oczywiście w parze z odzieżą – np. biżuteria, czy torebki. Przy okazji pojawiają się tematy około modowe, które też są bardzo ciekawe. Póki co nie wiemy, co nam się będzie bardziej opłacać. Na razie moda zdecydowanie wygrywa, ale niewykluczone, że po otwarciu się na Europę mocno ruszą inne segmenty. Polski design cieszy się dużo większym powodzeniem poza granicami naszego kraju.

Podczas prezentacji w Krakowie chwaliliście się m.in. swoim pomysłem o wdzięcznej nazwie WOW!. Jest on nierozerwalnie związany z platformą i staje się jego znakiem firmowym. A jak dokładnie można scharakteryzować WOW?

WOW! to guziki, które pojawiły się jeszcze w maju przy wszystkich produktach na SHWRM.PL. Są najbardziej zaawansowaną integracją Facebook OpenGraph w Polsce. Działają podobnie do lajków, lecz dużo lepiej współpracują z nowym wyglądem Facebookowego profilu (timeline). Każdy użytkownik, który korzysta z WOW!-ów może zaprezentować swoim znajomym ulubione produkty z SHOWROOMU. Niedawno zorganizowaliśmy też konkurs, w którym głosowanie odbywało się właśnie przy użyciu guzików WOW!. Jego efekty przerosły nasze najśmielsze oczekiwania – wystarczy zresztą spojrzeć na przygotowaną przez nas infografikę, by przekonać się, że OpenGraph naprawdę działa.


Skoro WOW się sprawdza, to czy zamierzacie jakoś rozszerzać ten projekt? Macie już pomysł na rozwijanie Waszej koncepcji i czy w najbliższym czasie planujecie działania w tym kierunku?

Póki co jeden przycisk WOW! spokojnie nam wystarczy. Mamy mnóstwo pomysłów, jak go wykorzystać. Teraz np. zaproponowaliśmy promocję, w której za każde kliknięcie WOW! dajemy jeden procent rabatu. Maksymalnie można w ten sposób zdobyć 5-procentową zniżkę na zakupy na SHWRM.PL.

Jesteśmy już przy temacie Facebooka, więc spytam: podczas Bitspiration przedstawiliście sprzeczne informacje dotyczące social-commerce. Jedni twierdzą, że to żyła złota, inni odradzają wiązanie swej przyszłości z tym sektorem. Wy prezentujecie tą pierwszą postawę. Ale czy nie wydaje się Wam, że póki co jest to nowość (zwłaszcza w Polsce) i dlatego może się cieszyć sporym powodzeniem przynajmniej przez kilka kwartałów, lecz potem ludzie znudzą się tym i zapomną o s-commerce?

Rzeczywiście po hurraoptymistycznych zapowiedziach dotyczących przyszłości social-commerce, które opanowały Internet w zeszłym roku, w ostatnich miesiącach pojawiło się sporo gorzkich artykułów na temat wycofywania się dużych firm ze sprzedaży na Facebooku. Naszym zdaniem, a statystyki SHOWROOMU to potwierdzają, w social-mediach da się sprzedawać, ale nie wszystko. Marki, które korzystają z naszej aplikacji mają bardzo oddane i zaangażowane społeczności. Często nie mają nawet stron internetowych i strona fanowska jest dla nich centrum obecności w Internecie. Dlatego sklep na Facebooku jest dla ich fanów czymś naturalnym i ci często do niego zaglądają, nawet jeśli nie chcą robić zakupów tylko obejrzeć najnowsze produkty. Ciężko sobie wyobrazić podobną sytuację w przypadku globalnych marek produkujących na przykład sprzęt elektroniczny. Ludzie coraz więcej czasu spędzają na Facebooku, który staje się de facto Internetem w Internecie, dlatego wierzymy, że social-commerce będzie się dynamicznie rozwijał. SHOWROOM generuje ¼ obrotów w aplikacjach Facebookowych – i to w Polsce, gdzie dla wielu osób zakupy na Facebooku są czymś zupełnie nowym. Pokazuje to, że w branży modowej i lifestylowej social-commerce ma naprawdę duży potencjał.

