3

Współtwórca FarmVille zainwestował 300k USD w ogórki

Jakkolwiek tytuł nie brzmi absurdalnie to prawda, Sizhao Zao Yang zainwestował 300K USD w startup o warzywnej nazwie Cucumbertown. Startup mimo nazwy nawiązującej do warzywa, którego krzywizną swojego czasu zajmowała się Unia Europejska, nie zajmuje się na co dzień sadzeniem tego warzywa, ani nawet jego sprzedażą. Nazwa związana jest z żywnością i właśnie to jest […]

Jakkolwiek tytuł nie brzmi absurdalnie to prawda, Sizhao Zao Yang zainwestował 300K USD w startup o warzywnej nazwie Cucumbertown. Startup mimo nazwy nawiązującej do warzywa, którego krzywizną swojego czasu zajmowała się Unia Europejska, nie zajmuje się na co dzień sadzeniem tego warzywa, ani nawet jego sprzedażą. Nazwa związana jest z żywnością i właśnie to jest „polem uprawnym” startupu – Cucumbertown to nowa niezwykła platforma blogowa.

Swojego czasu zastanawiałem się nad własnym blogiem kulinarnym, a raczej video blogiem, jednak z braku czasu musiałem ten pomysł tymczasowo zawiesić. Tak, jestem mężczyzną i lubię gotować, sprawia mi to przyjemność! W kuchni czuję się jak ryba w wodzie, rozładowuję stres po całym dniu w pracy, przelewam emocje i uczucia w to co gotuje – po prostu to kocham.

Nic nie sprawia kucharzowi więcej radości niż przyrządzenie czegoś pysznego i możliwość podzielenia się tym pachnącym i smakowitym daniem z innymi np. z ukochaną osobą lub znajomymi. Nie dziwi mnie więc fakt istnienia wielu blogów kulinarnych, a tym bardziej fakt pojawienia się Cucumbertown- platformy blogowej, a dokładniej książki kulinarnej on-line, którą może tworzyć każdy. Zarówno kucharz amator, który gotuje tylko dla siebie lub znajomych (taki jak ja) jak i profesjonalny kucharz, szef dużej restauracji.

 

 

Twórcą i założycielem jest niejaki Cherian Thomas, osoba mniej lub bardziej znana niektórym czytelnikom. Thomas to jeden z byłych inżynierów niegdyś pracujący dla znanej chyba wszystkim korporacji Zynga. Aktualny skład tworzący ogórkowe miasto składa się z czterech osób. To niewiele – jednak pamiętajmy, że to startup, który jest po swojej pierwszej rundzie finansowania. Co ciekawe, zazwyczaj startupy tworzą dobrzy znajomi ludzie interesu, którzy zjedli ze sobą przysłowiową „beczkę soli”. W tym wypadku jest inaczej. Wszystkie cztery osoby poznały się całkiem niedawno, bo około miesiąca temu, a na co dzień mieszkają na 3 innych kontynentach. Prace nad samym portalem zaczęły się ok. 3 miesiące temu. W dniu wczorajszym zakończyła się pierwsza runda seed, w której ogórkowe miasto zebrało 300k USD.

Do inwestorów, których warto wymienić (poza już wymienionym Sizhao Zao Yang) należą m.in. Paul Singh z 500 Startups, Naval Ravikant z AngelList czy Maneesh Arora twórca MightyText. Trzeba zwrócić uwagę na to, że Cherian Thomas nie mieszka na co dzień w USA (co prawda posiada trochę kontaktów w Sillicon Valley) i udało mu się uzyskać finansowanie od bardzo znanych inwestorów. Pytanie jak mu się to udało? Ogórkowe miasto jest jednym z pierwszych startupów korzystających z AngelListDocs, czyli miejsca w sieci gdzie Startupy mogą spotkać potencjalnych Inwestorów.

