36

„Atarowca wal z gumowca”. Tak, też uczestniczyłem w tej głupiej wojnie Atari kontra Commodore

Wojny między platformami były, są i będą. Dziś Androidowcy szkalują iOS-owców (i odwrotnie), ciągłe boje toczą również posiadacze PS4 z Xboksowcami, a na domiar złego obie grupy są atakowane przez właścicieli PC-tów. Trzeba przyznać, że tego typu wojenki są okropnie głupie, jednak internet dał niekończące się pole bitwy. Trzeba jednak pamiętać, że kiedyś wcale nie było lepiej i sam uczestniczyłem w konflikcie Atari kontra Commodore.

Byłem Atarowcem

Podobno Atari nosi się w sercu. Nie wiem czy tak samo jest w przypadku Commodore, bo choć kilka razy pożyczyłem ten sprzęt od znajomego, to jednak nigdy nie potrafiłbym wymienić swojego Atari 65XE na Commodore 64. Dlaczego? Nie wiem. Dałem się porwać tej bezsensownej wojnie platform i choć jako dzieciak niewiele z niej rozumiałem, to zawsze mówiłem z dumą, że “jestem Atarowcem”.

W ogóle cały konflikt posiadaczy obu platform w naszym kraju był dość zabawny i jak to bywało, dotarł do Polski z pewnym opóźnieniem. Bo trzeba pamiętać, że ta wojna nie była wymysłem pryszczatych nastolatków spędzających długie godziny przy małych telewizorkach CRT. Konflikt pojawił się na dużo wyższym szczeblu – Jack Tramiel, założyciel Commodore odszedł z własnej firmy nie mogąc dogadać się z pozostałymi udziałowcami. I niestety nie było to przyjemne odejście – mówiło się, że Tramiel chce zrobić wszystko by zniszczyć Commodore (co w sumie w pewnym sensie się udało). Niejako planem zemsty było…kupienie największego konkurenta firmy, czyli Atari. Pod tymi skrzydłami zrobił wszystko by dopiec poprzedniej rodzinie. Narzędziem zemsty było oczywiście Atari ST, które na dobrą sprawę stworzyli inżynierowie Commodore, którzy odeszli razem z Tramielem. To zabicie Commodore to oczywiście pewne uproszczenie, bo ostatecznie obie firmy zawinęły się z rynku – jednak przez jakiś czas Atari ST królowało nad Amigą od Commodore. Później siły się odwróciły i między innymi właśnie dlatego wszyscy dużo cieplej wspominamy “Przyjaciółkę”.

Przeczytaj też: Historia Atari. Co powinieneś wiedzieć o tej kultowej firmie?

Atarowca wal z gumowca” – to hasło pamięta chyba każdy, kto wychowywał się w latach 90. ubiegłego wieku i posiadał którykolwiek z 8-bitowych komputerów. Podsycaniem tego konfliktu sprytnie zajmowały się periodyki poświęcone elektronicznej rozrywce, w tym kultowy Top Secret, w którym redakcja chętnie publikowała listy fanów obu platform. A potrafili oni sobie w nich nieźle dogrywać – układając niezbyt przyjemne dla drugiej strony wierszyki.

Oczywiście ten konflikt przenosił się również na pozostałych graczy. Sam wspominając ledwo w to wierzę, ale po drugiej stronie głównej osiedlowej ulicy mieszkało dwóch posiadaczy Commodore 64, w moim bloku natomiast dwie osoby (w tym ja) posiadały Atari 65XE. Chodziliśmy do tej samej szkoły, a jednak zwykłe “cześć” nigdy nie zostało wypowiedziane. Patrzyliśmy na siebie z zawiścią, zdarzało się też wykrzykiwać hasła w stylu “Commodore to g…”. Ja byłem mniej konfliktowy z tego atarowego duetu, ale też potrafiłem odpowiedzieć coś na wyzwiska skierowane w stronę mojego komputera. Żeby podkreślić absurd tego konfliktu dodam, że kilka lat później, kiedy wszyscy przesiedliśmy się na PC-ty, całą czwórką zostaliśmy dobrymi kumplami i na przykład wielokrotnie graliśmy razem w Heroes of Might & Magic 2 oraz 3 w trybie wieloosobowym przy jednym komputerze. Staraliśmy się też pożyczać sobie gry, które za długo zbierane kieszonkowe kupiliśmy na nasze “piece”. Patrząc jednak jak mocno takie głupoty weszły dzieciakom do głowy uważam, że gdyby ktoś dał nam internet, spędzalibyśmy więcej czasu na wypisywaniu w nim bzdur na temat przeciwnej platformy niż na samym graniu.

To w sumie zabawne patrzeć jak nigdysiejsze spory funkcjonują dziś. Posiadacze PlayStation 4 i Xboksów One cały czas przepychają się w sieciowych komentarzach, podobnie było przy okazji poprzedniej generacji konsol. Do tego dochodzi odwieczny konflikt PC kontra konsole, gdzie nikt nie chce zrozumieć, że przecież każdy wybiera to co lubi lub na co ma pieniądze i bawi się przy swoim sprzęcie równie dobrze co posiadacz innej platformy. W ramach żartu podzieliliśmy się też w redakcji na konsolowe obozy i kiedy tylko jest ku temu okazja, delikatnie sobie dogryzamy (zgadniecie, kto jest w którym?). Ale kiedy tylko siadamy w biurze do którejkolwiek konsoli, bawimy się razem świetnie i nie ma znaczenia, czy to Xbox, PlayStation, czy któryś ze sprzętów Nintendo. A kiedy przychodzi do recenzji jakaś PC-towa kierownica, ktoś pakuje do bagażnika swoją stacjonarkę i gramy na zmianę. Dlatego o ile jeszcze takie przyjacielskie docinki bywają zabawne, to fale hejtu jakie wylewają się często w komentarzach na branżowych stronach czy fanpage’ach na Facebooku są zwyczajnie żałosne.

garfika: 1, 2