Waszym zdaniem, jakie są szanse na to, że SHOWROOM będzie generował dużo większe obroty w aplikacji FB?

Wydaje nam się, że te udziały powinny rosnąć. Szczególnie, gdy rozwiniemy projekt na rynkach zagranicznych, gdzie ludzie są bardziej skorzy do zakupów online, w tym także na Facebooku. Dzięki temu procentowy udział sieci społecznościowej będzie rósł. Jeśli na tym etapie udział s-commerce wynosi 25%, to może być tylko lepiej. Naszym zdaniem, połowa obrotów może być spokojnie generowane na Facebooku.

Czy współpraca z FB w przypadku takich projektów przebiega sprawnie i bezproblemowo? Są rzeczy, które Facebook mógłby stworzyć lub poprawić, by ułatwić Wam życie i rozkręcanie biznesu?

SHOWROOM rozwinął się tak szybko w dużej mierze właśnie dzięki Facebookowi, więc ani myślimy narzekać na współpracę z ekipą Marka Zuckerberga (śmiech). Tym bardziej, że np. nasza integracja z OpenGraphem (guziki WOW!) została bardzo szybko i sprawnie przez nich zaakceptowana. Warto też dodać, że w ciągu ostatniego roku Facebook stał się dużo bardziej przyjazny dla deweloperów – dokumentacja jest stale aktualizowana, pojawił się też zupełnie nowy system zgłaszania i śledzenia bug-ów. W chwili obecnej najbardziej brakuje nam mobilnej wersji zakładek stron fanowskich, tym bardziej że coraz więcej osób korzysta z Facebooka z telefonów komórkowych.

Działacie jakoś w kwestii wersji mobilnej?

Myślimy o zrobieniu mobilnej wersji naszego multibrandu. Na pewno zrobimy wersję przeglądarkową, ale myślimy też o aplikacjach.

Trochę zmienię temat: klienci do Was wracają i polecają platformę znajomym? Jeżeli tak, to co chwalą sobie najbardziej w produkcie, który im zaproponowaliście?

Z dużą satysfakcją obserwujemy że wielu klientów robi zakupy w SHOWROOMIE praktycznie co miesiąc. Nasz asortyment jest bardzo bogaty i zmienia się bardzo dynamicznie – marki sprzedające w SHOWROOMIE codziennie dodają nowe ciekawe produkty. Klientki i klienci, z którymi staramy się jak najwięcej rozmawiać chwalą przede wszystkim duży wybór niezależnej polskiej mody, a także konkurencyjne ceny i przejrzysty, łatwy do obsługi interfejs.

Klienci zapewne zwracają sporą uwagę na jakość produktów, które kupują. Jak wygląda Wasz nadzór nad tą jakością i czy jesteście w stanie zapewnić, że klient dostanie towar dobrze wykonany? Pewnie zdarzali się już klienci niezadowoleni z transakcji – jak postępujecie w takich przypadkach?

