18

“Wprost” już odpłatnie. Czy z PDF-em na tablety to falstart?

Autorem poniższego tekstu jest Piotr Koźmin Trudno wyrokować, czy gazety na tabletach odniosą sukces, w każdym razie na tyle spektakularny, aby uratować wydawców prasy drukowanej przed postępującym spadkiem nakładów. Dotychczasowe zmienne losy różnych projektów, w tym zwłaszcza the Daily czy Wired, a szczególnie polskiego “Przekroju” każą z odpowiednim dystansem podchodzić do buńczucznego pobrzękiwania szabelką na […]

Autorem poniższego tekstu jest Piotr Koźmin

Trudno wyrokować, czy gazety na tabletach odniosą sukces, w każdym razie na tyle spektakularny, aby uratować wydawców prasy drukowanej przed postępującym spadkiem nakładów. Dotychczasowe zmienne losy różnych projektów, w tym zwłaszcza the Daily czy Wired, a szczególnie polskiego “Przekroju” każą z odpowiednim dystansem podchodzić do buńczucznego pobrzękiwania szabelką na starcie. Kto jednak losu nie wykupi, ten niech nie liczy na wygraną. Czy Wprost daje sobie szansę na sukces w tabletowej “loterii nadziei” wydawców na przyszłość po zmierzchu prasy drukowanej, tudzież zepchnięciu jej do niszy? Od początku marca wydania Wprost na tablety i smartfony są odpłatne. Co w zamian? Niestety, adaptowany PDF w obudowie chałupniczej aplikacji. Ale jest i deklaracja zmian “w drugim półroczu 2012”.

Moje czytelnictwo prasy dzieli się na epokę przed i po zakupie iPada. Dzięki tabletowi mam dostęp do ulubionych wydawnictw bez wyprawy do kiosku, i to w dodatku najczęściej taniej niż w sprzedaży tradycyjnej. Konsumowanie prasy w ten sposób nie jest dla mnie geekowym rytuałem wymagającym poświęceń, tylko codziennością wyabstrahowaną od technikaliów. Czysty pragmatyzm podszyty wygodą – włączam tablet, uruchamiam aplikację i … czytam. Jak kupuję nowe wydanie, to oczekuję nieabsorbującego mnie procesu składającego się maksymalnie z kilku klików. Chcę się skupić na treści merytorycznie i estetycznie, czego nie da się inaczej zrealizować, jak poprzez dedykowane wydanie na tablety. I tylko dedykowane.

Konsumpcja treści magazynu dedykowanego dla tabletu jest intuicyjna – typowo, przewijanie w dół prowadzi nas w głąb treści danego artykułu, przewijanie w bok odsłania kolejne artykuły. Bez konieczności powiększania, zmniejszania, przesuwania i tym podobnej ekwilibrystyki po PDF-owej stronie, która była pierwotnie przygotowana pod druk, a nie prezentację ekranową. Wersja skrojona pod tablety to także wiele możliwości dynamicznej prezentacji treści uzupełniających i wreszcie multimediów, których statyczny PDF nie jest w stanie zaoferować. Zamieszczony poniżej klip unaocznia z grubsza istniejący rozziew, który tylko pogłębia się poprzez bezpośrednie obcowania z aplikacjami Newsweeka i Wprost (uprzedzając wątpliwości – iOS nie pozwala standardowo na nagranie screencasta z poziomu aplikacji).



Półśrodki są zniechęcające na dłuższą metę, w końcu zmęczą i wytrwałego geeka, który też czasami ma ochotę być nie mechanikiem, a wyłącznie kierowcą swojego samochodu, albo nawet pasażerem na tylnym siedzeniu. Taka niezmącona radość z jazdy. Zarzuciłem szybko korzystanie z platformy eGazety – niestabilna aplikacja, wydania w postaci PDF-ów i zakup poza aplikacją, na stronie webowej. Operator eGazety (nie on jeden zresztą) nie chciał się dzielić przychodami z AppStorem, to ma przynajmniej jednego klienta mniej.