Wracając do tematu, co takiego unikalnego ma w sobie ogórkowe miasto i dlaczego warto tam zaglądać, a może nawet przesiąść się na niego z wordpressa (o ile gotujemy i blogujemy)? Zgodnie ze słowami twórców Cucubertown, misją startupu jest umożliwienie kucharzom-amatorom oraz szefom restauracji łatwego sposobu na publikację swoich przepisów i pomysłów kulinarnych w łatwy, przystępny sposób za pomocą intuicyjnego interfejsu. Ogórki chcą przekazać w ręce kulinarnych entuzjastów alternatywną platformę do zamieszczania przepisów. Platforma ma być nowym konkurentem na rynku platform dla blogów kulinarnych i stanąć do walki z Tumblrem, WordPressem czy Bloggerem. Twórcy twierdzą, że Cucumbertown będzie tym czym jest Dribbble dla projektantów. I co ważne, platforma ma budować społeczność wokół gotowania.

Po prostu ogórkowe miasto ma być platformą dla każdego pasjonata kulinarnych ekscesów. Zaczynając od osób, które dopiero stawiają pierwsze kroki w kuchni, a kończąc na profesjonalistach. Cucumbertown oferuje łatwe dodanie przepisów, możliwość dopisywania własnych porad do czyichś postów, komentowania za pomocą zdjęć czy filmów. Cucumber to już nie tylko hosting, a przede wszystkim społeczność wokół kuchni. Zgodnie ze słowami Thomasa Ogórkowe miasto to miejsce, w którym każdy w łatwy i szybki sposób doda, skomentuje, oceni i znajdzie ciekawy przepis.

Moim zdaniem to nie jest nawet portal blogowy, bardziej nazwałbym go wielką internetową książką kulinarną, która składa się z wielu mniejszych prywatnych książeczek. Oczywiście każdy może tworzyć nieskończoną ilość książek np. specjalną dla wypieków i specjalną z daniami na grilla. Także wirtualna biblioteka kulinarna będzie powiększała się nieskończenie. Tak jakby w jednej wielkiej książce kulinarnej ktoś schował wiele małych książek z przepisami i każdy mógłby dodawać nowe. Jak słusznie zauważył twórca portalu, forma podawania przepisów jest zbliżona do stenografii, przepisy są maksymalnie uproszczone bez zbędnych wielozdaniowych opisów, porównań i upiększeń.

 

Przy każdym przepisie znajdziemy kilka podstawowych informacji o nim czyli składniki, czas przygotowania, wielkość porcji no i właściwy przepis. Jak już nadmieniłem sam przepis jest uproszczony do maksimum i nawet najbardziej oporna osoba, która na co dzień przypala wodę na herbatę zrozumiałaby je. Wszystkie czynności opisane są prosto, jednozdaniowo bez wymyślnej nomenklatury czyli: prosto – łatwo – sensownie.

Wprowadzony został także element rywalizacji. Każdy może oceniać przepisy, skala to gwiazdki oraz ilość komentarzy. Zbierając punkty (gwiazdki i komentarze) czyli otrzymując najlepsze noty możemy być uwzględnieni w rankingu czyli w tzw. The Tribe. Jest to dość ciekawe rozwiązanie bo nigdzie indziej się z nim nie spotkałem, by blogerzy, a raczej kucharze rywalizowali ze sobą w rankingu. No może widziałem jak rywalizują ze sobą, a wymiernikiem fajności była ilość subskrybentów na YT.

Po trwających beta testach, portal w przeciągu kilku dni otworzy się na nowych użytkowników i mam nadzieję, że będzie milowym krokiem wokół gotowania i blogowania. Myślę, że portal ma duże szanse na sukces. Przede wszystkim z tego powodu, że każdy gotuje (no może prawie każdy) a Cucumbertown umożliwia dodawanie przepisów w łatwy jak budowa cepa sposób, no i oczywiście służy jako skarbnica nowych przepisów i inspiracji.