5

Wyścig zbrojeń – tylko po co?

Autorem tekstu jest Paweł Kuflikowski Od kilku lat śledzę między innymi takei targi jak CES czy MWC. O ile świat elektroniki użytkowej i komórek kiedyś był dość mocno rozłączny, to dziś, chociażby przez tablety czy mobilną telewizję obie imprezy coraz mniej się różnią, i niestety coraz mniej ciekawych rzeczy oferują. Mimo tego liczba zwiedzających i […]

Autorem tekstu jest Paweł Kuflikowski

Od kilku lat śledzę między innymi takei targi jak CES czy MWC. O ile świat elektroniki użytkowej i komórek kiedyś był dość mocno rozłączny, to dziś, chociażby przez tablety czy mobilną telewizję obie imprezy coraz mniej się różnią, i niestety coraz mniej ciekawych rzeczy oferują. Mimo tego liczba zwiedzających i wydanych akredytacji rośnie. Co z tego jeśli tak naprawdę tegoroczne imprezy mimo swego rozmachu nie przyniosły niczego interesującego?

Zanim będziecie czytać – niech każdy, kto choć trochę śledził tegoroczne imprezy spróbuje sobie przypomnieć premierę targów, która ma szansę zmienić rynek mobile czy elektroniki użytkowej. Ja niestety niczego konkretnego nie pamiętam.

Co w takim razie zostanie po tegorocznych targach? Kolejne rdzenie procesorów, kości graficznych i megabity LTE – chyba już jest ze 150. Zbrojenie naszych urządzeń mobilnych trwa, a ja się zastanawiam tak naprawdę po co? Kilka dni temu była premiera zapowiedź kolejnej generacji konsoli Playstation, która swoją architekturą wraca do typowego x86 czyli peceta. Nieważne, czy to konsola, czy komputer – moc obliczeniowa musi być, i musi rosnąć, bo – przede wszystkim gracze – domagają się coraz lepszej grafiki, 60 klatek na sekundę i udoskonalanej fizyki w grach.

Ale po co to wszystko w smartfonach? Z jednej strony smartfony zrewolucjonizowały granie mobilne, bo coraz mniej osób decyduje się na zakup mobilnej konsoli – czego najlepszym przykładem mogą być umiarkowane wyniki sprzedaży PS Vita. Dodatkowo za graniem na smartfonach przemawia ogromny wybór, często bezpłatnych albo bardzo tanich gier. Nie mniej jednak ich znakomita większość jest w stanie działać na urządzeniach wypuszczonych na rynek rok czy dwa temu – nie potrzebują do tego czterech rdzeni i układu Tegra czy kolejnych generacji procesora w iPhonach. Jaki procent użytkowników, a raczej graczy wykorzystuje tę moc?

Pozostaje więc zapytać po co to nam? Czy chodzi o płynniejsze przełączanie się między aplikacjami? Jakieś graficzne wodotryski w samym interfejsie? Niestety nie znajduję odpowiedzi na te pytania. Do tego dochodzi jeszcze transmisja danych – ostatnio na fali jest LTE. Do czego niby ma być przez nas masowo wykorzystywane? Od miesiąca korzystam w Nexusie 7 z Aero2 – transfer niby okrojony do 512 kbit, a jednak okazuje się, że można bez problemu korzystać praktycznie ze wszystkiego ze streamingiem radia czy wideo łącznie (wkrótce tekst z testu usługi).

Po co w takim razie ten wyścig zbrojeń? W sumie to na przestrzeni ostatnich lat znalazłem tylko trzy odpowiedzi.

Najstarsza z nich to Motorola Atrix:

Ten rok z kolei przyniósł dwa dużo ciekawsze, i dużo bardziej rozbudowane rozwiązania tłumaczące dużą moc obliczeniową. W kolejności niechronologicznej – Padphone 2:

I mój faworyt – Ubuntu Mobile:

Są to pewne jaskółki, po które i tak sięgnie pewnie tylko garstka pasjonatów. A na pewno nigdy nie będzie to produkt iście masowy. Dlatego, mimo komerycjnego podejścia, trzeba powyższe projekty traktować w kategoriach ciekawostki.

Czyli de facto producenci sprzętu mobilnego od kilku lat nie mogąc zaoferować tak naprawdę niczego nowego czy innowacyjnego mnożą rdzenie, powiększają ekrany prosząc nas o jeszcze więcej kasy za to wszystko. Jedna rzecz tylko się zmienia na niekorzyść tych super wydajnych urządzeń – ich zapotrzebowanie na energię, które nieprzerwanie rośnie. I wygląda na to, że przełomu długo nie będzie, a jeśli już, to długo na niego poczekamy.

I żeby nie było, że MWC nie przyniosło absolutnie żadnych rewelacji to chciałbym po raz kolejny już na Antyweb.pl przypomnieć Wam o YotaPhone:

Podsumowując – dużo pytań, odpowiedzi znikąd.