Wprost na cyfrowo

Wprost funkcjonuje w wydaniu cyfrowym od dawna i zdążył zbudować wartą uwagi pozycję. Wg informacji otrzymanych od reprezentującej Wprost p. Anny Pawłowskiej-Pojawy (PR Manager Point Group SA), miesięczna sprzedaż cyfrowych wydań tego magazynu na platformach e-Gazeta, Nexto, e-Kiosk oraz wprost.pl wynosi łącznie 12 tys. Z kolei liczba pobrań wszystkich wydań Wprost na iPad w Appstore od samego początku (połowa sierpnia 2011) wynosi ponad 40 tys. Sama aplikacja Wprost została ściągnięta 34 tys. razy i jest użytkowana przez ok. 16 tys. czytelników. Warto wspomnieć, iż Wprost jako jedna z bardzo nielicznych gazet odnotował w ubiegłym roku wzrost dwucyfrowy wzrost sprzedaży wydania tradycyjnego.

Przez dłuższy czas Wprost oferował swoje wydania tabletowe bezpłatnie. Ponieważ stan uzębienia darowanego wierzchowca przysłowiowej krytyce nie podlega, tedy czekałem cierpliwie, aż z brzydkiego kaczątka w postaci niechlujnej aplikacji i PDF-owych wydań wykluje się coś na miarę tabletowego Newsweeka, albo chociaż Polityki. Wprost przekładał wprowadzenie odpłatności, co miało nastąpić najpierw w okolicach grudnia ubiegłego roku. Termin minął, a Wprost ciągle pozostawało w Appstorze bezpłatne, co pozwalało domniemywać, że może przeciągają się prace nad nową wersją aplikacji – dedykowaną dla tabletów.

Próżne nadzieje

Wraz z ostatnimi wydaniami oraz w Internecie pojawiła się informacja o wprowadzonej płatności, w zachęcającej w stosunku do wydania kioskowego kwocie 0,79 euro za pojedyncze wydanie, analogicznie zresztą do Newsweeka i Polityki. Jednak pierwsze dni egzemplifikowały teorię chaosu – nowego wydania nie można było w Appstore ani pobrać bezpłatnie, ani tym bardziej kupić. Aplikacja generowała stosowny komunikat, a użytkownicy – stosowne rozczarowanie, dając mu stosowny upust w komentarzach.

Zapytanie wysłane 8 marca do działu wsparcia Wprost zaowocowało – po kilku dniach – wyjaśnieniem, że awaria została usunięta. Aliści, ku mojemu zdziwieniu mogłem pobrać najnowszy numer … bezpłatnie, co nasunęło mi przypuszczenie, że może jest to rodzaj nienazwanej wprost rekompensaty. Niedługo jednak potem nie mogłem już do raz pobranego w ten sposób bezpłatnie numeru dostać się ponownie, ponieważ aplikacja zażądała bezpardonowo … opłaty. Więc chyba to jednak nie było to zadośćuczynienie, w każdym razie jego konstrukcja biznesowa pozostaje dla mnie zagadką.

Awarię z płatnościami Wprost tłumaczy (źródło jak wyżej) w następujący sposób: “Zarówno Wprost, jak i pozostałe magazyny PMPG, czyli Bloomberg Businessweek Polska oraz Film, są dostępne w Appstore i Android Market odpłatnie od początku marca. Zaraz po uruchomieniu płatności wystąpił problem z zakupem Wprost w Appstore. Przyczyną problemu był upgrade aplikacji związany z wprowadzaniem możliwości zakupu magazynu w prenumeracie. Usterka powstała w samym Apple i mogła zostać usunięta tylko przez dział techniczny Apple, niezależnie od nas. Jednocześnie pozostałe tytuły, czyli Bloomberg Businessweek Polska i Film były cały czas dostępne, zarówno jako pojedyncze wydania, jak i w prenumeracie.” I jeszcze fragment wart uwagi dla posiadaczy urządzeń spod znaku zielonego robota: “Dodatkowo uruchamiamy właśnie płatny dostęp do naszych tytułów na urządzeniach z systemem operacyjnym Android. Płatności będą obsługiwane przez PayPal. Jesteśmy pierwszym wydawcą w Polsce, który wprowadził tego typu rozwiązanie.” Jest i łyżka dziegciu – aplikacja Wprost na moim SGS Plus kilkakrotnie uległa awarii właśnie na etapie płatności via Paypal, więc funkcjonalność ta wymaga jeszcze weryfikacji i dopracowania.

