77

Wykop.pl – niedoceniany fenomen polskiego internetu

Zaglądam tam codziennie od kilku lat (7 lat i 7 miesięcy), może i nie znalazłem tam zbyt wielu inspiracji do swoich tekstów, ale nie potrafię się go pozbyć ze swoich źródeł w RSS-ach. Zawsze trafię na jakieś znalezisko, które mnie zainteresuje, rozbawi czy po prostu zmusi do klikniecia. To też w końcu jeden z najpopularniejszych […]

Zaglądam tam codziennie od kilku lat (7 lat i 7 miesięcy), może i nie znalazłem tam zbyt wielu inspiracji do swoich tekstów, ale nie potrafię się go pozbyć ze swoich źródeł w RSS-ach. Zawsze trafię na jakieś znalezisko, które mnie zainteresuje, rozbawi czy po prostu zmusi do klikniecia. To też w końcu jeden z najpopularniejszych polskich serwisów, a nigdy nie pisaliśmy o nim jako o pewnego rodzaju zjawisku. Jedynie wzmianki, pojawiające się w sieci, o tym serwisie to, że na Wykopie coś tam, ktoś tam, kiedyś tam.

Kolega z redakcji, który próbował odradzić mi ten wpis, argumentował to tym, że o Onecie też nie pisaliśmy w ten sposób. Ok, ale na Onecie towarem jest informacja i to jej forma i kształt obrazuje ich użytkowników. Na Wykopie jest zgoła odmiennie, to jacy są użytkownicy, taka jest informacja. I to mnie fascynuje na Wykopie.

W branży przyjęła się łatka przyczepiana jej użytkownikom, że to nic innego jak ta cała gimbaza. Jeśli jest w tym choćby odrobina prawdy, to muszę przyznać, że mamy całkiem dobrze wykształconą i inteligentną gimbazę. Powinniśmy się z tego cieszyć i doceniać to, gdyż to jest podstawa i przyszłość całej polskiej społeczności internetowej.

Wykop to, obok Google News, Slashdot, Pandodaily i HN, obowiązkowa pozycja w mojej zakładce codziennych wiadomości w kategorii Newsy. Czy przesadzam z tym poziomem wiedzy wśród jej użytkowników? Jak w każdym serwisie znajdą się tam czarne owce, podobnie zresztą jak w szkolnej klasie, ale cała formuła serwisu, plusowanie i promowanie komentarzy, pozwala na wychwycenie z niego tych perełek.

Lubię też poczucie humoru niektórych użytkowników, które to zwykle ląduje na samej górze dyskusji. Potrafią rozbawić czasem do łez. I nie są to sztucznie windowane komentarze przez wspólną brać. Użytkownicy, którzy na siłę próbują być zabawni, korzystając z utartych formułek, które zdawały egzamin gdzie indziej, z miejsca są minusowane. Nawet bez wglądu w te oceny, potrafię szybko ocenić, że dany komentarz zaraz poleci w dół. Złapałem się nawet na tym, że w przypadku, gdy zainteresuje mnie jakieś znalezisko po tytule i opisie, po więcej szczegółów udaje się od razu do komentarzy i wiem, że na samej górze znajdę całą kwintesencję tego znaleziska. Po wszystkim dopiero udaje się do źródła i zapoznaje się z jego treścią już wzbogaconą o wiedzę i znajomość tematu użytkowników Wykopu.

