29

Wszystko, co musisz wiedzieć o najnowszej kompilacji Windows 10 dla telefonów

No i stało się. W piątek o 19:00 rozpoczęło się rozsyłanie kolejnej kompilacji Windows 10 dla telefonów w programie Windows Insider. Cała akcja odbyła się z małą wpadką, bowiem w mechanizmie programu wczesnych testów „zawiesiło się” dodawanie kolejnych kont Insiderów do szybszego obiegu wersji poglądowych. Problem rozwiązano dopiero po prawie trzech godzinach – w czasie […]

No i stało się. W piątek o 19:00 rozpoczęło się rozsyłanie kolejnej kompilacji Windows 10 dla telefonów w programie Windows Insider. Cała akcja odbyła się z małą wpadką, bowiem w mechanizmie programu wczesnych testów „zawiesiło się” dodawanie kolejnych kont Insiderów do szybszego obiegu wersji poglądowych. Problem rozwiązano dopiero po prawie trzech godzinach – w czasie oczekiwania zdążyłem podjechać rowerem do oddalonego ode mnie o 5 kilometrów hipermarketu, zrobić zakupy, wrócić i jeszcze wypić kawę plus zapalić papierosa. Ostatecznie położyłem się spać i nową wersję zainstalowałem w sobotę rano.

No, to tak… jak z tą wydajnością?

W pierwszej kompilacji nie nastawiałem się na bezzgrzytowe działanie systemu. I tak było – po krótkiej zabawie na Lumii 830 dałem spokój sobie i temu telefonowi – aż żal, żeby moje osobiste urządzenie działało tak fatalnie. Stąd po 2 dniach zainstalowałem Windows 10 dla telefonów na sfatygowanej przez czeluścia damskiej torebki Lumii 630. Tam także nie było wesoło – system działaniem nie przypominał w kwestii wydajności tego, co oferuje obecnie Windows Phone 8.1 na praktycznie każdym możliwym urządzeniu – od słabiutkiego low-enda do najbardziej wypasionego flagowca. Działał jak żółw.

I tak jest także i teraz. Co więcej, ilość niedoróbek w mojej opinii (nie bijcie, to OPINIA) jest jeszcze większa. Nie udało mi się nawet ustawić własnego tła w kafelkach i pod nimi. Eksplorator dołączony do nowej, wczesnej wersji krzaczy się tak, że jest to najzwyczajniej w świecie niemożliwe.

2

Ponadto, system działa niesamowicie ciężko nawet po pełnym resecie urządzenia z zainstalowanym Windows 10. Akurat przywracanie do ustawień fabrycznych praktykuję zawsze po zainstalowaniu każdej wczesnej wersji – czy to z Insidera, czy to z Preview for Developers. Nauczony doświadczeniem, że niektóre problemy po takiej operacji znikają, telefon zresetowałem, jednak i to nic nie dało. W dalszym ciągu system jest nieużywalny. Ale nie upatrujmy tego w kategorii wady. W tym momencie potraktujcie to jak przestrogę – o ile Windows 10 Technical Preview dla komputerów jest systemem zdatnym do użytku (w moim przypadku tak właśnie jest), to ten dla telefonów może jedynie zniechęcić. Stąd też nie radzę z niego korzystać jak z systemu „pierwszego wyboru” i najlepiej dla Was, gdybyście bawili się nim na nieużywanym przez ogólnie urządzeniu.

Instalując nową kompilację Windows 10 dla telefonów przygotujcie się także na to, że smartfon będzie mieć niesamowity apetyt na energię zgromadzoną w akumulatorze. W ciągu 6 godzin wskaźnik naładowania urządzenia zjechał o, uwaga… 40%. A w tym czasie smartfon leżał na biurku – jedynie z włączonym WiFi, bez karty SIM. Co więcej, mechanizm obsługi baterii w systemie wskazuje mi na 40% naładowania akumulatora, co powinno starczyć na zawrotne 1,5 godziny. W tym momencie ci, którzy zamierzali sobie zakpić z mojego stwierdzenia:

nie radzę z niego korzystać jak z systemu „pierwszego wyboru” i najlepiej dla Was, gdybyście bawili się nim na nieużywanym przez ogólnie urządzeniu.

~ kilka linijek wyżej

…powinni w tym momencie skapitulować. Dla własnego dobra.

A teraz zmierzę się ze Spartanem

Z powodu jednej, bardzo poważnej dla mnie wady tej przeglądarki nie mogę powiedzieć, żeby mi się w szczególny sposób podobała. Umiejscowienie paska adresu na górze jest brutalnym aktem gwałtu nie tylko na moich przyzwyczajeniach, ale i ogólnej wygodzie korzystania z przeglądarki. Mobilny IE oferował pasek na dole, do którego łatwo było sięgnąć kciukiem i czasem obsłużyć go jedną ręką. Microsoft od teraz orzekł: „niechaj stanie się inaczej”. No i stało się. Pasek jest na górze, nie sięgniemy go kciukiem i z automatu posmutniałem. To, co nierzadko udawało mi się bez dzierżenia urządzenia w dwóch dłoniach od teraz mi się nie uda. No, chyba, że będę korzystać z IE, które będzie już tylko „dodatkiem” do całości. Mam nadzieję, że gigant pójdzie po rozum do głowy i udostępni możliwość personalizacji tego elementu przeglądarki. I wtedy wszyscy będą zadowoleni.