Aplikacja Wprost na iPada to w dalszym ciągu dolna półka. Konia z rzędem temu, kto będzie w stanie sensownie nawigować po spisie treści z granulacją do pojedynczego artykułu. Wybranie danego tytułu przenosi bowiem do … pierwszego artykułu w danym dziale. Ponadto asceza interfejsu nie jest tutaj bynajmniej z gatunku tych spoza znaku nadgryzionego jabłka, gdzie jest zabiegiem świadomym, a nie brakiem pomysłu, czym wypełnić przestrzeń ekranu. Złego wrażenia dopełnia zwyczajne niechlujstwo z polskimi znakami, które na pierwszy rzut oka są wzięte z innej czcionki.

Pomimo, że ostatnia aktualizacja aplikacji pochodzi z 6 marca br., to jednak wg opisu naczelnym Wprost pozostaje niezmiennie Tomasz Lis, który został z tej funkcji odwołany miesiąc wcześniej.

Czekamy na 2H2012

Zawód sięgnął zenitu, gdy po perypetiach z płatnościami dokonałem w końcu zakupu i pobrałem … PDF-a. Jakość konsumpcji treści nie zmieniła się ani o jotę. Można za to kupować magazyn w odnawialnej prenumeracie. Wprost dostarcza słabej jakości czytnik PDF do konsumpcji swojej treści na tablecie. Dodajmy, treści o dobrej jakości w sensie dziennikarskiego rzemiosła, z czym, mam nadzieję, zgodzą się nie tylko entuzjaści tego magazynu. Z informacji uzyskanych od p. Anny Pawłowskiej-Pojawy wynika, że wersja dedykowana na tablety planowana jest na “drugie półrocze 2012”. Ponadto wprost zapowiada: “kolejną wersją aplikacji, wzbogaconą o nowe szablony, treści, funkcjonalności, multimedia i wykorzystującą w większym stopniu konwergencję mediów oraz opcję aktualizacji informacji tygodnika o treści z serwisu Wprost.pl.”

Tymczasem Wprost, po uporaniu się z chorobą wieku dziecięcego pn. “płatności”, radzi sobie zupełnie nieźle (20.03.2012) w Appstorze – w kategorii najbardziej dochodowych aplikacji News (“top grossing”), zajmuje pierwsze miejsce w przypadku iPhone’a i (ale tutaj nie ma realnej konkurencji) oraz czwarte miejsce dla iPada (prymat przypada Newweekowi, za którym plasuje się Polityka). Czas pokaże, czy Wprost utrzyma wysoką lokatę, czy był to tylko efekt nowości.

Pouczająca jest też lektura komentarzy dot. aplikacji (wszystkie wersje) i jej rating przez użytkowników. Obserwujemy tutaj dość wyraźną polaryzację typu love-hate – liczba ocen bardzo dobrych jest wprawdzie niemała, ale też i całkiem pokaźny jest odsetek opinii negatywnych. Ponadto nierzadko daje się zauważyć efekt “premii za bezpłatność”, tzn. użytkownicy są dla aplikacji łaskawi z tegoż tylko powodu, iż wydania magazynu są darmowe.

Zastanawiam się jednak, czy nie warto było wprowadzenia odpłatności skorelować w czasie z udostępnieniem dedykowanej aplikacji na tablety, skoro jest to już faktycznie niezbyt odległe. Nie wiem, czy starczy mi samozaparcia, aby konsumować Wprost na tablecie z zaciśniętymi zębami, sięgając jednocześnie do portfela (już chyba wolę dostosowaną do e-papieru ePUB-ową wersją sprzedawaną przez Legimi). A tak, za jednym zamachem Wprost mógłby wejść z płatnościami i z nową aplikacją obsługującą dedykowane wydania do pierwszej ligi w świecie tabletów, do czego bez wątpienia predystynuje go jego pozycja zarówno w świecie tradycyjnych mediów, jak i na platformach cyfrowej dystrybucji treści.

Ale zaraz, wydanie PDF-owe ma i jedną zaletę, powiedzmy – techniczną. Jego objętość to niewiele ponad 20 MB (Wprost), co w stosunku do ok. 200 MB iPad-owego wydania Newsweeka czyni “pewną” różnicę, jeżeli chcę pobrać najnowsze wydanie w zasięgi sieci komórkowej, np. w podróży. To oczywiście nie jest dostatecznie silny argument za przedłużaniem żywota wersji PDF-owej. Niezłym tropem podąża tutaj Polityka, pozwalając określić, czy pobierane wydanie ma zawierać materiał audio. Jakie innowacje zaproponuje Wprost na tablety w 2H2012?

Piotr Koźmin