5

Nowy serwis społecznościowy od twórcy Wikipedii. Użytkownicy mają w nim nie być produktem

Obecne serwisy społecznościowe opierają się dokładnie na tym samym schemacie. WT: Social, nowa platforma od współtwórcy Wikipedii, chce spróbować czegoś nowego. Wyróżnia się już na pierwszy rzut oka: czym?

Dużo mówi się w ostatnich latach o serwisach społecznościowych i tym, jak jak ich użytkownicy traktowani są w kategorii… jeszcze jednego produktu, który ich twórcy mają w swoim portfolio. To smutna prawda, ale chyba nikogo to niespecjalnie dziwi. Jeżeli wierzycie w ideały o łączeniu ludzi i radości twórców z umożliwienia budowania i umacniania ich relacji, to chyba przegapiliście te dziesiątki reklam i grube miliony na ich kontach, które pozwoliliście im zarobić. Jimmy Wales, jeden z twórców Wikipedii, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i stworzyć nowy serwis społecznościowy. Inny niż wszystko co do tej pory widzieliśmy, a przede wszystkim taki, w którym użytkownicy są czymś więcej niż tylko produktem w rękach administratorów. Czy to ma w ogóle szansę się udać?

WT: Social — nowy serwis społecznościowy od Jimmy’ego Walesa

Nowych serwisów społecznościowych powstaje wiele — ilu udaje się przebić do świadomości szerszej grupy użytkowników — tłumaczyć chyba nie muszę. Zagrożenie pozycji Facebooka, Twittera czy Instagramu wydaje się właściwie niemożliwe , ale mimo wszystko cieszy mnie to że są ludzie, którzy próbują. Jednym z nich jest współtwórca Wikipedii, Jimmy Wales. Jego WT: Social ma być konkurencją dla platform takich jak FB czy TT, ale mimo wszystko postanowił podejść do sprawy nieco bardziej kreatywnie. I zamiast reklam postawić na system reklamowy który doskonale sprawdza się w ich przypadku, oddać przyszłość serwisu w ręce użytkowników oraz ich dobrowolnych wpłat. Tak samo, jak ma to miejsce w przypadku Wikipedii właśnie.

WT to skrót od WikiTribune. Pewnie część z Was jeszcze kojarzy tę nazwę z platformą informacyjną, która robiła co w jej mocy by unikać fake newsów i skrupulatnie sprawdzać każdą podawaną tam informację. Najwyraźniej jednak nie spotkała się ona z tak dużym zainteresowaniem, na jakie liczyli twórcy — czas zatem pójść dalej. W WT: Social także nie zabraknie informacji ze świata, ale zamiast magicznych algorytmów znanych tylko administracji — liczyć się będzie świeżość artykułów.

Serwis wystartował kilka tygodni temu i znalazł już zainteresowanie u około 50 tys. użytkowników. Warto jednak zauważyć, że dostęp do niego jest… nieco utrudniony. Po rejestracji trafia się na listę oczekujących — i cały proces można przyspieszyć wpłatą pieniężną, albo zaproszeniem znajomych. To dość… nowatorskie podejście. I ze względu na wymykanie się z powszechnych schematów — budzące podejrzenia. Czy WT: Social ma szansę trafić do mainstreamu i zachęcić ludzi do przesiadki? Szczerze wątpię — skoro w szerszej perspektywie nie zadziałał cały zestaw następujących po sobie skandali, to nie wiem co jeszcze musiałoby się wydarzyć, by Facebook zniechęcił do siebie użytkowników.

Warto też mieć na uwadze jak trudnym segmentem są social media. To rzecz w której nawet Google nie dało sobie rady… chyba że po prostu za mało się starało, bo im w gruncie rzeczy nie zależało.

Źródło