9

Wszyscy budujemy Warszawę dzięki Google Building Maker!

Autorem poniższego tekstu jest Bogusław Milka Dość niezauważenie w polskich mediach przeszedł kilka dni temu debiut nowego programu Google Building Maker. Najnowsze dzieło amerykańskiego koncernu to web’owa aplikacja do masowego przetwarzania zdjęć satelitarnych w modele trójwymiarowych budynków, które później będzie można zobaczyć w Google Earth. I tym razem sięgnięto po ideę „crowdsourcing” i postanowiono do […]

Autorem poniższego tekstu jest Bogusław Milka
Dość niezauważenie w polskich mediach przeszedł kilka dni temu debiut nowego programu Google Building Maker. Najnowsze dzieło amerykańskiego koncernu to web’owa aplikacja do masowego przetwarzania zdjęć satelitarnych w modele trójwymiarowych budynków, które później będzie można zobaczyć w Google Earth. I tym razem sięgnięto po ideę „crowdsourcing” i postanowiono do współpracy namówić rzesze wolontariuszy, którzy wyłącznie za możliwość umieszczenia swojego nazwiska w opisie modelu, na podstawie dokładnych zdjęć, wykonają pracę polegającą na przeniesieniu każdego fragmentu otaczającej nas rzeczywistości w trójwymiarowy świat.




Wydarzenie to istotne jest z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że właśnie pojawiło się bardzo proste w użyciu narzędzie, które daje szansę na zdygitalizowanie każdego budynku na świecie! Patrząc jak szybko rozwija się inna usługa Google – mające już ponad 15 milionów fotografii Panoramio – i tutaj o sukces nie będzie trudno. Po drugie dlatego, że zdjęcia, które udostępniono użytkownikom do pracy, wnoszą całkowicie nową jakość w porównaniu z tym, co do tej pory znaliśmy z Google Earth. Fotografie bowiem wykonane są w naprawdę bardzo wysokiej rozdzielczości, zaś dodatkową ich zaletą jest to, że zrobiono je nie tylko pionowo w dół, ale również pod kątem… i to z każdej strony świata! A zatem dowolny budynek możemy sobie obejrzeć z góry i dowolnego boku. A dla tych, którym i to mało… Google dorzuca jeszcze trochę ujęć z innych nietypowych kątów (zależnie od lokalizacji do dyspozycji jest nawet do 10 zdjęć jednego terenu).

POLSKA już w pierwszej puli

Na początek do obróbki przygotowano 50 najważniejszych z punktu widzenia strategii Google miast świata. W tym gronie są aż trzy lokalizacje z Europy Środkowej, w tym Warszawa. Nie jest to co prawda jeszcze całe miasto, ale udostępniony wycinek jest bardzo reprezentacyjny i na pewno przyjemny do modelowania. Polscy uczestnicy programu mają do dyspozycji Centrum Warszawy, Śródmieście, Mokotów, kawałek Ochoty, Saską Kępę oraz parę drobniejszych obszarów sąsiadujących z tymi już wymienionymi. Oczywiście nie jest tak, że wszystko można jeszcze narysować (czy oznaczyć swoim nazwiskiem). Musimy pamiętać, że kilka miesięcy temu Google sam udostępnił sporo budynków z centrum miasta i teraz największa szansa na znalezienie czegoś „wolnego” jest ciut dalej – około 2-3 km od Pałacu Kultury i Nauki. Ale nie należy się martwić, materiału nie zabraknie. Kto ma ochotę na wizualizowanie budynków mieszkaniowych, na pewno znajdzie coś dla siebie. Na Mokotowie wciąż jest „wolnych” mnóstwo tworów z „wielkiej płyty”, a jak i ten teren się skończy, Google na pewno udostępni nam nowe fragmenty stolicy :)

A pamiętać trzeba, że przygotowanie modeli trójwymiarowych nigdy nie było jeszcze tak proste. Owszem, można było skorzystać z nie najbardziej skomplikowanej aplikacji SketchUp, ale wymagała ona instalacji na komputerze i… nauczenia się jej obsługi. Teraz mamy do czynienia z w pełni webowym interfejsem zbliżonym do Google Maps, który obsługuje się zupełnie intuicyjnie. Wystarczy oznaczyć myszką wierzchołki wybranego budynku i już gotowe! Program sam wytnie fragmenty zdjęć i nałoży je na ściany bryły. Dla wymagających, wciąż możliwe jest „dostrojenie” budynku w aplikacji SketchUp.

