wyborcza aplikacja mobilna
171

Wyborcza z ponad 200 tys. cyfrowych subskrypcji. Za taką cyfrową prasę płacę z przyjemnością

Liczba subskrybentów Gazety Wyborczej przekroczyła 200 tysięcy, a New York Times liczy płacących czytelników w milionach. Kompletnie nie dziwią mnie te wyniki, bo za taką cyfrową prasę płaci się z przyjemnością.

„Gazeta Wyborcza” z ponad 200. tys subskrypcji

Na koniec zeszłego roku „Gazeta Wyborcza” chwaliła się bazą 170,5 tys. subskrybentów, by na koniec maja tego roku poinformować nas o wzroście do 192 tysięcy. Dziś ta liczba przekroczyła już wartość 200 tysięcy czytelników płacących co miesiąc za dostęp do dziennika w wersji cyfrowej, a jego włodarze nie ukrywają zadowolenia z takich rezultatów. Zwracają uwagę, że dzięki takim liczbom „Gazeta Wyborcza” znajduje się na 13. pozycji w światowym rankingu tytułów prasowych, co przecież w skali całego globu jest naprawdę niezłym osiągnięciem. Tym bardziej, że populacja naszego kraju wcale nie jest tak ogromna na tle innych państw.

Najważniejszymi czynnikami przy regularnym wzroście bazy czytelników Wyborczej były uruchomienie oferty rodzinnej, wprowadzenie papierowego wydania Wyborczej w cyfrowej wersji online oraz wygodne dzielenie się dostępem z innymi. W mojej ocenie najlepszą decyzją było ujednolicenie oferty pod względem dostępu poprzez aplikacje mobilne, z których teraz można korzystać w każdym pakiecie. Wcześniej były one oferowane tylko w wyższym abonamencie, co mogło wprowadzać niepotrzebne zamieszanie podczas wyboru subskrypcji. Teraz droższa oferta zapewnia dostęp do archiwalnych materiałów oraz treści z magazynów „Wysokie Obcasy Extra” i „Książki”, a także opcję podzielenia się dostępem z trzema innymi użytkownikami.

„New York Times” liczy płacących czytelników w milionach

Wspomnianemu globalnemu rankingowi przewodzi, oczywiście, amerykański „The New York Times” z 4,1 mln subskrybentów. Tylko w trzecim kwartale do grona czytelników dołączyło aż 273 tys. osób. NYT swoją cyfrową subskrypcję zaoferował jako jeden z pierwszych. Co więcej, jako jeden z pierwszych wprowadził wiele nowoczesnych rozwiązań i ofert, które sprawiają, że nie mamy wrażenia (jako czytelnicy), że otrzymujemy produkt gorszej jakości, niż ci, którzy wybierają klasyczne, papierowe wydania dostarczane pod drzwi domu (takich osób wciąż nie brakuje, bo w przypadku NYT jest ich ponad 800 tysięcy).

Polecamy: New York Times nie ma sobie równych. Tak wygląda przyszłość prasy w sieci

Jest wręcz przeciwnie – cyfrowa wersja „The New York Times’a” to wzór do naśladowania dla pozostałych tytułów, ponieważ faktycznie odczuwalne jest wykorzystanie technologicznego potencjału na stronie internetowej i w aplikacjach mobilnych w celu dostarczania informacji w jak najatrakcyjniejszej formie. Interaktywne materiały Times’a to perełki, a takowe wydania trafiają się już też i w polskiej prasie. Świetną ciekawostką jest liczba 529 tysięcy subskrybentów Times’a, którzy pochodzą spoza Stanów Zjednoczonych, co pokazuje jak silna jest to marka i platforma na międzynarodowym rynku.

Uwielbiam prasę drukowaną, ale to cyfrowe wydania zapewnią przyszłość

Po kilku godzinach spędzonych przed komputerem i (prawie) nieustannie korzystając z telefonu, nie mam większej ochoty nadal wpatrywać się w wyświetlacze w trakcie relaksu i lektury, dlatego zdarza mi się podwoić wydatek na prasę, bo przy aktywnej subskrypcji dokupuję też wybrane wydania dzienników, tygodników i miesięczników w klasycznej, drukowanej wersji.  I choć jestem zwolennikiem tradycyjnej prasy i uwielbiam oderwać się od tych wszystkich ekranów, gdy mam ochotę coś przeczytać, to cieszę się, że ten rynek tak dynamicznie się rozwija, a w dodatku również na naszym lokalnym podwórku. Wydawcy starają się te nowe formy w dodatkowy sposób wykorzystać, dzięki czemu oprócz zwykłych treści, otrzymujemy po prostu coś więcej. A w drodze, poza domem zawsze wygodniejsza jest cyfrowa forma prasy na smartfonie, tablecie lub komputerze, dlatego jeśli prasa chce pozostać w grze, to musi kroczyć tą ścieżką. A „The New York Times” i „Wyborcza” są na to dowodami.

Źródła: Agora, WSJ.