1

Wrażenia z Mobile World Congress

Autorem poniższego testu jest Jakub Szlapański (xpro.biz) Nie będę się rozpisywał na temat nowych modeli telefonów, bo o nich czytaliście już na pewno parę razy, ograniczę się do wyrażenia swojej opinii na temat wydarzenia samego w sobie. Pierwsze wrażenie, jak będą wyglądać targi można było wyrobić sobie już w niedzielny wieczór, kiedy odbyło się dosyć […]

Autorem poniższego testu jest Jakub Szlapański (xpro.biz)
Nie będę się rozpisywał na temat nowych modeli telefonów, bo o nich czytaliście już na pewno parę razy, ograniczę się do wyrażenia swojej opinii na temat wydarzenia samego w sobie.

Pierwsze wrażenie, jak będą wyglądać targi można było wyrobić sobie już w niedzielny wieczór, kiedy odbyło się dosyć nieformalne spotkanie, Mobile Sunday. Zaproszenia nie obowiązywały do momentu, gdy było jeszcze gdzie upychać ludzi – weszło tam może ze sto osób (czyli mniej więcej trzykrotnie więcej niż powinno). Jednak w końcu przestano wpuszczać nowych gości, proponując im integracje w innym miejscu.

Nazajutrz nie było aż tak strasznie, powierzchnia targów jest olbrzymia (8 wielkich hal), dostosowana do ilości wystawców. Jeżeli ktoś chce zobaczyć wszystkie stoiska, to cztery dni są czasem minimalnym. Dodam, że część wystawców dawkowała informacje, na przykład na stoisku Nokii premiery nowych telefonów miały miejsce zarówno w poniedziałek, jak i wtorek.

Organizacja na najwyższym poziomie. Wiele prospektów ułatwiających życie (np. gdzie zjeść, mapa Barcelony itp.). Piękny, trzystustronicowy katalog, wydrukowany na kredowym papierze (info o tym, że drewno na papier nie pochodziło z lasów tropikalnych jest w widocznym miejscu), w pełnym kolorze… i naprawdę dużo przydatnych informacji… tyle że katalog waży prawie kilogram. Sporą zaletą okazała się aplikacja na komórkę, zawierająca mapę targów i, co ważniejsze, dane lokalizacyjne wszystkich wystawców. Z tego korzystało się naprawdę wygodnie. Wielkim nieobecnym był, jak chyba zauważyliście po braku jakichkolwiek wzmianek prasowych, Google. Firma z Mountain View była co prawda obecna na MWC, ale nie miała własnego stoiska wystawowego. Za to mogło się tam odbyć parę spotkań „za zamkniętymi drzwiami”, Google posiadał tam dwa „hospitality suites”, niewielkie pomieszczenia, służące raczej do spotkań biznesowych.

Zaskoczeniem była dla mnie ilość pawilonów krajowych – dwadzieścia sztuk, od najmniejszego pawilonu holenderskiego (tylko trzech wystawców), do olbrzymich kompleksów Francji i Hiszpanii. W każdym z nich można było znaleźć oddzielne stoiska firm, które zostały zaproszone do współpracy. Uważam, że to naprawdę świetna inicjatywa, strategia typu win-win, w każdym przypadku wyglądało to profesjonalnie i rzetelnie. Mam nadzieję, że ludzie, którzy wydają nasze pieniądze na budowanie marki Polski wezmą taką formę promocji pod uwagę w przyszłym roku.

Refleksja na temat rynku – spodziewałem się, chyba jak wszyscy, zobaczyć nowe telefony z Androidem, jednak deklaracje na ich temat okazały się być bardzo ostrożne, zwykle mówiło się o „innym systemie” w planach, więcej informacji nie dało się wycisnąć. Tylko HTC miał specjalnie wydzieloną część swojego stoiska, w zielonym kolorze (gdzie można było pobawić się tylko G1). Jeżeli chodzi o członków fundacji LiMo, takich jak NEC czy Panasonic, dumnie podkreślali fakt, że wspierają linuksa (informacja o członkostwie w fundacji była prezentowana na początku stoiska). Symbian już niedługo będzie dostępny dla firm za jedyne 1500$ + VAT, być może to uratuje go przed utratą pozycji na rynku. Nie można więc powiedzieć na pewno, jakie będą losy młodych systemów, które stanowią tanią alternatywę dla systemów sprawdzonych, królujących na rynku.

Grzegorz Marczak > Polecam również zajrzeć na blog Piotrka Wrzosińskiego – jest tam sporo materiałów i komentarzy z MWC.