24

Wysłałem 1000 informacji prasowych i co?

Ostatnio podczas konferencji Startup – czyli survival w sieci rozmawialiśmy o znaczeniu informacji prasowych, o tym jak je konstruować do kogo wysyłać itp. Bardzo dobrą prezentację na ten temat miał Paweł Lipiec. Generalnie wszyscy znamy założenia, to jest pewnie dla wielu z was banał, wiadomo przecież jak pisać, jak konstruować tekst itp. Wszyscy wszystko wiedzą, […]

Ostatnio podczas konferencji Startup – czyli survival w sieci rozmawialiśmy o znaczeniu informacji prasowych, o tym jak je konstruować do kogo wysyłać itp. Bardzo dobrą prezentację na ten temat miał Paweł Lipiec.

Generalnie wszyscy znamy założenia, to jest pewnie dla wielu z was banał, wiadomo przecież jak pisać, jak konstruować tekst itp. Wszyscy wszystko wiedzą, a niestety babole jakie dostaję codziennie na skrzynkę są przykładem na to, że wiedzę utrwala się przez powtarzanie. Nie chce jednak tutaj nikogo na siłę edukować, chce natomiast opisać wam moje doświadczenia z informacjami prasowymi i pokazać czego nie robić i jak zaoszczędzić trochę czasu.

Na początku jednak, krótka historia. Otrzymałem w zeszłym roku dość niefortunną informacje prasową na której nadawcy udał się na CC zmieścić ok 1000 adresów. Generalnie jest to chyba lista wszystkich dziennikarzy pracujących w mediach w Polsce. Uruchamiając AntyApps postanowiłem sprawdzić jak właściwie efektywne jest wysłanie masowej informacji prasowej do takiego zacnego grona reprezentującego polskie media.

Przygotowałem informacje wydaje mi się zgodnie ze sztuką (choć nie mnie to oceniać). Prosta, krótka i zwięzła łącznie z załącznikami i wypowiedzią, którą można cytować. Gmail pozwala na wysłanie korespondencji jednorazowo do maksymalnie 500 osób więc moją wysyłkę zrobiłem w dwóch krokach. I patrzyłem na efekty.

Pierwszy z nich był dość ciekawy bo okazało się, że ok 30% osób z listy zmieniło swojego pracodawce lub po prostu już nie pracowali w firmie do której wysyłałem mailing. Spora rotacja? Szczerze mówiąc spodziewałem się większe, no ale nie każdy kasuje skrzynki pocztowe odchodzących pracowników.

Na prawdziwe efekty musiałem jednak poczekać kolejne dwa dni. I zgadnijcie co osiągnąłem wysyłając te 1000 maili? Dosłownie kilka pomniejszych serwisów wspomniało o AntyApps, przez to „wspomnienie” mam na myśli przepisanie informacji prasowej. Nie mówiąc już o tym co to były za serwisy i jakie miały znaczenie dla AntyApps.

Porównując to do ruchu jaki wywołałem jednym postem na Antyweb…właściwie nie ma co porównywać. Tekst na AW przyciągnął do AntyApps kilka tysięcy czytników, natomiast wysłane 1000 informacji prasowych wygenerowało ok 200 odwiedzin.

Jak więc można inaczej rozegrać informowanie świata o swoim nowym arcydziele startupowym? Przede wszystkim trzeba dać sobie spokój z wszelkimi agencjami PR, które mamią was dużą bazą. Nawet ich uporczywe nagabywanie przez telefon odbiorców prasówki nic nie daje (a czasem przynosi odwrotny efekt).

Polecam natomiast inną metodę. Opracujcie sobie prosty plan komunikacji – do kogo chcecie wysłać komunikat, w jakiej formie itp. Poinformujcie wcześniej tych ludzi / firmy o swoim serwisie, zaproście ich do wersji beta. Zbudujcie chociażby najprostszą relację z osobami, które mają ocenić i napisać o waszym startupie. Dajcie mi exclusivea przy starcie.

Ostatni punkt jest ważny, nie ma nic bardziej zniechęcającego (z mojego punktu widzenia) niż dostać info o uruchomieniu ciekawego projektu wiedząc o tym, że dostało je też 150 innych serwisów. Przeważnie w takich sytuacjach odpuszczam bo nie lubię na szybko przepisywać tego co dostałem tylko po to aby być pierwszym – oczywiście zdarzają się wyjątki ale zakładam, że wasz startup nie jest Facebookiem, nie kupiło go Google jeszcze przed startem i nie jest generalnie ósmym cudem świata.

To tyle jeśli chodzi o mądrzenie się z mojej strony :)

Zdjęcie pochodzi z dwhs.net