10

Wkrótce to telewizor będzie patrzył na Ciebie, a nie tylko Ty na niego. Rewolucja w obsłudze dużych ekranów?

Kto nie słyszał o Kinekcie? Zapewne wśród czytelników Antyweba takie osoby można policzyć na palcach jednej dłoni. Okazuje się, że możliwości tego gadżetu są na tyle perspektywiczne, by producenci wdrożyli je na stałe do telewizorów. Oznacza to, że już wkrótce multimedialne centrum naszego domu będziemy obsługiwali gestami, a także, że to telewizor będzie oglądał nas, […]

Kto nie słyszał o Kinekcie? Zapewne wśród czytelników Antyweba takie osoby można policzyć na palcach jednej dłoni. Okazuje się, że możliwości tego gadżetu są na tyle perspektywiczne, by producenci wdrożyli je na stałe do telewizorów. Oznacza to, że już wkrótce multimedialne centrum naszego domu będziemy obsługiwali gestami, a także, że to telewizor będzie oglądał nas, a nie jedynie my jego. Jak ma wyglądać w praktyce ta rewolucja?

Telewizory przyszłości nie będą już jedynie biernie wyświetlać wybranych przez nas treści, do czego oczywiście służył nam tradycyjny, sprawdzony i niezawodny pilot. Samsung i Lenovo na tegorocznych targach CES w Las Vegas zaprezentowali bowiem autorskie pomysły na to, by telewizor stał się w pełni interaktywnym sprzętem uczącym się nas i naszych zachowań, a także automatycznie odpowiadającym na potrzeby.

Użycie kamery ulokowanej we frontalnej części obudowy telewizora znajdzie szereg zastosowań. Przede wszystkim ułatwić to ma nam komunikację z urządzeniem. Na zaprezentowanym przez Samsunga wideo widać, że  możemy do tego użyć gestów, a nawet wydawać polecenia głosowe. Istnienie tradycyjnego pilota traci wówczas sens, bo do wszystkiego posłużą nam jedynie dłonie i ewentualnie struny głosowe. No i najważniejsze – raczej trudno, że je zgubimy, co w przypadku tradycyjnego rozwiązania zdarzało się dość często (ten, kto znalazł kiedyś pilot w lodówce, wie o czym mówię ;) ).


Samsung zapewnia, że wszystko co będziemy musieli zrobić, po wejściu do pokoju, to przywitać się z telewizorem. W odpowiedzi urządzenie samo się uruchomi, a także rozpozna osobę, która znajduje się w pomieszczeniu, aktywując określone aplikacje (zaloguje nas automatycznie do Facebooka, uruchomi ulubiony program czy stronę internetową). Mało tego, jeśli w pomieszczeniu wykryte zostaną dzieci telewizor automatycznie zablokuje dostęp do kanałów z treściami, które nie zostały dla nich przeznaczone. Nie ma zatem ryzyka, że pod nieobecność dorosłych będą oglądały filmy emanujące seksem lub przemocą (chyba, że będą na tyle cwane, by zasłonić kamerkę, choć może się to na wiele nie zdać, bo wtedy sens działania takiego zabezpieczenia byłby znikomy). Technologia idzie nawet dalej – na przykład Cisco opracowało mechanizm rozpoznający wyraz twarzy widza, który ocenia, czy jest on w danym momencie znudzony czy zainteresowany danym programem. Na podstawie otrzymanego wyniku może zatem zaproponować mu inny program, bardziej odpowiadający preferencjom.

Kamera w telewizorze to jednak również szansa dla dostawców treści, co już niekoniecznie może się nam podobać. Informacje na temat tego kiedy, jak i z kim oglądamy telewizję są nieocenione jeśli chodzi o personalizowanie reklam. Trudno zatem oczekiwać, że nie trafią do działów marketingu wielkich firm. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że przyszłością reklamy jest właśnie przekaz dostosowany do preferencji oglądającego, który wpływa na niego najskuteczniej. Możemy się zatem spodziewać kolejnych kontrowersji jeśli chodzi o politykę prywatności. Producenci nie odmówią sobie dużych pieniędzy, które będą mogli otrzymać za informacje na temat codziennych nawyków telewizyjnych widzów.

Czy tego chcemy, czy nie personalizacja treści, idąca też w parze, bądźmy szczerzy, z inwigilacją prędzej czy później nastąpi. Użytkownicy skuszeni wizją inteligentnego, uczącego się nas telewizora przymkną oko na politykę prywatności i zapłacą za wspomniane profity swoimi danymi. Czy to źle? Wszyscy będą zadowoleni – widzowie z programów, a reklamodawcy z zysków. Dopóki taki układ będzie się utrzymywał, trudno będzie mieć do niego zarzuty, ale droga do nadużyć jest krótka.