Zanim zaczniemy sprzedawać produkty nowej marki bardzo dokładnie sprawdzamy jak wyglądają sprzedawane przez nią produkt, jakiej są jakości. Nauczeni doświadczeniem jesteśmy w tym względzie stanowczy. Dla nikogo nie robimy wyjątków, co pozwala nam obniżyć stopę zwrotów i pozytywnie wpływa na odbiór całego przedsięwzięcia. Cały czas kontrolujemy opinie naszych klientów, bo to jest dla nas najważniejsze. Reagujemy na ich uwagi i staramy się trzymać rękę na pulsie. Produkty nie trafiają do nas bezpośrednio, ale staramy się być na dużej ilości imprez modowych, gdzie konkretne marki prezentują swoje rzeczy. Wtedy mamy możliwość zwrócenia uwagi na ich jakość. Bardziej stawiamy jednak na kontakt z klientami: dzwonimy do nich i pytamy o to jak im się podoba i czy wszystko jest w porządku. Patrzymy też na skalę zwrotów i za każdym razem, gdy taka sytuacja ma miejsce, dowiadujemy się, jaki jest powód zwrotu. Klienci mają możliwość zwrotu towaru w określonym czasie bez podawania konkretnej przyczyny, co niewątpliwie jest sporym atutem. Zawsze jest to droga, którą mogą wykorzystać klienci niezadowoleni z zakupów. Nasza platforma cały czas się rozwija i korzysta z niej coraz więcej marek. Różnego typu problemy muszą się zdarzać, bo jest to naturalne zjawisko przy takiej skali. Staramy się jednak szybko reagować na sytuacje kryzysowe i proponujemy zniżki, czy różnego typu bonusy.

Wspominaliście przed chwilą, że oferujecie duży wybór niezależnej polskiej mody i chcecie promować rodzimych twórców. Jednocześnie macie w planach rozwój na rynku zagranicznym. Nadal będziecie stawiać tylko na Polaków, czy otworzycie się projektantów z innych krajów?

Póki co poza granicami kraju skupiamy się na promowaniu polskiej mody. Jesienią planujemy pozyskać pieniądze od inwestorów i zamierzamy otworzyć się na współpracę z niezależnymi markami na kolejnych rynkach. Chcemy powtórzyć model biznesowy z naszego kraju tworząc tam lokalne platformy dla niezależnej mody. Warto jednocześnie podkreślić, że naszym zdaniem w polskiej modzie tkwi ogromny potencjał – jest dużo ciekawych niezależnych marek modowych. Ich atuty to przede wszystkim atrakcyjna oferta i ceny. Niestety, one są totalnie nieznane w Europie. Wyjątki można policzyć na palcach jednej ręki i my chcemy to zmienić.

Młody polski projektant (lub osoba, która uważa się za takiego) przeczyta nasz tekst i stwierdzi, że chciałby w tym uczestniczyć. Pisze do Was maila, oferując swoje produkty. Jak sprawa wygląda dalej?

W tym miejscu chcielibyśmy zachęcić wszystkich projektantów i twórców, żeby koniecznie to robili. Na stronie SHWRM.PL w zakładce dla marek i projektantów znajduje się formularz kontaktowy. Wypełnione zgłoszenie trafia do oceny przez nasz zespół sprzedażowy, który analizuje atrakcyjność produktów, w miarę możliwości sprawdza ich jakość, analizuje potencjał sprzedażowy marki oraz wiarygodność sprzedającego. Od wyniku ich pracy zależy czy i jaki rodzaj oferty przedstawimy danej marce. Zbudowaliśmy własny system CRM, który umożliwia nam bardzo sprawnie realizować ten proces.

Dotyczy to także „domorosłych projektantów”? Mam na myśli osoby, które nie mają wykształcenia w zakresie projektowania odzieży, ale w odczuciu swoim lub rodziny i znajomych posiadają talent i powinny go wykorzystać.

To zależy jak rozumiemy słowo „projektant”. Nie trzeba mieć kierunkowego wykształcenia (choć to oczywiście się przydaje), by tworzyć dobre projekty. Grupa grafików, która zajmuje się zupełnie czym innym niż moda, może na przykład tworzyć bardzo fajne t-shirty. Zdarzają się też przypadki, gdy bardzo młode osoby, które nie mają wykształcenia w zakresie projektowania, czy zbyt dużego doświadczenia, robią własne produkty i z powodzeniem je sprzedają. Liczy się talent i wyczucie trendów. Zgłosić do nas powinien się każdy, kto czuje się dobrze w tym klimacie.

