17

Nastały piękne czasy telewizji (w Internecie). Budżet serialu Władca pierścieni może przebić Grę o tron

Czy serial Władca pierścieni sprawi, że Prime Video od Amazonu wkroczy do pierwszej ligi serwisów VOD? Budżet, lokalizacja i ekipa pracująca przy produkcji sugerują, że może to być błyskawiczny awans i gigantyczny sukces.

Z relacji Hollywood Reportera wynika, że twórcy serialu Władca pierścieni dla Amazonu będą podążać śladami Petera Jacksona, twórcy filmowej trylogii, do Nowej Zelandii, by właśnie tam nakręcić kosztującą ponad 1 miliard dolarów serię. I wymieniając tę kwotę, mówimy tylko o kosztach produkcji, bo warto przypomnieć o tym, że same prawa do ekranizacji dzieł Tolkiena kosztowały Amazon 250 milionów dolarów. Tylko sześć odcinków 8. sezonu Gry o tron kosztowało HBO 90 milionów dolarów, a na cały serial wydano około 1,5 miliarda dolarów.

Disney+ jest usługą VOD, na którą warto czekać! Oto nasze wrażenia

Internetowe seriale nie są tanią tandetą. Przebijają czasem produkcje stacji premium

Skoro jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć wspomina się o okrągłym miliardzie, który będzie potrzebny do wykreowania serialowej odsłony Władcy pierścieni, to całkiem możliwe, że kwota ta szybko wzrośnie, gdy w najbliższych miesiącach ekipa dotrze do okolic Auckland i rozpocznie zdjęcia. Przekraczanie założonego budżetu nie jest niczym nowym, o czym przekonali się ostatnio włodarze Apple, którzy musieli wyłożyć na stół 6 miliardów dolarów, mimo że jeszcze rok temu mówiło się, że zaplanowane produkcje będą kosztować ich sześć razy mniej.

To wszystko jednak sprawia, że my – widzowie – mamy tylko coraz więcej powodów do zadowolenia. Oczywiście, że nadal nie będzie brakować produkcji o mniejszych budżetach, najczęściej od stacji lub serwisów, które nie są w stanie zainwestować tak dużo w swoje seriale, ale po wejściu do gry gigantów, jak Netflix, Amazon, Apple czy Disney, poziom internetowych seriali stale rośnie. Równają do tego stacje premium, właśnie jak wspominane HBO, które są obecne na rynku VOD, ale nie rezygnują z podstawowej bazy klientów w kablówce i platformach satelitarnych. Efekt jest taki, że kwoty, które kiedyś można było tylko wymieniać przy produkcjach kinowych, dziś padają przy nazwach seriali.

Zmieniony sposób dystrybucji, czyli dostarczanie treści bezpośrednio do widza, niezależnie od tego gdzie się znajduje i na jakim urządzeniu ma ochotę obejrzeć, również ma na to wpływ, bo abonament i błyskawiczny dostęp do treści są lepszymi impulsami do wydania pieniędzy, niż wizyta w kinie. Nie jest to regułą, bo są filmy i marki, które do kina zawsze będą przyciągać multum ludzi, ale obserwując zachowanie moich znajomych i własne, zauważyłem, że jednorazowy wydatek i miesiąc oglądania filmów oraz seriali bardziej przemawia do większości osób, niż zakup biletu w kinie. Rolę gra tutaj oczywiście aspekt ekonomiczny, ale przy szerszej perspektywie dobrze wychodzą na tym także włodarze serwisów VOD, którzy mają stałą bazę klientów i regularne wpływy.

Ponarzekam, a później błyskawicznie wykupię dostęp do Apple TV+