Co znajdziemy na tym całym Wykopie? Swojego czasu to był istny fanklub JKM, później pałeczkę przejął Max Kolonko. Teraz chyba Wykop cierpi już na brak jakiegoś takiego swojego pozytywnego bohatera. To też wielcy miłośnicy zwierząt, przeciwnicy islamizacji, znawcy historii, kolei i zjawisk przyrodniczych. Wielbiciele kultowej serii Sondy i tropiciele afer politycznych. To znowu miejsce, gdzie nie najlepszą prasę ma ZUS czy US. Użytkownicy Wykopu są też mocno usportowieni. Najbardziej popularne są spektakularne rzuty do kosza, podobne wzięcie mają wyczyny na boiskach piłkarskich. Z drugiej strony to też miejsce, gdzie znajdziemy osiągnięcia polskich sportowców w mniej popularnych dyscyplinach, a o których zapomina się wspominać w polskich mediach. Ostatnio mocno popularne są doniesienia zza naszej wschodniej granicy. Filmiki z wyczynów rosyjskich kierowców są na porządku dziennym. Nie zawiodą się też amatorzy skeczów, najlepsze występy polskich kabaretów wyłapywane są nad wyraz skutecznie.

To prawda, że to zamknięta i mocno hermetyczna grupa użytkowników, ale w tym chyba jej siła. Przekonała się o tym sama administracja serwisu. Raz zgotowano im istne żniwa, a jak to nie pomogło zalano betonem. Do dziś, nawet niezbyt przychylne wpisy, nowemu właścicielowi, czyli Allegro nie są blokowane, z prostej przyczyny, że byłby to koniec tego serwisu. Każda próba utrudnienia czy zmiany panujących tam zasad jest z miejsca torpedowana, co moim zdaniem wychodzi wszystkim na dobre. W rezultacie mamy tam codziennie paczkę znalezisk, w której każdy powinien znaleźć coś interesującego dla siebie. Dodatkowo wzbogaconą, często niebanalną, wiedzą samych użytkowników na różne tematy.

Celowo nie podaje tu linków do znalezisk, które mnie zaintrygowały i sprawiły, że zdobyłem dzięki nim dodatkową wiedzę. Myślę, że ci co tak psioczą na ten serwis powinni sami spróbować dodać go do swoich źródeł i dać mu jeszcze jedną szansę, a przekonają się, że ta cała nasza gimbaza nie jest wcale taka zła i ma się całkiem dobrze, wbrew panującej opinii o niej w innych częściach sieci.

Wskażcie mi drugi taki serwis w Polsce, który ma taką siłę rażenia. Wykop efekt to zwrot, który zna już niemal każdy użytkownik internetu. Przez wielu właścicieli serwisów pożądany i doceniany, przez wielu też trudno osiągalny. Tu też się zgodzę z niektórymi opiniami, że wynika to z niekłamanych sympatii bądź antypatii. Użytkownicy Wykopu nie kryją się z tym i potrafią w pierwszym komentarzu podawać bezpośrednie linki do źródeł znalezisk, a więc z pominięciem serwisów, które to znalazły. Widziałem to wiele razy, ale jednocześnie po kliknięciu w treści z tych serwisów, stwierdzałem, że tak naprawdę nie wnosiły zbyt wiele do tematu. Wykop potrafi docenić rzetelną, merytoryczną treść i zignorować zwykły pęd po kliki. To też wychodzi na dobre wszystkim odbiorcom, korzystającym z tego serwisu.

Osobiście cieszy mnie, że taki serwis istnieje, że ma takich użytkowników, którym chce się dzielić z innymi swoją wiedzą. Wyłapują też rzeczy, które często są pomijane w polskich mediach czy zamiatane pod dywan. Na Wykopie każda taka próba jest od razu wychwytywana i wyciagana na zewnątrz ze zdwojoną siłą. Doceniajmy to, bo to jeden z nielicznych odpowiedników zachodnich produkcji, które oparły się ich popularności i obroniły swoją pozycję w naszym kraju.

PS. Nie, to nie jest tekst sponsorowany, żaden Białek nie wybiela się na łamach Antyweba. Opisałem tu swoje osobiste odczucia związane z polskim serwisem, z którego codziennie korzystam od wielu lat, podobnie jak z opisywanych tu innych serwisów gigantów pokroju Google, Microsoft czy Apple. Doceniajmy, co polskie, bo już niewiele nam z tego zostało w polskiej sieci.