1

Nie wypowiem się w kwestii wydajności przeglądarki, bo najzwyczajniej nie jestem w stanie tego wiarygodnie sprawdzić. Moim skromnym zdaniem nie ma dużej różnicy między tym, co oferuje pod tym względem IE, a co potrafi w tej kwestii Spartan. Przeglądarka po prostu działa. I tyle.

Tryb czytania w IE od zawsze chwaliłem i wielkich różnic nie widzę w stosunku do tego, co daje mi Spartan. To działa po prostu tak, jak należy. Za to dodawanie artykułów z Internetu „na potem” to już ta opcja, która do gustu przypadła mi najbardziej. Często jest tak, że czytam coś w Internecie – na przykład w autobusie. Zaraz muszę wysiadać i najpewniej nie zdążę. Mogę sobie to zapisać na potem, gdy już czasu będę mieć nieco więcej. Super, świetne, dobrze pomyślane. Od teraz już o niczym nie zapomnę.

O ile będę korzystać ze Spartana.

Nowe kontakty

Osoba odpowiedzialna za projektowanie tej informacji powinna dostać karną czapeczkę z napisem: „DONKEY” jak w kreskówkach. Takiego marnotrawstwa miejsca nie widziałem jeszcze nigdzie. Poprzednia wersja Kontaktów mieściła na jednym ekranie koło 7-8 osób, teraz zmieszczą się cztery do pięciu. Windows Phone wybrałem za praktyczny minimalizm i rozsądne rozmieszczenie elementów systemu. Drogi Microsofcie, proszę bardzo. Idźcie w stronę upodabniania platformy mobilnej do iOS i Androida, ale przy okazji nie psujcie efektu, dla którego powstrzymałem się od wybrania ekosystemu Google i Apple.

3

Aplikacja podzielona jest na trzy karty – Kontakty, Co nowego i Grupy. Pierwsza z nich prezentuje zapisane profile z podziałem alfabetycznym. Zlikwidowano przy okazji jedną z bardziej pomocnych funkcji, jaką było szukanie kontaktu po literce (naciśnięcie kwadratu identyfikującego literę i wybranie jednej z nich na ekranie). To zastąpiono polem tekstowym wyszukiwania. Podczas testowania „nowego” rozwiązania, aplikacja Kontaktów wykrzaczyła się.

W „Co nowego” będą natomiast lądować wszystkie informacje z aplikacji społecznościowych, które będą dotyczyć naszych kontaktów. Natomiast Grupy będą obejmować utworzone przez użytkownika zbiory kontaktów uszeregowane według chociażby ich przeznaczenia – rodzina, praca, ważne, itp.

Nowy Outlook oraz Kalendarz

Nowy Outlook nie jest może tak przejrzysty, jak to było w przypadku systemowej aplikacji poczty e-mail w Windows Phone 8.1, jedna funkcja szybkiego flagowania i usuwania niepotrzebnych wiadomości oraz sprzężenie z Kalendarzem to dobry znak. Obydwie aplikacje są obecnie niedokończone, zapewne zostanie wdrożone ich wzajemne przenikanie się w kwestii organizacji zadań oraz wiadomości. Kalendarz natomiast podczas przewijania zadań oferuje szybki podgląd nadchodzących zapisanych wydarzeń, które są pobierane także z kalendarzy Google oraz Facebooka, niestety nie działają współdzielone kalendarze w usłudze Google Calendar i zapewne tak już zostanie.

5

Nowy, stary aparat

Od teraz standardowa aplikacja aparatu wygląda niemal tak samo, jak Lumia Camera, jednak w nieco okrojonej postaci. I oferuje podobnież niemal wszystko to, co oferuje nieco bogatsza propozycja od Microsoftu, oczywiście z uwzględnieniem braków technicznych Lumii 630 – braku dźwięku przestrzennego, lampy błyskowej i innych funkcji.

7

Mapy

maps

Przebudowaniu uległy także i aplikacje map, które przede wszystkim różnią się tym, iż pewne przyciski w programie zostały usunięte z dolnego paska na rzecz umieszczenia ich w górnej części prawego boku. I o ile aplikacja bardzo szybko radzi sobie ze znalezieniem żądanego miejsca, tak oddalenie danego punktu, przybliżenie, bądź przesunięcie mapy w bok powoduje tak niesamowite zgrzyty, że okazuje się ona zwyczajnie nieużywalna.

6

Wygląd systemu

Windows 10 dla telefonów komórkowych jest obecnie niesamowicie niespójny. Przy wybranym ciemnym motywie, niektóre aplikacje wyświetlają informacje tylko na jasnym, gdzieniegdzie znajdziemy stare suwaki włączników, a w innych miejscach już nowe, wskaźnik naładowania baterii wygląda tak, jakby komuś zabrano linijkę i ustawił go sobie „na oko”. System jest pełen niedoróbek i o ile z jednej strony moim obowiązkiem jest to podkreślić, to z drugiej już podobnie zobligowany jestem do tego, by zaznaczyć, iż takie jest prawo systemu we wczesnej wersji.

Podsumujmy. Windows 10 w obecnej kompilacji stabilnością nie dorównuje Krzywej Wieży w Pizie, która ostatnio rzekomo się poprawiła. Zwrotny jest jak niemal dwumetrowy obrońca Arsenalu – Per Mertesacker. Pełne pomieszanie z poplątaniem – widać pierwsze szlify Microsoftu w kwestii wprowadzania Adaptive UX. Mimo wszystko widać jednak, że przed Microsoftem jeszcze długa droga i nie chcę być złym prorokiem, ale… wydaje mi się, że będzie leciutka obsuwa z premierą systemu.