1

Klienci Amazona będą zadowoleni – firma przeznaczy więcej kasy na cyfrową rozrywkę

Festiwal raportów kwartalnych trwa, media i analitycy zdecydowanie mają co robić. Wczoraj wynikami zaczarował Facebook, dzisiaj magiczną różdżkę wyciągnął Jeff Bezos, szef Amazona - korporacja zaprezentowała raport, który doprowadził do poważnych wzrostów ceny papierów wartościowych firmy. Kapitalizacja skoczyła o kilkadziesiąt miliardów dolarów, co powinno cieszyć akcjonariuszy. Dobre wieści płyną także do odbiorców usług firmy - zwłaszcza cyfrowej rozrywki.

Wyniki Amazona już w ubiegłym roku potrafiły wywołać euforię na rynku. Firma chwaliła się w 2015 roku zyskami i kurs akcji mocno rósł, dzięki czemu Jeff Bezos wspinał się w zestawieniu najbogatszych ludzi globu. Ten rok firma zaczyna dobrze i trzeba jej przyznać, że entuzjazm nie jest przesadzony – interes dobrze się kręci.

Przychody mocno w górę, jest zysk

Korporacja pochwaliła się zyskiem, w I kwartale 2016 roku wyniósł on ponad pół miliarda dolarów. Niewiele, gdy zestawimy to z wynikami Apple czy Alphabet, nawet dużo młodszy Facebook zarobił więcej, ale trzeba mieć na uwadze, że w analogicznym okresie roku 2015 Amazon był pod kreską, strata wynosiła kilkadziesiąt milionów dolarów. Zmiana jest zatem zauważalna. Ale to nie ona „robi robotę”. Analitycy i inwestorzy w przypadku Amazona zysk uznają za sprawę drugorzędną, bo wiedzą, że korporacja inwestuje zarobione pieniądze w swój rozwój – liczy się przede wszystkim to, czy rośnie sprzedaż i co ją nakręca, czyli czy inwestowane pieniądze dają rezultaty.

Sprzedaż rośnie: w poprzednim kwartale przekroczyła próg 29 mld dolarów i w porównaniu z Q1 2015 oznacza to wzrost o blisko 30%. Udało się nie tylko sprostać oczekiwaniom rynku, ale nawet je przebić. Dzieje się tak za sprawą kilku czynników, jednym z nich jest usługa Prime (w ramach abonamentu klient może liczyć m.in. na bezpłatną dostawę, cyfrową rozrywkę). Jej atrakcyjność i zasięg rośnie, a firma przekonuje, że dąży do sytuacji, w której odrzucenie tej usługi będzie naprawdę nieopłacalne i niezrozumiałe. Nie muszę chyba tłumaczyć, że w ten sposób korporacja przywiązuje do siebie klientów na dłużej i zamyka ich, przynajmniej częściowo, w swoim świecie…

Wyniki Amazona nakręca dzisiaj przede wszystkim sprzedaż w Stanach Zjednoczonych, odpowiada ona za większość przychodów. A to oznacza, że firma ma spore pole do rozwoju, globalnej ekspansji – jeśli spojrzy się na raporty innych gigantów tech, ich uzależnienie od USA, widać, że jest ono mniejsze. Pytanie, jak szybko uda się Amazonowi rosnąć poza granicami kraju i czy będzie to łatwe?

Wyniki Amazona robi także chmura

Niedawno pisałem, że na gorsze rezultaty Microsoftu wpływ miało spowolnienie biznesu chmurowego tej firmy. Amazon nie ma tego problemu, w jego przypadku biznes cloud dynamicznie się rozwija – przychody tego oddziału (AWS) wzrosły o ponad 60% do poziomu 2,57 mld dolarów, zysk operacyjny wyniósł ponad 600 mln dolarów. W tym roku przychody oddziału chmurowego mają przebić granicę 10 mld dolarów – tę strukturę można już uznać za oddzielną, dużą korporację technologiczną.

Dobre wyniki i widoczne wzrosty sprawiły, że kapitalizacja firmy wzrosłą do około 319 mld dolarów, inwestorzy pewnie są zadowoleni. Ale ręce mogą też zacierać odbiorcy cyfrowych usług Amazona – firma zauważyła, że ten swoisty lep na klientów sprawdza się i zamierzają inwestować we własne programy/seriale/filmy. Ekskluzywne treści mają przyciągnąć jeszcze więcej ludzi i pozwalać zarobić nie tylko na sobie. Ciekawa rzecz, gdy biznes, który startował jako księgarnia internetowa, zajmuje miejsce kin i telewizji. A jednocześnie staje się gigantem e-handlu i firmą tworzącą chwalony sprzęt elektroniczny.

Omawiając wyniki Amazona, trzeba przypomnieć, że rosną wydatki związane z logistyką i sprzedażą, co mogłoby w dłuższej perspektywie przydusić ekspansję. Ale firma ma na to rozwiązanie – niedawno pisałem o ich planach związanych z rozwojem na nowym polu. Dzieje się.