3

Zapowiedziano nowy film „Władca Pierścieni”. Będzie prequelem w formie… anime

Wciąż wam mało adaptacji tolkienowskich dzieł? To dobrze się składa, bo zapowiedziano właśnie nowy film w uniwersum "Władcy Pierścieni".

Władca Pierścieni to jedna z tych marek w świecie popkultury, którą mniej lub bardziej zna każdy. Nie trzeba kochać powieści Tolkiena, ba — nie trzeba nawet kochać ich filmowych adaptacji, by co nieco o nich wiedzieć — jestem tego doskonałym przykładem. Po szaleństwie związanym z hollywoodzkimi produkcjami (które, swoją drogą, regularnie dostają coraz to lepiej opracowane wydania na Blu-Rayach) i zapowiedziach serialu Władca Pierścieni realizowanego przez Amazon (realizacja którego kosztuje kosmicznych blisko 500 milionów dolarów) nadszedł czas na kolejną nowość ze Śródziemia: Wojnę Rohirrimów (ang. The Lord of the Rings: The War of the Rohirrim).

The Lord of the Rings: The War of the Rohirrim – nadchodzi nowy film Władca Pierścieni, tym razem animowany

Nad produkcją mają czuwać znani z realizacji innych ekranizacji tolkienowych opowieści twórcy – m.in. Philippa Boyens. Za reżyserię odpowiedzialny będzie Kenji Kamiyama (m.in. Blade Runner: Black Lotus, Ghost in the Shell: Stand Alone Complex), scenariuszem zajmie się duet Jeffreya Addissa oraz Willa Matthewsa. Pieczę nad produkcją trzymać będzie Joseph Chou. Na tę chwilę projekt jest jeszcze w bardzo wczesnej fazie. Wiemy jednak, że docelowo ma trafić do kin, a twórcy zabiorą nas 250 lat wcześniej niż miały miejsce wydarzenia z „Drużyny Pierścienia”. Oś opowieści kręcić się będzie wokół Helma Żelaznorękiego, dziewiątego króla Rohanu.

Szykuje się prawdziwa uczta dla fanów Władcy Pierścieni

Jak widać nie ma tu przypadkowych nazwisk, ani losowych projektów. Zapowiedź nowego filmu animowanego w roku, w którym „Drużyna pierścienia” świętuje swoje dwudzieste urodziny prawdopodobnie nie jest dziełem przypadku. Na więcej informacji związanych z The Lord of the Rings: The War of the Rohirrim trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Pewnym jednak jest, że w najbliższych latach miłośnicy tolkienowych adaptacji na nudę narzekać nie będą.