19

Wyszedł Chrome 13. Nowości: domyślnie włączone Instant Pages, podgląd wydruku, udoskonalony omnibox

Kiedy kilkanaście minut temu pojawiła się informacja na blogu Chrome, że dostępne są nowe funkcje, postanowiłem sprawdzić numer wersji, którą mam zainstalowaną. Okazało się, że nadszedł czas Chrome 13. Co ciekawe Google na swoim blogu nie poinformował, że wyszła nowa wersja, jedynie, że przybyło funkcji w „aktualnej wersji”. Oznacza to, że Google zmienia podejście i stawia na ulepszanie Chrome, […]

Kiedy kilkanaście minut temu pojawiła się informacja na blogu Chrome, że dostępne są nowe funkcje, postanowiłem sprawdzić numer wersji, którą mam zainstalowaną. Okazało się, że nadszedł czas Chrome 13. Co ciekawe Google na swoim blogu nie poinformował, że wyszła nowa wersja, jedynie, że przybyło funkcji w „aktualnej wersji”. Oznacza to, że Google zmienia podejście i stawia na ulepszanie Chrome, jako marki, bez podziału na konkretne numery wydań, co jest podejściem odwrotnym w stosunku do Mozilli i Opery, którzy każdorazowo ogłaszają wyjście nowej wersji. Wiele osób narzekało, że numeracja Chrome rośnie za szybko, teraz przestaje ona mieć znaczenie.

Więc jakie zmiany zaszły w stosunku do poprzedniego wydania? Po kolei:

Google domyślnie włączyło funkcję Instant Pages, o której wcześniej pisał Gniewomir. Przypomnę, że polega ona na pobraniu i prerenderowaniu w tle  strony, którą będziemy chcieli otworzyć (np. pierwszej strony z wyników wyszukiwania), co powoduje, że pojawi się ona natychmiast, bez opóźnienia. Istotą technologii ma być algorytm, który decyduje którą witrynę i czy w ogóle prerenderować. Google twierdzi, że są w stanie określić to z dużym prawdopodobieństwem. Co więcej, jest to standard, który można zaimplementować, więc jego użyteczność nie ogranicza się do wyszukiwarki Google.

Jak widać Google aktywnie poszukuje dodatkowych, poza optymalizacją przeglądarki, sposobów na przyspieszenie ładowania stron. Niedawno pisałem o Page Speed Service, czyli specjalnej usłudze, również giganta z Mountain View, która ma przeprogramować kod strony, optymalizując ją w locie. Okazuje się, że nie dla każdej strony działa to dobrze, ale pokazuje, że Google szeroko zakroił badania w zakresie przyspieszenia wszystkiego, co tylko się da.

Najlepiej działanie Instant Pages prezentuje poniższy filmik, jeśli nie widzieliście go już wcześniej w poście Gniewomira.

W Chrome pojawił się również podgląd wydruku strony, czyli funkcja, którą inne przeglądarki posiadają już od dawna. Co prawda nie za często drukuję strony WWW, ale jak już mam taka potrzebę, warto sprawdzić jak witryna nieprzystosowana do druku mieści się na kartce A4. Podgląd w mojej przeglądarce wygląda tak:

Trzeba przyznać, że Google odwaliło kawał naprawdę dobrej roboty. Podgląd wykorzystuje wbudowaną w przeglądarkę obsługę PDF. Jeśli zaznaczymy, że drukujemy na czarno-biało, również podgląd strony robi się czarno-biały. Jest również możliwość drukowania do PDF. Nie ma specjalnego przycisku wywołującego podgląd, trzeba po prostu kliknąć „Drukuj…” lub użyć kombinacji klawiszy Ctrl + P.

Ostatnią nowością zaprezentowaną w trzynastym wydaniu przeglądarki, jest usprawnienie działania omnibox, czyli pola, które jednocześnie spełnia funkcję paska adresu i pola wyszukiwania. Ma ono ułatwić wyszukanie stron, które już wcześniej odwiedziliśmy. Jeśli często wchodzimy na YouTube wysłuchać konkretnej piosenki i nie możemy zapamiętać pełnego tytułu, wystarczy, że wpiszemy kilka liter, które się na ten tytuł składają a Chrome sam dopełni resztę, dopasowując do poprzednio odwiedzanych stron.

Więcej informacji o omnibox można znaleźć pod tym adresem.

Chrome jest przeglądarką której używam najchętniej od czasu jej pierwszych wersji. Często wypróbowuję co reprezentują sobą nowe wersje Firefoksa i Opery, ale zawsze czegoś mi w nich brakuje, co mam w Chrome. Co ciekawe, wcześniej byłem wieloletnim użytkownikiem obu konkurencyjnych przeglądarek i przesiadka na Chrome w 2008 nie sprawiała mi żadnego problemu. Google umie przywiązać użytkownika do swoich produktów.

Oby Google nie sięgało po inne sposoby przywiązania użytkownika, niż dobrowolne korzystanie z dobrych usług i produktów.