Video z demonstracją działania Google Building Maker (polskie napisy)

Zdjęcia rzucają na kolana

Wracając do samych zdjęć, bez których nasza praca w roli „modelarza” nie byłaby możliwa, to ich jakość naprawdę powala na kolana. Gdy porównać je z tymi dostępnymi do tej pory w Google Earth, to różnica jest ogromna. Zresztą widać to najlepiej na załączonych zrzutach ekranowych. I tu pojawia się dodatkowe pytanie… Jak wykonano te zdjęcia? Czy to są fotografie satelitarne? Czy komercyjne firmy z USA mają aż takie możliwości „podglądania nas” na codzień? A jeśli oni mogą tyle, to ile może sprzęt wykorzystywany do celów militarnych?

Spróbujmy przez chwilę przeanalizować dostępny materiał. Z informacji zawartych w aplikacji nie wynika wprost źródło i data pozyskania zdjęć. W niektórych zagranicznych serwisach pojawiły się szybko dementowane doniesienia, że fotografie mogły być wykonane przez satelitę GeoEye-1 (należący do prywatnej firmy, mającej kontrakt z Google… i noszący logo tej firmy na swoim poszyciu). Biorąc jednak pod uwagę, że został on wystrzelony na orbitę we wrześniu ubiegłego roku, a fotografie przedstawiają wcale nie najnowszą Warszawę w słoneczny dzień, nie wydaje się to do końca możliwe. Skąd też taka mnogość kątów na zdjęciu satelitarnym? Czy satelita tego samego dnia mógł przelecieć nad Warszawą kilka razy w różną stronę? Oczywiście, że nie. A zatem możemy już poczuć się bezpiecznie… te fotografie to na pewno zdjęcia lotnicze robione z niskiego pułapu. Nie zmienia to jednak faktu, iż to olbrzymia kopalnia wiedzy o Warszawie i spora frajda z odnajdowania detali nadal pozostaje. Można dla przykładu skontrolować wszelkie dachy budynków i sprawdzić czy są posprzątane. Ciekaw jestem czy na budynku Universalu do dzisiaj leży porzucona na dachu (widoczna na zdjęciu) literka „M” ze świecącej reklamy „Era nadaje rytm”, która wcześniej zdobiła ściany tego gmachu :)

A z kiedy są w takim razie te zdjęcia? Wszystko wskazuje na to, że muszą one pochodzić z końca sierpnia ubiegłego roku. Można to poznać po… innych reklamach zawieszonych na ulicach, z których to Warszawa wręcz słynie. Wokół skrzyżowania ulicy Marszałkowskiej i Aleii Jerozolimskich możemy znaleźć wiele billboardów promujących odbywający się 7 września 2008 r. koncert polskich gwiazd na Wembley pod nazwą „PKO BP London Live”. Widać też reklamę biegu „The Human Race” (31.08.2008) oraz siatki zapowiadające premierę filmu „Małpy w kosmosie” (29 sierpnia 2008), nota bene granego wówczas w kinie Atlantic, co widać na jego ścianie :). Z fotografii płynie tyle informacji, że na siłę można by się pokusić o wyznaczenie dokładnego dnia i godziny zrobienia tych zdjęć – chociażby na podstawie cieni budynków (szczególnie tych wysokich w Centrum). Wystarczyłoby odwzorować warunki oświetlenia w Google Earth i odczytać odpowiadające im wartości na osi czasu. Na potrzeby tego artykułu ograniczyłem się jednak wyłącznie do stwierdzenia, że to późny sierpień, godziny bardzo poranne :)

Aplikacja do modelowania czy eksploracji?

Tempo działania aplikacji w tej chwili nie jest najlepsze. Często pojawiają się informacje o utracie łączności z serwerem obrazków, a na załadowanie zdjęć też trzeba chwilę poczekać (wielokrotnie widać „błąd pobierania obrazów”). Innym denerwującym dla eksploratorów ograniczeniem jest limitowanie obszaru, który można wokół danego budynku obejrzeć. Nie jest tak, jak w Google Maps czy Google Earth, że możemy bezkresnie przesuwać się po mapie. Tutaj chodzimy po jednym dużym zdjęciu, które w rzeczywistym terenie zamyka się maksymalnie w kwadracie 500 z 500 metrów. Jest trochę niewygodnie, ale i tak warto. To gigantyczne źródło wiedzy o Warszawie, które mocno wciąga. Szkoda, że fotek tych nie można po prostu obejrzeć w Google Earth, ale może taki był właśnie zamysł twórców? Mając je tylko tu, szybciej zamodelujemy cały świat…

Dodatkowe informacje do tekstu:
Adres do aplikacji: http://sketchup.google.com/3dwh/buildingmaker.html
Satelita GeoEye-1 http://pl.wikipedia.org/wiki/GeoEye-1
Oficjalna strona GeoEye http://www.geoeye.com/CorpSite/
Informacje o Google Building Maker na oficjalnym blogu Google SketchUp http://sketchupdate.blogspot.com/2009/10/introducing-google-building-maker.html