Gry

World of Tanks + anime - tylko w Japonii – GAMEINFORMATOR#27

KK
Karol Kopańko
2

Poprzedni tydzień upłynął zdecydowanie pod znakiem jednego wydarzenia – porzucenia „growego powołania” przez jednego z najbardziej utalentowanych ludzi w tej branży Phila Fisha. Developer jak sam mówi, nie mógł już wytrzymać natężenia krytyki jaka spadała pod jego adresem. Jeśli chcecie dowiedzieć s...

Poprzedni tydzień upłynął zdecydowanie pod znakiem jednego wydarzenia – porzucenia „growego powołania” przez jednego z najbardziej utalentowanych ludzi w tej branży Phila Fisha. Developer jak sam mówi, nie mógł już wytrzymać natężenia krytyki jaka spadała pod jego adresem. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o twórcy „Fez” to zapraszam tutaj, a tymczasem przyjrzyjmy się co jeszcze wydarzyło się w minionym tygodniu: nowości ze świata „Gwiezdnych Wojen”, japońskie „World of Tanks”, kolejny „The Humble Bundle”.

Nowości ze świata „Gwiezdnych Wojen”

Po przejęciu przez Disney’a praw do marki stworzonej przez George’a Lucasa na światło dzienne zaczyna wypływać coraz więcej szczegółów związanych z grową historią tej serii. Ostatnio informowałem Was o przeniesieniu pierwszej części „Knights of the Old Republic” na iPada, co zrobiono pod pretekstem uczczenia 10 rocznicy jej premiery. Jednak myślę, że zdecydowanie lepszym prezentem dla wszystkich fanów mieczy świetlnych byłaby zapowiedź pełnoprawnego domknięcia trylogii.

Jak na razie niestety się na to nie zanosi, ale dzięki dziennikarzom z serwisu Eurogamer, którzy przeprowadzili wywiad z jednym z czołowych pracowników studia Obsidian Entertainment, Chrisem Avellonem, wiemy, że jeszcze kilka lat temu studio bardzo poważnie myślało o dalszym ciągnięciu serii:

Szczerze mówiąc, nie znam wszystkich powodów, dla których LucasArts nie dał zielonego światła grze. Może firma chciała mieć własny wewnętrzny zespół, który zrobi KOTOR-a 3, a może uznała, że projekt jest nieopłacalny.

Słuchając podcastu dalej możemy dowiedzieć się, że „KotOR 3” w momencie skasowania go przez LucasArts znajdował się na bardzo wczesnym etapie produkcji, co znaczy mniej więcej tyle, że zarysy produkcji były już dość dobrze dopracowane. Wiadome było choćby, że jedną z głównych ról w „trójce” odegrać miałby Revan (wielki nieobecny drugiej części). Miałby on stać się celem do wytropienia sterowanej przez gracza postaci.

Szczerze mówiąc, to w momencie odsłuchiwania wypowiedzi Avallona nawet ucieszyłem się, że LucasArts zniknęło już z powierzchni growego świata. Bowiem jeśli wydawca nie chce wspierać tak kultowej dla wielu marki, to działa nie tylko na własną szkodę, ale też graczy, dla których wydany w zeszłym roku MMORPG „Star Wars: The Old Republic” stanowi projekt zupełnie różny i bynajmniej nie kontynuujący wątków obu „KotORów”.

Osobiście nie mam  więc żadnych obaw związanych z przejęciem schedy tworzenia gier w uniwersum „Star Wars”  przez Electronic Art. Studio to jest bowiem znane z dotrzymywania terminów i produkowania „sportówek” z zegarmistrzowskim „timingiem”.

Dowodem na to są przebiegające już prace nad „Star Wars: Battlefront”, choć niestety tu jednak muszę zmartwić wszystkich, którym leci ślinka na myśl o szybkiej nawale tytułów z tego uniwersum. Debiut tej sieciowej strzelanki zostanie najprawdopodobniej zgrany w czasie wraz z premierą 7 części filmowej sagi, co nastąpi w 2015 roku.