Czy udało Wam się już wypromować jakieś nazwisko?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie, nie zdradzając tajemnic handlowych. Mamy informacje od wielu marek, że poziom sprzedaży ich produktów w naszych kanałach jest zdecydowanie wyższy, niż w konkurencyjnych sklepach online.

Rozmawiamy o promowaniu innych, a jak to wygląda w przypadku samego SHOWROOM? Jak zamierzacie zachęcać klientów do korzystania z Waszego produktu?

Używamy tradycyjnych narzędzi promocyjnych online (Google Adwords i FB Ads), robimy sesje wizerunkowe, współpracujemy z blogerami i mediami branżowymi. Najważniejszym wyzwaniem jest dla nas dotarcie do nowych klientów. Większość osób, które „odkryły” SHOWROOM wraca do nas regularnie. Otrzymujemy też duże wsparcie promocyjne od marek korzystających z SHOWROOMU. Na ich stronach fanowskich często można znaleźć informacje o organizowanych przez nas akcjach specjalnych, promocjach itp. Ostatnio dużego kopa dało nam WOW! i związana z nim kampania promocyjna.

Wspomnieliście o blogerach. Jak prezentuje się Wasza współpraca z blogerami zajmującymi się sferą mody? Uważacie, że ich rola jest ważna w biznesie tego typu?

Zdecydowanie tak, blogi modowe to nie tylko świetny kanał komunikacji. To przede wszystkim bardzo aktywna społeczność, która żywo interesuje się modą, zna się na tym i daje nam bardzo cenny feedback. Współpracujemy z kilkoma blogerkami na stałe, aktualnie też pracujemy nad nową akcją promocyjną, związaną z tą społecznością.

Z tego co kojarzę, to blogerzy biorą udział m.in. w procesie sortowania produktów na Waszej stronie. Możecie w skrócie powiedzieć, jak to wygląda?

Oprócz klasycznych systemów sortowania produktów, czyli podziału na kategorie według płci i rodzaju produktu, wprowadziliśmy również narzędzie, które nazwaliśmy selekcjami. Nasi pracownicy, zaprzyjaźnieni styliści, współpracujące z nami blogerki, znane osoby ze świata mody, ale też sami użytkownicy mogą tworzyć swoje zestawy siedmiu produktów wybranych z naszej oferty. Klucz jest dowolny. Selekcje wyświetlają się głównej stronie SHWRM.PL.

Na koniec pytanie o Bitspiration. Jakie są Wasze wrażenia po imprezie i czy udało się Wam zrealizować tam zadanie, z jakim przybyliście do Krakowa?

Bitspiration było świetne! Bardzo nam się podobał nieformalny charakter tego wydarzenia, spora część prezentacji odbywała się w knajpach na krakowskim Kazimierzu, co sprzyjało networkingowi i nieformalnym rozmowom. Na Bitspiration wybraliśmy się przede wszystkim, aby ogłosić uruchomienie angielskiej wersji SHOWROOMU (SHWRM.COM). Udało nam się tam nawiązać wiele ciekawych kontaktów, a także zaprezentować SHOWROOM zachodnim dziennikarzom i inwestorom.

Konferencja wpłynęła jakoś na rozwój biznesu?

Zdecydowanie tak. Po imprezie sporo się dzieje. Bitspiration okazało się strzałem w dziesiątkę. Przy okazji spotkania pokonferencyjne tak nam się spodobały, że w dniu wyjazdu spóźniliśmy się na pociąg…

Resztę zachowam już dla siebie. Proponuję wszystkim odwiedzić stronę SHOWROOM, bo to naprawdę ciekawy projekt i warto mu kibicować. Być może uda się w ten sposób wypromować nie tylko jedną firmę, ale też kilku zdolnych projektantów, którzy w przyszłości podbiją globalny rynek…

Michałowi i Jaśkowi dziękuje za rozmowę i poświęcony czas. Mam nadzieję, że, zgodnie z zapowiedzią, podbijecie Europę ;)