8

Wojna światów w zupełnie nowym, zaskakującym wydaniu. Przedpremierowa recenzja

Nowy serial Wojna światów ma naprawdę sporo do zaoferowania widzom, którzy lubią sporą dawkę emocji i akcji, ale także tym, którzy lubią wyczekiwać na kluczowe momenty fabuły. Przedpremierowo oceniamy dwa odcinki koprodukcji FOX i CANAL+..

Co może powstać, gdy Europejczycy pozazdroszczą Amerykanom filmów i seriali przedstawiających z rozmachem inwazję obcych? Stacje FOX i CANAL+ postanowiły wspólnie odpowiedzieć na to pytanie, czego efektem jest nowy serial Wojna światów. Poza rynkiem francuskim, gdzie za dystrybucję odpowiada CANAL+, nową produkcję można oglądać na kanale FOX. W Polsce emisja dwóch pierwszych odcinków już dzisiaj, 31 października, o 21:00 właśnie na FOX. Czy warto oglądać?

Wojna światów opowiedziana na nowo


Choć serial Howarda Overmana w dużym stopniu czerpie z książki Herberta George’a Wellsa, to widzowie po lekturze tego tytułu wcale nie będą seansem znudzeni. Scenariusz do serialu nie jest kalką 1:1 tego, co znajdziemy na kartach książki – nie zabrakło w nim miejsca na zupełnie nowe postacie, miejsca i wydarzenia. Rzekłbym nawet, że Overmanowi zależało przede wszystkim na tym, by móc zaciekawić i wciągnąć widza czymś kompletnie świeżym. Dlatego lokalizacjami, w jakich dzieje się akcja serialu są Paryż, Londyn i Alpy, a my śledzimy starania kilku bohaterów serialu o przetrwanie zagłady spowodowanej przez obcych.

Najpierw jednak niezbędne jest bliższe poznanie najważniejszych postaci, by zaczęło nam na nich zależeć, zanim będziemy drżeć o ich losy. I to się w pierwszym odcinku serialu naprawdę udaje. Budowane z każdą minutą napięcie ląduje na najwyższym poziomie w momencie kulminacyjnym epizodu, a udany montaż i ciekawe ujęcia sprawiają, że wszystko śledzi się z przejęciem i zaangażowaniem. Na pochwałę zasługuje tu także muzyka, który bardzo dobrze akcentuje zmieniającą się sytuację. W rolach głównych oglądać będziemy takich aktorów jak: Gabriel Byrne, Elizabeth McGovern, Léa Drucker, Adel Bencherif, Natasha Little, Daisy Edgar Jones, Ty Tennant, Stephen Campbell Moore, Bayo Gbadamosi, Aaron Heffernan, Stéphane Caillard i Guillaume Gouix.


Intrygujące są też postacie, które po kolei mamy okazję bliżej poznać i ujrzeć w codziennych sytuacjach. Na początku może to lekko denerwować, bo można odnieść wrażenie, że w serialu niewiele się dzieje, ale następne epizody będą pogłębiały naszą wiedzę na temat ich dotychczasowych przeżyć, co będzie rzutować na podejmowane przez nich decyzje. I właśnie tutaj docieramy do sedna tego serialu, bo choć przyczynkiem do opowiedzenia historii tych osób jest inwazja, to twórcy w bardzo dużym stopniu koncentrują się właśnie na jednostkach , a nie szerszym obrazie wojny. Może to sprowadzić seriali do poziomu zwykłego dramatu, ale wcale mi to nie przeszkadzało, bo gdzieś z tyłu głowy miałem przez cały czas myśli o tym, co dzieje się za murami i ponad głowami bohaterów, których oglądam na ekranie.

Zróżnicowane odcinki Wojny światów skutkują apetytem na więcej

Po świetnym odcinku otwierającym cały serial przyszedł jednak czas na drugi epizod, który niestety pokazuje, że po efekcie zaskoczenia inwazją nadejdzie okres żmudnych starań o środki do życia i przetrwanie. Taki spadek tempa jest w stanie zniechęcić część widzów, dlatego żałuję, że nie miałem możliwości zobaczyć kolejnego odcinka lub nawet dwóch, bym mógł ocenić, czy to tylko przypadłość drugiego epizodu, czy może takie tempo utrzymuje się do końca serii. Tę będę śledził po finał równo z wami, dlatego myślę, że sprawiedliwie będzie namówić was na seans co najmniej czterech pierwszych odcinków. Dopiero wtedy będzie można adekwatnie ocenić rozłożone akcenty i tempo akcji na większość sezonu.

Przypominam – premiera Wojny Światów (2 odcinki) już dzisiaj na FOX o 21:00. Kolejne (po dwa) emitowane będą co tydzień.