W prace nad „Battlefrontem” zaangażowane jest szwedzki studio DICE, czyli mistrzowie gatunku. Spod ich klawiatur i myszek wyszedł przecież „Battlefield”. Ja więc jestem o tę grę dość spokojny. Bo jeśli nie marka Szwedów ma mnie uspokajać, to jest jeszcze Disney, który naprawdę nie chce sobie zepsuć renomy i sprawić zawodu milionom fanów „Gwiezdnych Wojen” na całym świecie. A ich oczekiwania są naprawdę duże.

Japońskie „World of Tanks”

Japończycy są dziwni (przynajmniej dla Europejczyków). To prawda ogólnie znana i śmiem twierdzić, że choć stereotypowa to mająca swoje dosadne osadzenie w rzeczywistości. Jednym z przykładów na poparcie mojej tezy jest z pewnością przypadek gry „World of Tanks”, która w Kraju Kwitnące Wiśni doczeka się specjalnej wersji połączonej z… anime.

Tak jest, już 5 września na dalekowschodnim rynku ukaże się to połączenie czołgów i anime spod znaku „Girls und Panzer”. Taki właśnie tytuł nosi, popularny w Japonii serial animowany, opowiadający o losach nastoletnich czołgistek, które zdecydowanie wyżej niż szkołę, cenią „tankowy deathmatch”.

Przyznaję, gdy dowiedziałem się o tej informacji to byłem nielicho wstrząśnięty, bo gdzież tu łączyć ze sobą takie absurdy. Ale w końcu „klient nasz pan” i podobno o gustach się nie dyskutuje, a już szczególnie kiedy są one tak sobie obce.

Czym edycja na rynek japoński ma się różnić od tej europejskiej? Ano odświeżeniu ma ulec oprawa wizualna tytułu, m.in. dzięki zastosowaniu coraz modniejszego ostatnio cel-shadingu. Zmianie ma dotknąć także  arsenał i lokacje – do przygotowania nowych propozycji ma zostać użyta licencja „Girls und Pnzer”.

Kolejny „The Humble Bundle”

Co jest największym błogosławieństwem w życiu gracza? Wyprzedaże! Wtedy to cała nasza brać wali wirtualnymi drzwiami np. do salonów Steama i wydając ostatnie oszczędności zaopatrza się w tony gier, których i tak nigdy nie wypróbuje.

Ja sam doświadczyłem tego wiele razy na własnej skórze – do rzadkości na moim laptopie nie należą sytuacje kiedy tylko po jednokrotnym odpaleniu jakiejś gry kurzy się ona miesiącami na dysku(bo są głośniejsze tytuły…), aż wreszcie zlituję się nad nią i skrócę klawiszem „Del” jej męki.

Nie samym jednak Steamem gracz  żyje. Są jeszcze przecież paczki „The Humble Bundle”. O wcześniejszej z nich pojawił się w zeszłym tygodniu artykuł Tomka, ja natomiast chciałbym teraz zaprezentować Wam najnowsza propozycję firmy 1C.

Jest ona oparta o dwie serie rosyjskiego wydawcy. Pierwszą z nich jest „King’s Bounty”, duchowy spadkobierca „hirołsów”, łączący w sobie cechy myślenia strategicznego z elementami cRPG. Druga natomiast to „Men of War” – strategia czasu rzeczywistego dziejąca się w czasach II wojny światowej.

Za dowolną sumę możemy nabyć tytuły takie jak:

  • King's Bounty: The Legend
  • King's Bounty: Armored Princess
  • Men of War
  • Men of War: Red Tide

Choć oczywiście jak to zwykle bywa w przypadku bundli, jeśli wysupłamy z portfela więcej iż wynisi średnia (3,35 $ w tym przypadku) to zostaniemy nagrodzeni czymś ekstra:

  • s
  • d

Tak jak przy poprzedniej paczce zawiedzeni mogą się poczuć fani pewnego miesięcznika o grach (nietrudno zgadnąć jakiego), gdyż obie  te serie znajdowały się już w ciągu minionych miesięcy na jego coverach. Tu jedyną wadą może być brak polskiej wersji językowej, która nie została potwierdzona. A może któryś z czytelników już ją sprawdził?

Foto

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu